SABA Ultra Hifi professional 9240 Electronic

Tak właśnie brzmi pełna nazwa tej dumnej jednostki sterującej: SABA Ultra Hifi professional 9240 Electronic. To podstawowa wersja tego amplitunera, bez żadnych dodatkowych literek.

Jeżeli spotkacie wersję z dodatkową literką „S”, różnić się będzie ona od podstawowej wersji dodatkowymi przyciskami do zapamiętywania stacji radiowych. 9240 – tego nie ma.

Lekkim modyfikacją była SABA 9241 Digital: posiada cyfrowy wyświetlacz częstotliwości obok skali analogowej. Było to traktowane jako ulepszenie technologiczne w tamtych czasach.

Wszystkie amplitunery pochodzą z końcówki lat 70-tych. Tabelę z osią czasu i modelami serii Ultra HiFi przygotowałem w tym wpisie.

Jaki był świat w 1977 roku?

To już taka tradycja, że kiedy trafiam na wzmacniacz z konkretnego roku staram się zwizualizować jak wyglądał wtedy ten mały fragment świata dookoła niego….

W 1977 roku ukazał się album niemieckiej grupy Kraftwerk zatytułowany Trans Europa Express. Świat był rozpędzony w szalejącym postępie technologicznym. Drewno było passe. Królowała gruba czarna blacha i aluminium. Nasz bohater, Jurgen, wysiadł właśnie z T-E-E na dworcu w Düsseldorf. Wracał z Paryża, albo Wiednia. Wjechał schodami ruchomymi na ground level, odebrał z parkingu BMW 530i „rekina” w kolorze stalowym i pojechał do swojego apartamentu w centrum. Kilka dni temu kupił wspomnianą płytę Kratfwerk i na równie nowym amplitunerze SABA 9240 zaczął ją odtwarzać (gramofon Dual naturlich!)

Rendezvous auf den Champs Elysées.
Verlass Paris am Morgen mit dem T.E.E.

Trans Europa Express

In Wien sitzen wir im Nacht-Café.
Direktverbindung, T.E.E.

Trans Europa Express

Wir laufen ein in Düsseldorf City
Und treffen Iggy Pop und David Bowie.

Trans Europa Express…

Czy taka właśnie jest SABA 9240?

Wizualnie?

TAK! Obudowa z grubej czarnej blachy, nowoczesny front w kolorze srebrnym, zielone podświetlenie. To jest mieszanka „monsterowych” ambicji i technicznej ekstazy (Black Sabbath album o tym tytule wydali rok wcześniej). Przyciski pracują na miękko! Po blisko 50-latach wszystko działa jakby wczoraj wyszło z fabryki. Ten amplituner nie był przypadkiem… to było urządzenie wykonane z pietyzmem, z dokładnością, z największym zaangażowaniem projektantów, inżynierów na każdym etapie procesu oraz…. bez wcinania się Pana Księgowego. W przeciwieństwie np. do SABY 8070 (która znacznie lepiej wygląda na zdjęciach niż na żywo), 9240 kiedy trzymasz ją w rękach i powoli odkładasz na półkę, podłączasz do prądu i puszczasz w jej tętnice prąd – wygląda jeszcze lepiej, jeszcze solidniej i wzbudza jeszcze większe zaufanie niż na zdjęciach.

Gdyby ktoś powiedział, że wyślą Sławosza Uznańskiego w kosmos w powiększonej replice SABY 9240 – byłbym w 100% spokojny o jego bezpieczną misję od startu aż do powrotu z orbity.

A jak to gra?

I tutaj mamy ogromne zaskoczenie… Cały mój opis do tej pory wizualizuje niemieckiego technicznego potwora, nowoczesnego, bezwzględnego, nie biorącego jeńców.

Ale tak nie jest… Kiedy przepuściłem przez tę techniczną maestrię pierwsze dźwięki Easy Living – Enrico Ravy doznałem szoku poznawczego. Oczy widzą statek kosmiczny, a uszy słyszą delikatne, wysublimowane dźwięki o miękkości sierpniowej alpejskiej łąki.

Jest miękko, jest lekko jasno, ale to takie „przyjemnie jasno”, zero ostrości, jest ogromna przestrzeń, ale idąca bardziej w głąb niż na boki.

Miałem podobne wrażenie, kiedy pierwszy raz w życiu odpaliłem Telefunkena V201a, określiłem go wtedy, że gra jak gwiaździste niebo nad Bieszczadami, z bardzo dobrą czernią i bardzo wyraźnym, dokładnie odseparowanym każdym dźwiękiem – tworząc przestrzeń, gdzie zmieści się każda muzyka i jeszcze będzie czym oddychać. SABA 9240 gra bardzo podobnie, z tym, że nie jest to noc w Bieszczadach, a letni poranek w Alpach. Można aż zacytować klasyka, czyli słowa Kramera z Vabank II, czyli riposta.

Aaaa Alpy! Tu się oddycha!

I ta scena, którą słyszysz, idzie właśnie w głąb! Nie na boki.

Jest smooth!

9240 nie ma takiego dociążenia jak chociażby 8080, ale ma za to gładkość, o którą się walczy i której się szuka. Ale to nie jest taka gładkość lampowa, to gładkość pomostowa, to już nie aksamit, ale wciąż naturalny jedwab, bo kilka lat później, za mostem przełomu lat 70/80, ta gładkość bywała syntetyczna.

