Dzisiaj mogę powiedzieć tyle, że wiem mniej niż mi się wydaje, że wiem. Hipotezy na temat vintage audio, które tworzę w swojej głowie i snuję czasem tutaj, na tym blogu, zaczęły się wzajemnie wykluczać.
Miesiąc temu rozpocząłem proces kupowania amplitunera Metz 465 z węgierskiego portalu Jofogas. Mimo, że węgierskiego nie znam ni w ząb, nie mam też węgierskiego telefonu aby w pełni zarejestrować się w tym portalu, to po raz drugi udało mi się kupić wzmacniacz z kraju leżącego nad Balatonem. Sprzedający był niezłym freakiem i kilka razy chciałem odpuścić kupno, ale ostatecznie dotarła do mnie paczka z perfekcyjnie zapakowanym zabytkiem audio z końcówki lat 60-tych.
Mam do pszczół ogromny sentyment. Mój Tata pod koniec lat 80-tych postanowił wejść z przytupem w swoje hobby, które przez poprzednie lata traktował czysto teoretycznie – studiując od deski do deski wszystkie numery czasopisma „Pszczelarstwo”. Pewnej jesieni kupił 20 pszczelich rodzin zamieszkujących 10 uli-bliźniaków. Przez kolejny rok cała nasza rodzina stała się rodziną pszczelarzy.
Ponieważ poprzedni właściciel zabrał pszczołom cały miód musieliśmy je dokarmiać przez zimę. Potem przyszła wiosna i zabawa z szukaniem królowej, dzieleniem rojów, walką z pasożytami. Moim głównym nakryciem głowy był pszczelarski kapelusz z siatką, a główną zabawką – ręczny miech do odymiania pszczół. W ogrodzie stanęła ręczna wirówka do miodu. W całym domu wlały się ramki do zakładania plastrów miodu, kule wosku i inne pszczele atrybuty. A zamiast słodyczy dostawałem kawałek plastra z miodem, żebym wyssał słodycz z woskowych graniastosłupów o podstawie sześciokąta.
Po zakończeniu sezonu mieliśmy miodu dość do końca tysiąclecia. Ojciec zaś stwierdził, że to hobby przez ostatni rok pochłonęło 100% jego wolnego czasu i sprzedał pasiekę.
Czy Telefunken SB 86 zagra tak słodko jak miód z własnej pasieki?
„Słodycz” to słowo najczęściej powtarzał Kamil przez ostatnie miesiące opisując barwę SABA Automatic + Telefunken SB 86. Gdyby pochylić się nad słodyczą w kontekście akustyki, to tak naprawdę jaki dźwięk można uznać za słodki? Jasny jak letni bezchmurny poranek, z przewagą wysokich tonów, z doskonałym detalem? Czy może ciemniejszy, gęstszy, z przewagą odpowiednio zaokrąglonych niskich tonów? Tak naprawdę słodycz w akustyce ma bardzo szerokie pole do interpretacji…
Przez chwilę zastanawiałem się, czy robić ten wpis jako CPK (codzienne przepinanie kabli) czy jako recenzję kolumn Philips F9416. To właśnie ich odbiór z Acoustic Kolbudy, (gdzie robione były zawieszenia głośników basowych) był motorem do przepinania kabli, ale w końcu trafiłem na taką konfigurację, gdzie na chwilę zostały one całkiem wypięte z obwodu i wtedy właśnie złapała mnie głębsza refleksja.
Ale od początku: Philips F9416 to kolumny największe (57 litrów) i najdroższe z serii F9*** Philipsa z lat 1982-84. Klimat cyberpunka/new romantic. Napiszę o nich więcej w osobnym wpisie. Jeszcze wczoraj (a nawet przez ostatni tydzień) słuchałem amplitunera Metz 485 z Dittonami 44 i nic nie motywowało mnie do zmiany tej konfiguracji. W tym układzie był i miecz i magia…
Kilka tygodni temu zawiozłem do serwisu amplituner SABA STUDIO IIA. Kupiłem ją już trochę niedomagającą, zanim zaczęła poprawnie grać musiała się „wyszumieć”. Ale kiedy grała – to grała tak cudownie, że dostała wirtualną naklejkę „not for sale” z dopiskiem „ever”. Z serwisu otrzymałem telefon, że jest problem, że niedomaga tranzystor AD166. A wcale nie jest tak łatwo go kupić, oczywiście takiego z epoki, nie podróbkę z chin… Przeszukałem większość internetu i doszedłem do wniosku, że jednym sposobem jest znalezienie dawcy do wykonania przeszczepu. A takim dawcą może być jeden z kilku modeli amplitunera marki Metz, np. Metz HI FI 485.
Los chciał, że na niemieckim Kleinanzeigen trafiłem na Metz 485 za 10 euro opisany, jako „urządzenie ma hałas, buczenie i jest wadliwe” . Hałas i buczenie trochę mnie niepokoiło, ale zawsze była szansa, że AD166 będzie szczęśliwie cały i zdrowy. W ogłoszeniu oczywiście brak wysyłki. I wcale się nie dziwie, bo komu chciałoby się pakować takiego kloca i ganiać na pocztę za 10 euro? Napisałem jednak elaborat po niemiecku, że jestem w głębokiej potrzebie, że mam świadomość, że jest zepsuty, ale potrzebuję go na części i nie będę się rzucał jak okaże się kompletnie martwy i wybebeszony jak rekin ze Szczęk w ostatniej scenie filmu. Sprzedający zgodził się wysłać…