Philips 777 (22AH777)

Jestem fanem Philipsa od połowy lat 80-tych, gdy moi rodzice dokonali rzeczy absolutnie karkołomnej i załatwili do domu porządną lodówkę tej marki. Całe moje dzieciństwo i młodość związana była z codzienną ekspozycją na logo PHILIPS w postaci tej lodówki.

Philips 777

Ta wyjątkowa sympatia i zaufanie do marku przekłada się na moje wybory przez resztę życia. Kiedy kupowałem pierwszego discmana – wybór padł na Philips, gdy potrzebowałem słuchawek – podświadomie wybierałem Philipsa. Niestety lata 90-te to był upadek wielu marek, księgowi w pierwszym rzędzie decyzyjnym, plastik i najtańsze rozwiązana. Kupując kolejne tanie rzeczy z logiem Philips mój entuzjazm opadał…

Ale kilka lat temu, za sprawą mojego sąsiada, który pracował w Holandii, trafiła w moje ręce cała seria sprzętów marki Philips z serii 22RHxxx – czyli sam początek lat 70-tych. Wiele z nich było naprawdę fantastycznych. W tym mój ulubiony 22RH590. Mam też coś z wcześniejszej linii czyli 22GHxxx, ale o tym innym razem. Natomiast serię późniejszą czyli 22AHxxx traktowałem z lekkim przymrużeniem oka. Druga połowa lat 70-tych, co czas kiedy sprzęty „udawały się” fifty-fifty. Czasami słychać było jeszcze inżynierów, a czasami już księgowych.

Miałem świadomość istnienia serii amplitunerów Philipsa z tych czasów, ale one również ciekawiły mnie fifty-fifty…

Do czasu…

Do czasu kiedy mój znajomy z Gdyni, do którego zdarza mi się czasem napisać: „hej, zaproponuj mi coś nieoczywistego do posłuchania” , zaproponował mi… coś nieoczywistego do posłuchania. I to nawet bez pytania:

Hej, znasz? Miałeś, słuchałeś? Ja słucham trzecią dobę… SZOK!

Załączył obrazek, niewyraźny, obrócony o 90 stopi. Po przekręceniu głowy odczytałem litery: 794 RECEIVER.

To było kilka miesięcy temu i nie znalazłem wtedy łatwo i szybko dostępnego Philipsa 794 w rozsądnym stanie i pieniądzach. Ale temat nie umarł. Wręcz przeciwnie. Świadomość nieposłuchania tej polecajki dręczyła mnie z tyłu głowy.

Komis meblowy przychodzi z odsieczą

Jest taki komis meblowy w Sopocie, który również handluje sprzętem hifi. Najpewniej polega to na tym, że kupują za granicą stare meble, a na tych meblach stoją stare sprzęty. Ten komis bez najmniejszych konsultacji ze mną sprowadza na tych meblach dokładnie to na co aktualnie jestem nakręcony. U nich kupiłem SABE IIA, u nich kupiłem HK 330C kilka dni po tym, jak się o tym sprzęcie naczytałem, u nich też kupiłem mojego pierwszego przepięknego Pioneera SX-440 – również kilka dni po tym, jak ktoś mi polecił, abym połączył SX-440 z Ditton 15.

No i patrzę, a oni przywieźli do Sopotu Philipsa 777. Nie jest to co prawda 794, ale to model z tych samych czasów, wyższa seria. Konstrukcja teoretycznie tej samej szkoły, ale bardziej na bogato. (paradoksalnie to nie zawsze wychodzi, ale statystycznie jednak tak).

Jadę, kupuje, pakuję do bagażnika amplituner Philips 777 i przy okazji gramofon tej samej serii: 777. Wg prawniczej nomenklatury artykuł 777 mówi o dobrowolnym poddaniu się egzekucji 🙂 Trzymając w rękach tego średnio urodziwego kloca zastanawiam się czyjej egzekucji dobrowolnie się poddam: Philipsa czy małżonki 🙂

Uroda

No właśnie… Skoro jesteśmy przy urodzie. To jest rzecz względna, a epoki miały swoje kanony. Wczorajszy szczyt elegancji bywa po latach śmieszny do rozpuku. Pamiętam bardzo wyraźnie gdy pod koniec podstawówki, czyli przełom 80/90, ktoś przyniósł do klasy niemiecki katalog mody sprzed 20 lat. Faceci pozowali w spodniach-dzwonach. Jako młodzi nastolatkowie widzieliśmy wtedy spodnie-dzwony po raz pierwszy w życiu i dosłownie turlaliśmy się ze śmiechu po podłodze naszej podstawówki. To była jakaś totalna komedia! To było ekstremalnie śmieszne! Poważni faceci w spodniach rozszerzających się ku dołowi!! 😀 Wybryk ewolucji! Powiatowy Picasso mody po 5 piwach by tego nie wymyślił!

Philips 777 jest dzieckiem dwóch epok. To jeden z najbardziej eklektycznych wizualnie wzmacniaczy jakie widziałem.

