
Kiedyś prawie miałem Saby 840F. Nie pamiętam dokładnie genezy całej historii, ale znajomy miał je wieźć z Warszawy do Gdańska dla kogoś, kto nie do końca był pewny, czy je chce. Zapytałem więc, czy – jeśli jest taka opcja – mógłbym je kupić. Po kilku godzinach oddzwonił i zgodził się abym to ja je kupił. Cena była dość uczciwa: 1900 zł.
Znajomy kolumny przywiózł z WAW do siebie… i na tym właściwie sprawa się zatrzymała. Jakoś nie mógł ich dowieźć do mnie, a kiedy próbowałem się umówić na odbiór, zaczęły się dziwne, nietypowe wykręty: że musi coś robić w ogródku, że jedzie na zakupy, że jest w nagle służbowo w Bydgoszczy, że ma jeszcze jakieś sprawy do załatwienia.. itd.. itp..
Temat się rozmył i dopiero po roku zrozumiałem, co tam naprawdę zaszło.