Dane techniczne

  • Lata produkcji: 1977 – 1979
  • Wymiary (Szer. x Wys. x Głęb.): 540 x 135 x 330 mm
  • Waga: 13,5 kg
  • Pobór mocy: 350 Watt
  • Oryginalna cena (w przybliżeniu): 1248 DM
  • Moc ciągła: 2x 70 W przy 4 Ohm, 2x 57 W przy 8 Ohm
  • Moc dynamiczna: 2x 120 W przy 4 Ohm
  • Całkowite zniekształcenia harmoniczne (THD): 0,03% (przy mocy nominalnej)
  • Pasmo przenoszenia: 15 – 50 000 Hz (±1,5 dB)
  • Regulacja barwy tonu: Bas: ±15 dB przy 60 Hz; Sopran: ±15 dB przy 15 kHz
  • Filtry: High Filter (8 kHz, 12 dB/oktawę), Low Filter/Subsonic (60 Hz, 12 dB/oktawę)
  • Funkcje dodatkowe: Loudness
  • Liczba wejść: Phono MM, 2x Tape, Aux, Monitor, Antena FM (75/300 Ohm), MW
  • Liczba wyjść: 2x Taśma (Tape), 2x słuchawki, 3 pary głośników

Podsumowanie

Delikatny gigant. Oczywiście nie jest to największy amplituner SABY (toczyliśmy na ten temat dyskusję w komentarzach przy 8120), ale obudowa z czarnej grubej blachy robi wrażenie mocnej zbroi. Przy tym physis wrażliwość muzyczna jaką prezentuje SABA 9240 jest szokująca. Ona gra zarówno z Ditton 44 jak i Telefunkenami SB 86! Tak… to drugi z rzędu amplituner od SABY, który gra bardzo dobrze z SB86!

Przyznam uczciwie, że nie wierzyłem, że czymś zostanę zaskoczony. Przez lata kiedy oglądałem SABĘ 9240 czy inne sprzęty z linii Ultra HiFI w katalogach i na aukcjach, wizualizowałem sobie lokomotywę Trans-Europa-Express grającą ciężko i technicznie. Zaskoczyłem się solidnie, bo otrzymałem baletnicę, tańczącą (grającą) lekko i przestrzennie. Czy inne modele serii Ultra HiFi grają równie ciekawie? Tego nie wiem… ale czas pokaże.

W każdym razie dla SABY rok 1977 był całkiem udany (nie tylko dla SABY 🙂 )

8 komentarzy „SABA Ultra Hifi professional 9240 Electronic”

  1. To juz pozostały dwie pozycje praktycznie Telecommander G ; H oraz Freiburg STf z całej palety kultowych reciverow Saba 😀
    Rodzi sie pytanie co stanie sie dalej ?
    Dokąd Cię to zaprowadzi…
    Trzymamy kciuki 😀

    1. Jedna z opcji wg mojej małżonki jest taka, że doprowadzi mnie do wyprowadzki do domku narzędziowego razem z wszystkimi SABAMI 😀

    1. Ale rachunki za prąd to oczywiście wina dzieciaków, które nie gaszą światła w łazience.

  2. Seria 9xxx gra inaczej niż myślałeś jak domniewam po wyrobieniu sobie jakiegoś tam obrazu w głowie na temat Saby tymbardziej patrzac na gabatyty srebrnej spawarki to taka baletnica w przebraniu HULKa. Obstawiam w ciemno iż telecommander i Freiburg STf tez bedzie tajemniczy i ciekawy do tego stopnia iż ulegniesz pokusie…
    i bedzie to dla Ciebie zaskoczeniem jak graja te dwa ciekawe recivery 😀
    Pozdrawiamy

    1. Tak właśnie! Dokładnie tak jak piszesz! Baletnica w przebraniu HULKA! Starałem się to powiedzieć we wpisie, ale tylko jakieś Helgi z alpejskich łąk przychodziły mi do głowy.

      Co do Freiburga Telecommandera oraz STF, to ten pierwszy jest na liście bardzo wysoko, a ten drugi praktycznie dostępny na wyciągnięcie ręki…, ale jestem tak zgrzany SABAMI lat 70-tych, że coraz bardziej myślę o jakiejś odskoczni…

      Dziś byłem u znajomego, zaskoczył mnie bardzo bo kupił Spendory SP9/1 – ogromne, ponad 50kg skrzynie, basowiec > 30 cm, połączone z równie kultowym w latach 90 Sansui AU-07. Zgiełk, rozmowy, kręcenie się po pokoju… ciężko było się skupić i posłuchać. Ale to co usłyszałem to była tylko zapowiedź możliwości, prężenie muskułów, ale zero flow… zero zestrojenia sansui-spendor-moja głowa. Zgiełk.

      Wracam do domu i na YT te Spendory grają lepiej niż na żywo…

      To hobby jest jak bieganie po łące późną wiosną albo wczesnym latem. Bez żadnych ścieżek, w wysokiej trawie…

  3. Idąc drogą dedukcji dochodzę do wniosku…
    Telecommaner już zamówiony, bo mniejszy i jakoś moze da sie ukryć i pomylić z czymś innym 😉
    Natomiast Freiburg trochę przeraża wielkością i wagą 😀 i myślą spędzenia świąt w szopce po przyniesieniu +- 30kg potwora 😉

    1. Mój ulubiony muzyczny cytat z własnej żony brzmi tak: „Człowiek się na chwilę zagapi, a tu pół garażu w salonie” (napisała to swojej koleżance).

      Nie boję się STF. Nie boję się MIEĆ STF. Tylko tyle o nim się naczytałem, że czuję jakbym go już słuchał i nie mam ciśnienia. Natomiast Freiburg… nie.. nie jest zamówiony, ale waham się….

Dodaj komentarz