SABA 830F – Wish You Were IVA

Kiedyś prawie miałem Saby 840F. Nie pamiętam dokładnie genezy całej historii, ale znajomy miał je wieźć z Warszawy do Gdańska dla kogoś, kto nie do końca był pewny, czy je chce. Zapytałem więc, czy – jeśli jest taka opcja – mógłbym je kupić. Po kilku godzinach oddzwonił i zgodził się abym to ja je kupił. Cena była dość uczciwa: 1900 zł.

Znajomy kolumny przywiózł z WAW do siebie… i na tym właściwie sprawa się zatrzymała. Jakoś nie mógł ich dowieźć do mnie, a kiedy próbowałem się umówić na odbiór, zaczęły się dziwne, nietypowe wykręty: że musi coś robić w ogródku, że jedzie na zakupy, że jest w nagle służbowo w Bydgoszczy, że ma jeszcze jakieś sprawy do załatwienia.. itd.. itp..

Temat się rozmył i dopiero po roku zrozumiałem, co tam naprawdę zaszło.

A zaszło to, że mój tzw. „kurier” wziął te kolumny dla siebie i nie zamierzał mi ich sprzedać. Oczywiście – miał do tego pełne prawo, bo to ja wbiłem się w cudzą transakcję jako chętny do kupna. Ale zawsze można to załatwić dużo lepiej komunikacyjnie 🙂 Mówiąc na przykład: „Hej Tomek, te kolumny są tak dobre, że postanowiłem je zachować dla siebie„.

To trochę tak, jakby zamówić pizzę i potem wydzwaniać do pizzerii czemu nie dotarła. Pizzeria na to, że były zaspy na drodze, a potem, że piec się zepsuł i w ogóle to zabrakło mąki w całym województwie. A przecież można powiedzieć, że pizza była tak smaczna, że dostawca, który ją wiózł nie wytrzymał i zeżarł ją całą zanim do mnie dojechał 🙂

Wniosek jest jednak taki: skoro 840F są tak dobre jak pizza, którą kurier zjada po drodze do klienta to znaczy że muszą być dobre 🙂

Linie kolumn SABA warte uwagi

To co mi się wydaje, że wiem:

Starsza seria numerowana cyframi rzymskimi

Czyli modele: I,II, IIa, III, IIIa, IV, IVa, V

Ta ostatnia, V, to prawdziwy Święty Graal – pojawia się na aukcjach gdziekolwiek w Europie może raz w roku, a czasem i rzadziej.

Młodsza seria „F”

Druga warta uwagi linia to nowsza seria: 820F, 830F, 840F, 850F.

Modeli kolumn SABY było jeszcze trochę więcej w tych latach (67-71) ale abym to wszystko ogarnął to muszę chyba prześledzić katalog po katalogu i zrobić tabelę jak ze wzmacniaczami serii 8XXX.

Od IIa do 830F – moja ścieżka

Z tej pierwszej, starszej serii udało mi się kupić model IIa, który opisałem już wcześniej na blogu. Kolumny – w swojej klasie – były na tyle dobre, że naturalnie zacząłem szukać dalej wśród wspomnianych wyżej SAB.

Idealnie byłoby zrobić od razu dwa kroki do przodu i wejść w 840F albo IVa. Olek ze Śląska nawet namawiał mnie, żebym kupił 840-tki od człowieka z Berlina, który miał opcję wysyłki. Cena – około 500 € – też była w porządku.

Gdyby to były IVa, nie wahałbym się ani chwili. Ale dla 840F nie chciałem ryzykować wysyłki z Berlina. Ostatecznie kupił je Olek i teraz ma dwie pary, więc jest szansa, że kiedyś jednak będą moje – zamiast do Berlina, przejadę się po prostu na Śląsk.

Czekając na swoje wymarzone IVa, kupiłem… model „pomiędzy”, czyli… 830F.

Pierwsze wrażenia – coś tu nie gra

Na początek spiąłem je z tym najbardziej polecanym i często sprzedawanym w zestawie amplitunerem, czyli SABA 8080.

I… zagrało to dziwnie.

Góra była w 830F naprawdę fajna, zdecydowanie na plus. W IIA, których słuchałem wcześniej – była dużo mniej jasna, mniej czytelna, mniej „krystaliczna”. W 830F środek niby był, ale bez szaleństwa, bez wyciskania ostatniej kropli krwi z serca – wręcz lekko mętny. Tutaj na plus ten z IIA. Bas w 830F natomiast… zupełnie nijaki.

Zmiana na wzmacniacz SABA IIA? To samo, a nawet gorzej. Bez żaru, bez pasji.

Przez cały tydzień słuchałem tych SAB 830F (zmieniając wzmacniacze: IIA, 8080 i chwilami Elac 1000T) i było to co najwyżej poprawne. Jakby duszący się dół, zamglony środek i oderwana od reszty, aczkolwiek czytelna i szczegółowa góra.

Telefunken Opus 2430 – test bezludnej wyspy

I wtedy przyszedł Telefunken z 1963 roku. TFK Opus 2430 zmienił wszystko.

W SABAch pojawiła się idealna spójność. Jeszcze dzień wcześniej stawiałem kolumny IIA wyżej niż 830F, a po spięciu z TFK nastąpiło kompletne przemeblowanie.

I tu dochodzimy do klasycznego „testu bezludnej wyspy„.

Nie chodzi o to, że istnieje jeden jedyny zestaw, który nadaje się na bezludną wyspę, a każdy inny oznaczałby 25 lat muzycznej frustracji. Chodzi o coś innego.

Spośród wielu różnych zestawów, które znam i lubię, każdy z nich – wybrany jako ten jeden jedyny – mógłby dać pełną satysfakcję. Takich zestawów, z którymi można zostać sam na lata bez najmniejszego żalu, może być wiele.

I jednym z takich zestawów okazał się Telefunken Opus 2430 + SABA 830F.

Gdybym więc trafił na bezludną wyspę z tym amplitunerem, tymi kolumnami i miał w jakikolwiek sposób dostęp do Spotify, internetu i prądu… albo po prostu do gramofonu i całej mojej kolekcji płyt – nie potrzebowałbym nic więcej. No, może poza przyjacielem Wilsonem, oczywiście.

I mógłbym tam spokojnie siedzieć do końca życia.

Wnioski – SABA 830F nie wybaczają

Na koniec można postawić prostą kropkę: czasem trzeba przerzucić trzynaście wzmacniaczy, żeby trafić na ten jeden właściwy.

Być może takie właśnie są SABA 830F:

  • bardzo wybredne,
  • grające nieciekawie z niedopasowanym sprzętem,
  • wrażliwe na towarzystwo,
  • wymagające cierpliwości.

Podłączone do Elaca 2200T zagrały poprawnie – zupełnie inaczej niż IMF-y: jaśniejszą górą i przyzwoitym basem, ale w średnicy było jakby o ułamek za mało ciepła.

Po tych doświadczeniach, mając jednocześnie IIa i 830F, kierunek rozwojowy – zgodny z tym, co mi się podoba – jest już tylko jeden:

→ SABA IVA

Dodaj komentarz