Z głośników leci Within the Realm of a Dying Sun – Dead Can Dance. Ta płyta jest dosłownie stworzona do Sonabów. Jej realizacja nie umieszcza dźwięków precyzyjnie w przestrzeni, ale tworzy z nich chmury, mgły i aureole. NIE MA – naprawdę NIE MA – lepszych kolumn niż ortoakustyczne, czyli skierowane do góry, do oddania tej muzyki.
Posłuchałem w całości ze streamingu, ale potem przypomniałem sobie, że pierwsze tłoczenia tych winyli dla 4AD mają w sobie jeszcze więcej tego klimatu. I poszło z winyla. Uwielbiam ten album. Brak mi słów, żeby go opisać.
NAD 120 + SONAB OA-5 + Dead Can Dance = wieczór z muzyką i koniec przepinania kabli.
Tymi słowami skończyłem wczorajszy wpis. Ale ta kompozycja sprzętu i muzyki zasługuje na więcej niż tylko wzmiankę na końcu wpisu o NAD 120.



