W kalejdoskopie trzymanym w ręku dziecka kolorowe szkiełka obracają się i zmieniają ustawienie mniej więcej z taką samą częstotliwością jak wzmacniacze i kolumny u Kamila w Pszowie. Kładziesz się spać – na piedestale Elac, budzisz się – na jego miejsce wkroczył Goodmans. Idziesz z psem – KEF Cadenza to najlepsze kolumny świata, wracasz ze spaceru – tylko Ditton 33 !!! I tak codziennie i tak każdego dnia… Ciężko się w tym połapać, ciężko dotrzymać kroku 🙂
Dwa tygodnie temu kalejdoskop zatrzymał się w jednej pozycji. Czas pokaże na jak długo. Ale w skali Pszowa, to są przynajmniej lata marsjańskie. Ta pozycja to …. UHER CV 140. Wzmacniacz inny…

I TERAZ UWAGA!
Kamil przez dwa tygodnie mi o tym Uherze opowiadał, pisał, porównywał, zestawiał z innymi sprzętami, aż w sobotę spakował w gąbkę, kartony i wysłał do Gdańska.
Kiedy we wtorek wyjąłem ten stosunkowo niewielki gabarytami wzmacniacz z paczkomatu i wstawiłem do bagażnika wydawało mi się, że już wszystko o nim wiem. Tyle się o nim naczytałem, że jego realne brzmienie miało być już tylko tym finalnym dopełnieniem opowieści. A miał to być wzmacniacz inny niż wszystkie. Miał najlepiej ze wszystkich oddawać przelot muchy w The Division Bell – Pink Floyd. Miał grać jasno, wręcz przesadnie krystalicznie, miał wyżynać do sucha audiofilskie oczekiwania do prezentacji detalu. Ja oczywiście znam już trochę Kamila gust i wiem, że skoro Kamil pisze „jasno i kryształ” to jest to południowe słońce na afrykańskiej sawannie. Tylko czy mi to będzie się podobało?
Dlatego tak szybko go wysłałem do Ciebie, abyś nie kupił do po moich zachętach w ciemno i dopiero wtedy się zdziwił… – napisał Kamil
Engine on
Kiedy wyjąłem go z pudła i chwyciłem jedną ręką poczułem to co czują „ofiary” Anatolyia na siłowni, kiedy ten daje im do potrzymania 30-kilogramowego mopa. Oczy mózg i ręka nie współpracują. Wzmacniacz jest gabarytowo niewielki – nie spodziewasz się solidnych 8 kg w tej skrzyneczce.
Następnie ustawiłem na kolumnie Pioneera CS-53, która służyła tego dnia tylko jako podstawka i spiąłem z kolumnami SONAB OA-5, z którymi jeszcze chwilę wcześniej grał Panasonic SU-2600.
W jednej sekundzie poczułem się jak gość z okładki Vulgar Display of Power – Pantery. Tylko… to też nie do końca było miłe uczucie.

Uher CV 140 z włączonym loudem z SONABAMI zagrał tak agresywną górą, że aż mój organizm zaczął fizycznie domagać się wyłączenia tego „dźwięku”. Nie byłem w stanie słuchać.
Tak, to zdecydowanie wzmacniacz inny niż wszystkie. Trzeba z nim popracować ustawieniami jak z dzikim mustangiem. Każda regulacja działa w nim w zakresie kilka razy mocniejszym niż standardowo. Kręcisz basami to przechodząc od godziny 7-mej do 17-tej pokonujesz dystans pomiędzy basową pustynią a trzęsieniem ziemi. Tak samo z sopranem – wychodzisz spod metra mułu i kręcąc gałką w prawo twoja głowa z tego mułu wpada w sam środek gniazda rozwścieczonych os. Loudness jest najbardziej agresywnym filtrem konturu jaki w życiu słuchałem. Jego położenie jest ukryte, bo aby go włączyć/wyłączyć wciskami bądź pociągamy gałkę głośności.
Od razu przełączyłem Uhera na większe, głębsze i ciemniejsze Ditton 44. Skoro ten Uher CV 140 to taki rzutki zawodnik – niech mierzy się z klasą samą w sobie.
Uher 140 CV + Ditton 44
Są dwa położenia, którymi można lekko okiełznać mustanga.
- Loud on, basy na godz. 10:00 soprany na godz. 9:00
- Loud off, basy i soprany na środek, czyli na północ, 00:00
Ktoś może powiedzieć, że konturu to wcale nie trzeba używać i jedynym prawilnym ustawieniem jest nr. 2 – wszystko na zero. I że audiofilskie wzmacniacze tam mają. Ale… vintagowe tak nie mają 🙂 I stoi za tym prosta idea, czyli krzywa słuchalności ludzkiego ucha. Kiedy słuchasz ciszej, to skraje pasma są mniej słyszalne niż środek, dlatego trzeba je podbić. Niektóre amplitunery z lat 60-tych mają ten efekt spięty z pokrętłem volume. Im bardziej odkręcasz pokrętło tym mniejszy „efekt konturu” jest aplikowany. Jeszcze inne np. SABA Studio Automatic ma kontur wbudowany w tzw. zerowych ustawieniach a wyłącza się ten filtr poprzez włączenie innego filtra – „sprache” czyli do mowy… Ale wtedy to nie gra tak dobrze jak „bez filtrów” 🙂
W każdym razie opanowanie Uhera jest możliwe w te dwa sposoby. Zaczęło to grać bez dawania mi w mordę 🙂 Kamil pisze: „ten wzmak przekazuje niesamowitą ilość informacji„. To prawda, ale informacji głównie w górnych rejestrach. Ja ich aż tyle nie potrzebuję. Zbyt dużo informacji na górze zabija we mnie swobodę, spokój i relaks podczas słuchania.
Zobaczcie jak działa loud w tym Uherze:
Ulotka
Znalazłem w necie folder. Cztery strony, tytułowa, a potem lity tekst, którego większe części zamieszczam poniżej.

