Konwencja tytułów wpisów prowadzi do piosenki zaśpiewanej a capella przez Janis Joplin, ale gdyby rozwinąć ten tytuł o kilka symboli, to byłby zdecydowanie Mercedes Benz W109 300 SEL. Przełom jak 60/70. Najlepsze lata zarówno niemieckiej motoryzacji jak i niemieckiego HIFI.

Tak jak ten mercedes był jednym z absolutnie topowych modeli tej marki w tamtych czasach, tak samo Opus hifi 301 był na szycie amplitunerów Telefunken z przełomu 60/70.
Był jeszcze dzielony zestaw V250/T250 (opisałem go tutaj). Ale to właśnie Opus HiFi 301 był tym największym, tym monsterem wśród amplitunerów.

Do tej pory udało mi się posłuchać z tej listy: wspomnianego V250 oraz Concerto hifi 101 i Hymnus hifi 101. Ten drugi trafił na zły scenariusz moich poszukiwań i w imadle innych bardzo ciekawych sprzętów zbyt szybko spoczął na półce w garażu. Ale zamiast tryumfalnie wrócić któregoś dnia na szafkę w dużym pokoju podstępnie został ode mnie kupiony, mimo, że wcale nie zamierzałem go sprzedać.
Opus hifi 301 wisiał na tzw. liście rezerwowej przez niemal dwa lata. Kamil z Pszowa dawno temu pisał mi, że to koniec nie tylko tabelki Telefunkena, ale praktyczny koniec poszukiwań wśród modeli w niej wymienionych, a dalej jest już tylko V201/V201a.
I kiedy kilka dni przez Wielkanocą pojawił się na olx Telefunken Opus hifi 301 w sensownej cenie, coś we mnie drgnęło i stwierdziłem, że to jest brakujący puzzel w mojej telefunkenowej układance i muszę go mieć za wszelką ceną.
- Dzień dobry, czy ten Opus jest jeszcze aktualny? Pytam, bo brak przy nim przesyłki... – zapytałem
- Ktoś już pisał, że jest zainteresowany zakupem, ale mam wysłać zdjęcia środka.
- Ja jestem zainteresowany bez zdjęć środka. – zagrałem va banque
Tydzień później paczka długa na niemal metr stała w moim przedpokoju. Kiedy go rozpakowałem, moim oczom ukazał się prawdziwy Merdeces W109 – największy, najdłuższy, najcięższy… Nie wiem czy zdjęcia to oddają, ale to jest monster receiver pełną gębą!


Najcięższy ze wszystkich Telefunkenów, które trzymałem w rękach. Arcydzieło nie tylko inżynierii dźwięku ale i projektowania użytkowego. Aluminiowy, ozdobny pasek, który biegnie przez obie boczne ścianki amplitunera przechodzi płynnie we frontowy pas aluminiowych przycisków funkcjonalnych. Do tego drewniana obudowa (jasny orzech). No i moc: 2x 60W.

TFK L250 + TFK Opus 301 = Nostalgia
Kiedy go podłączyłem (w pierwszej chwili pod kolumny TFK L250) to zagrało to…. bardzo „telefunkenowo”. Wiem, brzmi to jak masło maślane, ale wśród niemieckiego audio z lat 60/70 każda marka ma swoją sygnaturę, mimo, że modele są różne, to jest w każdym z nich pewne „matczyne” brzmienie. I tak moża powiedzieć, że amplituery Elaca mają ze sobą wiele wspólnego, tak samo SABY, inaczej grają Grundigi, ale to chyba Telefunkeny mają największy wspólny ze sobą pierwiastek. Po miesiącach głównie z lampami SABY, pierwsze dźwięki Opusa 301 od razu zagrały na strunach nostalgii do czasów, kiedy poznawałem V201 (choć ten V201 gra lżejszym, bardziej zwiewnym dźwiękiem), czy V250 (trochę ciężej, trochę „brudniej”).

Opus 301 zagrał jednocześnie z dużą lekkością ale też swobodą i dociążeniem. Po kilku godzinach z kolumnami od TFK przepiąłem jeden z moich największych diamentów – Diatone P-610. Diatonki bywają kapryśne, czasami zamykają się w sobie i trudno przekonać je do głębszej rozmowy. Ale odpowiedni prąd wydobywa z nich blask bezcennych klejnotów.

