Z zasady jestem sceptykiem. Z zamiłowania też. Jeżeli raz czegoś doświadczyłem, nie jest mi łatwo uwierzyć komuś na słowo, że może być inaczej. Dużo łatwiej uwierzyć w coś, co widzę na aparaturze pomiarowej. Nie chcę przez to powiedzieć, że jeżeli czegoś nie można zmierzyć, to tego nie ma. Ale dużo bliższy jestem hipotezie, że jeśli różnica jest, to da się ją zmierzyć.

Jestem też miłośnikiem ślepych testów. Ale takich prawdziwych, z zamkniętymi oczami, z prawidłową metodologią. I za każdym razem, kiedy za bardzo nagrzewam się na jakiś zakup to staram się go sprawdzić. Oczywiście z zamkniętymi oczami. Kiedy jeszcze żyłem w czasach „nowej audiofilii” kilka razy zawstydzałem sam siebie, kiedy prosiłem kumpla, aby przetestował na mnie mój nowy zakup (kolejny chiński DAC z tej samej półki, kabel). Oczywiście myliłem się w odpowiedziach 🙂 Raz nawet kupiłem dwa identyczne amplitunery i jeden z nich zrecapowałem, mimo, że był zdrowy… Z pewnością wiele osób słyszy o wiele lepiej i wiele więcej niż ja, jednak ja nie chcę rywalizować w tym wyścigu i wpadać w paranoję – w zupełności wystarczy mi to co słyszę, czasami nawet chciałbym mniej.