W świecie audio istnieją marki, które nie muszą krzyczeć, by zostać zauważone. Uher to jedna z nich – legenda, której zaufała NASA i największe stacje radiowe świata. Kiedy inżynierowie odpowiedzialni za sprzęt pracujący w ekstremalnych warunkach kosmicznych i reporterskich zabrali się za projektowanie domowego wzmacniacza, powstało coś wyjątkowego: model CV 140.
Moc, która daje spokój
Choć CV 140 dysponuje imponującą mocą muzyczną 2 x 70 Wat, która bez trudu nagłośniłaby sporą aulę, w domowym zaciszu nie chodzi o robienie hałasu. Ta rezerwa mocy to gwarancja nieskazitelnej czystości. Muzyka „oddycha”, a detale pozostają ostre i wyraźne nawet wtedy, gdy słuchasz ulubionych płyt bardzo cicho. Co więcej, konstruktorzy zadbali o nasze bezpieczeństwo i… głośniki. Włącznik zintegrowano z potencjometrem głośności tak, by startować zawsze od poziomu zerowego – koniec z przypadkowym „uderzeniem” dźwięku po włączeniu zasilania.
Brzmienie skrojone na miarę
To nie jest wzmacniacz, który narzuca swój charakter. CV 140 to raczej kameleon. Dzięki inteligentnej, „fizjologicznej” regulacji głośności, dźwięk brzmi naturalnie i pełno przy każdym poziomie decybeli, dopasowując się do charakterystyki ludzkiego ucha.
Dla tych, którzy lubią mieć pełną kontrolę, przygotowano bogaty arsenał:
- Precyzyjną regulację basów i sopranów,
- Przycisk Presence, który potrafi „wyciągnąć” wokale i środek pasma prosto przed słuchacza,
- Filtry szumów i zakłóceń, które przywracają blask starszym nagraniom.
Modułowy geniusz: Płacisz za to, czego używasz
Najciekawszym rozwiązaniem w CV 140 jest jego budowa modułowa. Zamiast fabrycznie montować komponenty, których możesz nigdy nie użyć, Uher postawił na wymienne, wtykowe przedwzmacniacze. Chcesz podłączyć dwa gramofony z różnymi systemami? A może potrzebujesz trzech wejść mikrofonowych? Żaden problem. Ty decydujesz, jak skonfigurować swoje urządzenie.
Dodatkowo każde z sześciu wejść posiada własny regulator poziomu (gain), co pozwala idealnie zrównać głośność między magnetofonem, tunerem a gramofonem. Koniec z nerwowym sięganiem do pokrętła po zmianie źródła dźwięku!
Więcej niż technologia
Uher CV 140 to nie tylko płaska, elegancka obudowa, która doskonale wpisuje się w estetykę nowoczesnego wnętrza. To przede wszystkim obietnica trwałości i jakości wykraczającej poza sztywne normy DIN. To sprzęt dla kogoś, kto szuka w muzyce prawdy, ale też wygody użytkowania na co dzień.
Po przeczytaniu tej ulotki zrozumiałem dlaczego moje wejście Phono jest zwykłym wejściem liniowym. Po prostu preamp gramofonowy (do wyboru MM lub MC) był opcją wybieraną przy zakupie. Podobnie jak Creek w latach 90-tych proponował preamp MM za dopłatą lub pozostawiał wejście jako kolejne wejście liniowe.
Podsumowanie

Kawał fascynującego sprzętu, wykonanego absolutnie solidnie. Ale też sprzętu skrajnego. Doprowadzającego krystaliczność, jasność, detaliczność brzmienia do granicy zdrowego rozsądku. Jednak pozwalającego na regulacje dla tych bardziej zorientowanych na brytyjską szkołę koca i herbatki. Uher CV 140 jest jednak 100%-owym Niemcem. Gra tak bardzo po niemiecku, że nawet Niemcy przezywają go „Niemiec”.
Dziękuję Kamilowi za możliwość zapoznania się z tym wozem bojowym, siniaki wyleczę, a Uhera odeślę w poniedziałek 🙂

Można to opisac dwojako.
„To ɓyĺo straszne i męczące,
dobrze że skończyło się szybciej,
aniżeli zaczęło ”
Zabił w Ditton 44 to co najlepsze.
To było doświadczenie z pogranicza fizycznego bólu. Zamiast muzykalności otrzymałem chirurgiczną, nieprzyjemną ostrość na moich ulubionych słuchawkach sennheiser’a, góra stała się wręcz nie do zniesienia.
Soprany nie były miękko 'błyszczące’ – one tną jak skalpel, całkowicie degradując średnie tony i zaburzając spójność fazową,
HF-2000 zachowuje się tu jak nieokiełznany żywioł, sprawiając, że Ditton 44 tracą swój legendarny charakter, zagrały jak jasny mroźny HD-1000 z reszty palety Ditton ul6,ul8,33.
Moc 2x35w i solidnym wychyleniu gałki głośności w 65% ? Wygląda na to, że te waty istnieją tylko na papierze w specyfikacji, bo w rzeczywistym starciu z impedancją kolumn brakuje im 'paliwa’ i kontroli.
Pozdrawiam