DIY Diatone P-610 Clones – MeloDavid Fullrange

Na początku zeszłego roku, tuż po tym jak zrobiłem swoje pierwsze kolumny fullrange (Lii Song) poszedłem za ciosem i wykonałem skrzynie na bazie oryginalnych japońskich planów z 1958 roku, dedykowane pod kultowe przetworniki Mitsubishi Diatone P-610. Nie wiedziałem wtedy jak szybko uda mi się znaleźć i kupić oryginalne Diatone, więc aby nie tracić rozpędu kupiłem chińskie klony robione przez markę MeloDavid. Klony te mają bardzo dużo pozytywnych opinii. Są wśród nich również takie, że nowe „chińczyki” praktycznie nie różnią się jak „japończyków” sprzed prawie 70 lat. Szczęśliwie, dzięki Marcinowi „Audiojapan”, bardzo szybko trafiły do mnie oryginały z serii datowanej na 1958 rok. Zagrały fenomenalnie. Posłuchać TAKICH głośników fullrange to jest ta jedna z 10 rzeczy, których musi doświadczyć każdy audiofil przed śmiercią. Opisałem je tutaj.

Czytaj dalej →

Diatone P-610A + SABA HI-FI Studio 1

O mojej przygodzie z konstrukcją skrzynek pod głośniki Diatone P-610A, kupnie na początku chińskich kopii i finalnie zdobyciu japońskiego oryginału pisałem w tych trzech wpisach:

Tutaj pisałem o idei i konstrukcji skrzynek.

Tutaj pisałem o teoretycznych poszukiwaniach głośników

A tutaj o praktycznych i pierwszym wrażeniu po wpięciu oryginałów.

Posłuchałem ich tydzień i ugiąłem się pod wodospadem nowych sprzętów do posłuchania odstawiając Diatone w róg pokoju. Zakodowałem je w głowie jako genialne w pewnych aspektach, ale też mocno nieuniwersalne.

Diatone P-610

Kiedy dwa dni temu odpinałem Telefunkeny L250 pierwszą myślą było wrócić do Ditton 44 i na nich posłuchać przez kilka dni hybrydy SABA Studio 1. Kilka miesięcy temu właśnie tę SABĘ oraz D44 określiłem w rozmowie z Kamilem, jak i pisząc tutaj bloga, że to w tamtym momencie najlepszy dźwięk jaki miałem w domu.

Czytaj dalej →

Projekt DIY nr 2 – Diatone P-610 – part 3 – Milk Oolong

Diatone P-610

Kiedy zamontowałem w skrzyniach do Diatone P-610 ich chińskie kopie kompletnie nie kleiło mi się to co słyszałem – z tym co miałem usłyszeć. Miały to być królowe średnicy, wyznacznik, wzorzec i ideał, ale bas … bas miał być jakby bez większych oczekiwań. Chińskie kopie zagrały mega obiecująco, ale … inaczej niż w opisach oryginałów. Bas był poza jakąkolwiek kalkulacją. Było go dużo, bardzo dużo. Brzmiał zupełnie inaczej niż wyglądał. Budka dla ptaków, albo fotoradar – jak kto woli, a niskie tony były dużo większe niż teoretycznie powinny. Kwestia skrzyń? Z pewnością. Bo głośniczki zasilane tym samym prądem podłączone do niego poza skrzyniami grały jak dwa minionki. Dopiero włożone do skrzyń nabierały wzrostu i muskułów. Ale to wciąż nie był ani wyznacznik średnicy, ale też nie był to na pewno cienki bas.

Czytaj dalej →