Diatone P-601 + TFK Opus 301
Opus dał im moc. A Diatonki odwdzięczyły się gładkością i przestrzenią. Napisałem wtedy do Kamila: „Tak jak we wzmakach Creek 4040 robił przestrzeń i aksamit, a nie miał dociążenia – tak Diatonki również go nie mają, ale mają przestrzeń i aksamit. Opus im tego nie zabiera, a dodaje trochę miodu i dociążenia. To jest rodzaj dźwięku, który zawsze był mi bliski.„
Opus 301 + L250 grał dźwiękiem nostalgicznym, mocno telefunkenowym, pokolorowanym w tę barwę. Opus 301 + Diatone bez tego pokolorowania, za to odpowiednio wypełnionym i kompletnym.
Ditton 44 + TFK Opus 301
Jednym z utworów, na których sprawdzam połączenia zestawów jest It’s a Miracle – Rogera Watersa. Z jednej strony jest tam ogromna liczba szczegółów w tle, ale całość jest zmiksowana dość cicho, a jak na dzisiejsze standardy – bardzo cicho (ale dynamika na tym albumie jest ogromna). I kiedy po pierwszych kilkunastu sekundach wchodzi takie delikatne basowe pulsowanie, okazuje się do jakiego stopnia zestaw wzmak+kolumny potrafi zejść nisko przy bardzo cichym graniu i czy umiejętnie przekaże te barwy do naszego ucha, bez nachalności, ale też bez pudełkowatości czy zbytniego mulenia. Te dźwięki wstępu do It’s a Miracle powinny być jak fale przypływu na spokojnym, majestatycznym, wieczornym oceanie. Fale płyną niemal niewidoczne, widać tylko jak poziom oceanu podnosi się i opada. Granica wody przybliża się do stóp. Jednocześnie zapada zmrok a ty stoisz już po kolana w wodzie i patrzysz w gwiazdy.
I tak właśnie zagrał Opus 301 z Dittonami 44… Będzie ze mną na pewno bardzo długo.


Świetny tekst. Mam pytanie: Czy Tandberg Huldra 10 gra w lidze Opusa 301? Czy jego silnik, resory, kanapy… są w podobnym stopniu immersyjne? Czy nie jest takim Saabem 900 z otwieranym szyber-dachem?
Nie nie, Huldra nie ma tego majestatu. Saab 900 to strzał w dziesiątkę!
Buenas noches que tipo de parlantes es el recomendado para sacar el mayor provecho al telefunken opus 301 saludos desde Ecuador
¡Hola! ¡Qué alegría dar la bienvenida a un lector de Ecuador! ¿Cómo me encontraste? 🙂
Cuando se trata de combinar amplificadores vintage alemanes, yo prefiero emparejarlos con altavoces británicos. A diferencia de los alemanes, los altavoces británicos tienden a tener un sonido más „oscuro” o suave, sin esos agudos tan pronunciados que a menudo se encuentran en muchos modelos alemanes.
Esto es una generalización, por supuesto, pero si te gusta un sonido más cálido y relajado, los primeros modelos de Celestion Ditton o KEF (de finales de los 60 o principios de los 70) serían una excelente opción. Si, por el contrario, prefieres un sonido más brillante y claro, te recomiendo buscar altavoces como los Telefunken SB 86.
en polaco:
Dzień dobry! Bardzo miło mi witać czytelnika z Ekwadoru! Jak mnie znalazłeś? 🙂
Jeżeli chodzi o kolumny do niemieckich wzmacniaczy vintage – ja od lat uwielbiam łączyć je z angielskimi kolumnami. One w przeciwieństwie do niemieckich grają po ciemniejszej stronie mocy. Nie mają ostrej góry, jak wiele kolumn niemieckich. To oczywiście pewne uogólnienie, ale jeśli lubisz bardziej miękkie brzmienie to wczesne Dittony czy KEFy (przełom 60/70) byłyby idealne. Jeśli zaś lubisz jasne, czytelne brzmienie – idź w stronę np. kolumn Telefunken SB 86.
Gracias amigo por responder. Soy amante. de los radios antiguos y te pregunto porque tengo una consola Loewe opta de 1967 y pienso agregar el opus 301 su todisco es Telefunken pero la radio de teclas es Loewe opta ,si anduve por la red viendo comentarios sobre este modelo. Tengo radios valvulares GRUNDIG Philips Emerson bueno radios desde 1940 hasta pero el sonido HIFI es un mundo tengo por allí una tornamesa tuner Yamaha me gustó mucho esa comparativa de los autos clásicos con la introducción menciona a un Mercedes y luego el saab sueco hermosos vehículo espero saber y conocer más por este medio nuevamente gracias un abrazo desde Ecuador Sudamericana