Podsumowanie roku 2025

Kilka tygodni temu dostałem w komentarzu pytanie, co tak naprawdę podoba mi się najbardziej. Jaki sprzęt uważam za najlepszy?

Oczywiście nie ma na to jednej odpowiedzi, bo cała przyjemność, cały sekret fascynacji audio nie polega na tym, że lepsze ma wypierać gorsze i rozwój jest wyłącznie liniowy. Ten sekret to łączenie wymiarów, spinanie i przenikanie płaszczyzn na których osadzone są różne sprzęty, różne personalne odczucia, oraz czas kiedy konkretne sprzęty powodowały te odczucia. Można cofnąć się rok, chwycić amplituner, który wtedy wywoływał pewne emocje i spiąć go ze świeżo kupionymi kolumnami. Można też spiąć go ze wspomnieniem, które wtedy wywoływał ten wzmacniacz i zapragnąć kupić go ponownie – jeśli zdążył pójść w świat.

Jeżeli miałbym znaleźć jedno stwierdzenie, z którym zgadzają się zarówno „audiofile nowocześni” jak i „miłośnicy vintage” to z pewnością będzie to: „nigdy nie gra jeden element sprzętu, zawsze gra SYSTEM„. Tak więc aby cieszyć się muzyką, trzeba dopasować system do swoich preferencji. Największym błędem jest naczytanie się tylko o kolumnach lub tylko o wzmacniaczu, który ma (po jego kupnie) wręcz katapultować jakość audio we własnym salonie… a potem kończy się rozczarowaniem…

Wczoraj zadzwonił do mnie Pan z Krakowa, który był zainteresowany kupnem moich kolumn SABA IIA, które wystawiłem na portalu z ogłoszeniami. Na początku zapytałem jaką muzykę lubi (to pytanie, po którym zazwyczaj wylewa się rzeka i 5 minut rozmawialiśmy o krautrocku, potem zapytałem jaki ma wzmacniacz, a na końcu powiedziałem, że kupno ode mnie kolumn SABA IIA i łączenie ich z tym co ma mija się z jego oczekiwaniami i nie sprzedam, bo nie chcę jego rozczarowania…

Wracając do brzegu…

Kiedy w komentarzu dostałem pytanie jaki sprzęt uważam za najlepszy, pomyślałem, że poza tym, że każdego tygodnia inny uważam za najlepszy, to może warto zrobić małe podsumowanie. Ale nie jest to podsumowanie bezwzględnie najlepszego sprzętu, bo ani za dużo w życiu nie słuchałem, ani też nie obracam się nierozsądnym budżecie. Wręcz uważam, że zestaw za 1500 zł (kolumny+wzmak) mogą zrobić ogromne zamieszanie w głowie i światopoglądzie.

To będzie podsumowanie tego, co w jakiś sposób mnie zauroczyło, sprawiło, że siedziałem całymi wieczorami, zmieniałem płyty na gramofonie albo na streamingu i pisałem peany do Kamila.

Sprzęt, który wpadł w moje ręce w 2025 i zrobił na mnie wrażenie.

Na samym początku roku, w Trzech Króli dogadałem zakup Elaca 2200T z Transylwanii. To miał być tylko jeden z Elaców, jeden z niemieckich sprzętów vintage, a zrobił na mnie OGROMNE wrażenie bo wziął co najlepsze z każdego z innych Elaców, z modeli wyższych, starszych czy nowszych. Po pełnym roku od jego kupna wciąż podpisuję się pod każdym słowem. To jest najlepszy z Elaców z tamtych lat.

Wiosna upłynęła pod dyktando szerokopasmowców. Najpierw kontrolnie ale z pietyzmem wykonałem skrzynki według projektu Lii Song, a potem poszedłem na całość i sprowadziłem z Japonii legendarne przetworniki Diatone P-610 w pierwszej wersji z 1958 roku (od wtedy były produkowane) 16 Ohm. Mają w sobie coś bardzo specyficznego. Są miękkie, spójne i smakują jak dobra, gatunkowa herbata. Lubię do nich wracać, choć wymaga to gimnastyki.

SABA SRI. Podobno 16 i 18 to dokładnie ten sam model. Do dziś nie wiem czym się różnią. To była moja pierwsza lampa (powiedzmy druga, bo był jeszcze falstart pt. Stereomeister od Grundiga, szorstki i zimny). SABA SRI zagrała równie karykaturalnie jak Grundig, ale dokładnie po drugiej stronie lampowych przekłamań. SRI była do przesady łagodna i ciepła.

SABA SRI jest tak bardzo lampowa, że nawet w świecie, gdzie żyją same lampy, przezywaliby ją „lampa”.

Mój pierwszy egzemplarz sprzedałem zbyt pochopnie. Ale odbiłem to sobie kupując potem kolejne dwa i dodatkowe dwa zestawy lamp na wszelki wypadek. Jestem w niej zakochany do dziś i kiedy mam ochotę na bujanie w stylu Sade, zawsze myślę o SRI.

