Mam taki postulat, aby SABA Studio 1 Automatic była sprzedawana zawsze w pakiecie z SABA SRI-16. To są dwie lampy SABY mniej więcej z tych samych czasów (połowa lat 60-tych) ale… dzieli je niemal wszystko.


Najpierw co je łączy:
- Obie są z połowu lat 60-tych
- Obie mają na końcówce lampy ECLL800
Co je dzieli
- Automatic był pozycjonowany ceną i prestiżem mniej więcej 3 razy wyżej. W 1965 roku kosztował 1317 DM podczas kiedy SRI niewiele powyżej 500 DM
- Wizualnie to dwa różne światy. SRI to starodawna wielka „radiowa” drewniana skrzynia z ogromną skalą, zaś Automatic to już elementy aluminium i czarnego szkła – coś dużo bardziej nowoczesnego.
- Brzmieniowo Automatic jest inny niż wszystko co znam: detal, precyzja, przestrzeń, nasycenie. Automatic jest jakby ktoś, kto go tworzył nie miał świadomości, że się nie da i…. zrobił to! Połączył sprzeczne cechy, w jednej obudowie mamy cechy nowoczesnego audiofilskiego wzmacniacza oraz przepełnionego słuchalnością sprzętu vintage.
- SRI za to jest archetypem brzmienia lampy. Jeśli ktoś nie słuchał starych lamp i wyobraża sobie ten dźwięk mając przed oczami Beatlesów z okresu Revolver i myśli o ciepłym, okrągłym, płynącym dźwięku to taki właśnie jest SRI!
I tak sobie myślę, że jeżeli w czyjeś ręce/ucho wpadnie TYLKO jedna z nich to wyrobi sobie połowiczne zdanie o lampach SABY. Jeszcze gorzej jeżeli nie trafi w gust… Byłaby to wielka szkoda, bo uniwersum brzmienia SABY z lat 60-tych obejmuje bardzo szerokie połacie różnorodnego brzmienia.
Yin&Yang
Automatic i SRI są jak Yin & Yang. Biel i czerń, dwie zachodzące na siebie półkule.
Automatic jest jak wykwintne danie główne, wytrawne wyselekcjonowane, dopasowane. Feeria smaków. Eksplozja.
SRI to deser. A na deser zawsze jest miejsce. Deser wpada w inny żołądek. Deser mistrza wypieków, słodki, ale nie przesłodzony. Taki, który konsumujesz w całości i wyskrobujesz talerzyk z okruszków i resztek kremu.
I wtedy przychodzi kelner i pyta się: co bardziej smakowało: danie główne czy deser?
Na to pytanie nie ma dobrej odpowiedzi. Tak samo nie ma dobrej odpowiedzi, która SABA jest lepsza. Natomiast obie DOSKONALE grają z kolumnami SABA IVa. Pierwsze pół dnia spędziłem z Automatikiem co opisałem tutaj. Drugie pół z SRI moje zaskoczenie jest jeszcze większe, bo zwyczajnie nie spodziewałem się, że to się zgra. Trudne kolumny + lukrowana lampa. Bałem się, że otrzymam trzy porcje kremu jak w „Dziewczynach do wzięcia„. Ale nie… dostałem deser oczywiście słodki, ale zrównoważony, o głębokim smaku i perfekcyjnej strukturze.
Na szczęście mogę mieć je obie. Nie muszę wybierać.
Film, który nagrałem na YT pokazuje różnice, które starałem się powyżej opisać. Wiem, że to tylko nagrany przez mikrofon dźwięk, który będzie odsłuchiwany na telefonie, w najlepszym wypadku na słuchawkach i 95% rzeczy się nie uchwyci. ALE można pokazać różnice. Jeśli różnice słychać na YT, to na żywo będą one jeszcze większe. W przypadku SABY Automatic oraz SRI-16 bardzo dobrze to słychać na zaokrągleniach gitary Knopflera. Specjalnie wybrałem jeden z najbardziej oklepanych kawałków do prezentacjo sprzętu, każdy go zna, każdy wie jak brzmi, bądź jak lubi aby brzmiał. Voila!