Od przodu jest to klasyczny amplituner jakie produkowane były całe lata 70-te, z podświetlaną klasyczną skalą strojenia radia, dwoma wychyłami, pokrętłami, przyciskami. Nic nadzwyczajnego. Do wyboru srebrny lub czarny front. Ale nawet ten klasyczny front jest złamany w połowie. Kolejny, który ma w sobie coś z socrealistycznej Hali Olivii 🙂

Góra to imitacja drewna. Czyli ukłon w stronę klasyki, ale jednak wykonanie nowoczesne jak na tamte lata. Sztuczna imitacja z pewnością była tańsza niż drewniana obudowa. Było to też powszechne rozwiązanie, stosowane przez Marantza, NADa i wielu wielu innych w 1978 roku.

Boki to już prawdziwa mechagodzilla. Ogromne, ciężkie, metalowe radiatory. Razem robi to wrażenie philipsowskiego monstera z epoki punk rocka, ale projektowanego przez dinozaurów art-rocka.

Wrażenie robi jednak dobre. Jest ciężki. Wyróżnia się.

Ale jak gra?

Czy muszę tłumaczyć coś więcej poza pozostawieniem tutaj faktu, że tak jak podłączyłem go 1 kwietnia, 10 dni temu, tak wciąż słucham tylko tego Philipsa? Połowę czasu z Pioneerami CS-53, ale potem z jednym z najgrubszych dział – czyli Celestion Ditton 44.

Philips 777 (22AH777) to jeden z tych sprzętów, gdzie wszystko zgadza się w takim stopniu, że nie jestem w stanie zrobić analizy i rozkładu na czynniki pierwsze. On gra. Gra tak, że niezależnie czy puszczam swoje jazzy, czy radio utworu „Careless Whispers” Georga Michaela (uprzedzam, że tam zaraz wchodzi Love of my Life Queen i Great Gig… Floydów), czy małżonka Taylor Swift…. nikt nie myśli o tym aby coś zmieniać i przestawiać.

Balans tonalny jest w samym środku mojego gustu. Philips 777 nie jest ciepłym i ciemnym oceanem jak SABA 8080. Nikt nie nazwie go kocem, bo koca nie ma. Ale też nikt nie nazwie go suchotnikiem, bo dźwięk jest pełny i tłusty. W połowie brytyjski, w połowie niemiecki… Holandia leży gdzieś pomiędzy.

Pierwsza połowa lat 70-tych i klasyczny germanowy Philips 22RH590 to przełom lampowej i tranzystorowej szkoły dźwięku. Dla mnie to absolutna klasyka. Pół dekady później Philips wypuszcza serię AH, a wśród nich 22AH777 i on gra jak kolejny etap tej ewolucji. Dostojnie, elegancko, z pełnym poszanowaniem przeszłości, ale jednocześnie patrząc do przodu.

Kilka miesięcy później, po premierze Philipsa 777, świat poznał absolutną legendę czyli NAD 3020. Wizualnie dzieliło te dwa sprzęty wszystko. NAD 3020 to czysty punk-rock. Philips 777 starał się być jak Pink Floyd na płycie Animals. Radiatory na krawędziach jak elektrownia na okładce. Ale środek klasyczny.

Jestem fanem Philipsa. Wciąż potrafi mnie zaskoczyć.

Kartka z katalogu

Tłumaczenie:

Tonmeister 777 TA
Amplituner Hi-Fi (DIN 45 500)

Dla tych, którzy potrzebują najwyższych osiągów – moc wyjściowa to coś więcej niż tylko rezerwa mocy. Dlatego model 777 nie jest dla każdego. Jego moc 2 x 65 W Sinus zapewnia odpowiednią dynamikę. A ci, którzy nie lubią mozolnego strojenia, a wolą przełączać, znajdą techniczną osobliwość: programowalny wybór stacji UKW (FM). Komfort obsługi, któremu odpowiada międzynarodowa stylistyka modelu 777: kompaktowy i nowoczesny.

Dane techniczne:

  • Moc: 2 x 100 W / 65 W (Moc muzyczna / Sinusoidalna wg DIN 45 500).
  • 2 x 55 W wg FTC (20–20 000 Hz, 4 Ohm, 0,2% zniekształceń harmonicznych).
  • 2 zakresy fal: UKW (FM), MW (średnie).
  • Sekcja odbiornika Hi-Fi UKW z dekoderem stereo i automatycznym przełączaniem mono/stereo.
  • 5 + 1 przycisków programowania stacji UKW, programowalnych.
  • 2 wskaźniki: do wskazywania częstotliwości zaprogramowanej stacji, siły sygnału i dostrojenia środka częstotliwości UKW
  • AFC: wyłączane automatyczne dostrajanie do stacji UKW.
  • Contour: (fizjologiczna korekcja dźwięku/loudness), wyłączana.
  • Przedwzmacniacz korekcyjny Phono dla systemów gramofonowych Hi-Fi.
  • Panel obsługi z regulatorami skokowymi dla głośności, balansu, basów i sopranów.
  • Złącze słuchawkowe na przednim panelu.
  • Złącza dla gramofonu i magnetofonu.
  • Wyjścia głośnikowe: 2 + 2.
  • Wyjście liniowe MFB (1 V). (Do kolumn aktywnych Motional Feedback).
  • Obudowa: Kolor orzechowy/srebrny front lub kolor orzechowy/czarny front.
  • Wymiary: 53 x 15 x 31 cm (Szer. x Wys. x Gł.).

Dodaj komentarz