Automatic to jest pomnik. To jest arcydzieło lampowej inżynierii lat 60-tych. Ale to jest też jasna strona mocy. Jest gładko, wyraźnie, jasno i konturowo. Pełnię swojej operacyjności zyskuje po dość długim nagrzaniu. Jakiekolwiek opinie o Automaticu bez słuchania go cały wieczór u siebie, samotnie, z pełną atencją to jak wydawanie opinii na temat twórczości Yes na podstawie Owner of a Lonely Heart.

Ten mały Klein+Hummel jest dla tranzystorów lat 70-tych tym samym czym Automatic dla lamp lat 60-tych. Krystaliczny, szybki, precyzyjny. Fascynację związaną ze słuchaniem ES20 mogę porównać do zabawy karbidem w latach 80-tych. Karbid, woda, ogień 🙂

Pioneery CS-53 zaskoczyły mnie jak cholera. To jest zwykły model środka stawki. Aczkolwiek produkowany przez Pionieera absurdalnie długo. Pytanie z jakiego powodu? Z pewnością dlatego, że odpowiedź rynku musiała uzasadniać jego produkcję przez prawię dekadę. A rynek głupi nie jest i długoterminowo zawsze wygrywa wysoka jakość za rozsądne pieniądze.

Ale to nie ekonomia zaskoczyła mnie w tych Pionieerach, a doskonała synergia z amplitunerami Pionieera i niezwykle osobliwe interpretacje „trąbek”, zarówno Enrico Ravy jak i Cheta Bakera.

SABA 8080 to jest „coś z niczego”. Kosztuje grosze, w zależności od stanu jest to 150-350 zł. Te najniższe rejestry to obite budy i stan nieznany. Im bardziej przetestowana tym cena podchodzi do 300-350 zł. Ale swego czasu była to flagowa jednostka SABY! Jak opadł dym po ostatnich lampach, jak droższy german został wyparty przez tańszy krzem, na placu boju stała ona – piękna jak parapet u dziadków w Rykach obok Dęblina – SABA 8080.

Pierwsze nuty to był szok. Tak jak K+H to była jasność i precyzja. Tak SABA 8080 to dociążenie, klimat i ciemne, ciepłe, spokojne fale na Pacyfiku. Zostawiasz ubranie na plaży i wchodzisz do wody w świetle księżyca. Dno pod stopami zaczyna się kończyć, ale płyniesz dalej, do przodu, nie oglądając się za siebie, przy dźwiękach SABY 8080.

Ciekaw jestem jakie wino będzie z rocznika 2025, bo vintagowo-sprzętowo był on bardzo udany 🙂

2 komentarze „Podsumowanie roku 2025”

  1. Super podsumowanie! Chciałbym odnieść się do słów : ” To była moja pierwsza lampa (powiedzmy druga, bo był jeszcze falstart pt. Stereomeister od Grundiga, szorstki i zimny).” Ponieważ mam od wczoraj przyjemność odsłuchu Stereomeister 15 na ECLL800 – i to prawda, że takie wrażenie może sprawiać, tzn. może inaczej – są różne gusta i do tego chciałbym się odnieść. Dla mnie nazwałbym ten dźwięk „Biała lampa”, jak ciepłe promienie słońca w mglistą zimę. Dookoła biało, ale jest jeden spot od słońca rozświetlający. Czyli dokładnie to co mamy za oknem dzisiaj : ) Dla mnie ten dźwięk jest neutralny-biały z pięknymi wokalami i harmonicznymi jakie generują ogólnie lampy. Rozumiem, że może to nie pasować do końca do ciepłego jazzu i pochodnych – ale co jeśli włączymy norweski black metal? CAŁE ŻYCIE SZUKAŁEM TAKIEGO DŹWIĘKU! :))) Gitary, przestery, wokal. Cold Steel. Rewelacja. Mi się podoba, ale też i rozumiem że w innych przypadkach pasuje coś innego, więcej ciepła, może i nawet zażółcenia. Jednak do rock/metal Stereomeister sprawdził się jak dla mnie super i z przyjemnością słucham płyta po płycie (co prawda ogólnie lampa nie nadaje się do tego gatunku, ale jeżeli przebolejemy mniejszy wygar, punktowość to brzmienie gitar jak i wokalu wynagradza po stokroć ten niuans)

    1. W czasach jak jeszcze kupowałem tzw „nowe audio” kupiłem od Pana Sędziego w Gdyni DAC’a. Umówiliśmy się u niego w pracy, gdzie dokonaliśmy wymiany sprzętu na $$ i zamieniliśmy kilka zdań o muzyce. Zapamiętałem taki cytat, wypowiedziany na pustej sali sądowej, przez obywatela w todze: „muszę zmienić DACA na Gustarda, bo mam lampę i kolumny Wharfedale Linton, na co dzień słucham dużo black metalu i dlatego lampa”…

      Hmmm…. skoro Pan Sędzia tak mówi, to tak musi być. To nie opinia, to wyrok. Nie jestem w stanie przypomnieć sobie jaka lampa, ale to była jakaś z tych nowych lamp za 20k.

      Tak więc wierzę w 100% że norweski black metal może zagrać jak trzeba na Stereomeisterze. Ja miałem Stereomeistera 35 też n ECLL800. Czy grają podobnie? Musiałby się wypowiedzieć ktoś kto słuchał obu… Dla mnie był szorstki i zahamował mój entuzjazm do vintagowych lamp na długie miesiące.

Dodaj komentarz