
Jakby zapytał się Was znajomy znajomego:
Hej, podobno znasz się na hifi, chciałbym coś kupić do słuchania, bo ostatnio jak mi się zepsuła miniwieża to słucham tylko z telewizora.
Co wtedy odpowiadacie?
We mnie budzi się niespełniony lekarz. I wcale nie chodzi o to, żeby z uśmiechem na twarzy szukać rozwiązań audiofilskich problemów. Chodzi o reakcje, gdy „pacjent” przychodzi przygotowany i przeanalizowany przez dr. Google, z całą listą Yamah i Pioneerów z linkami do Media Eksperta.
Ja wtedy odpowiadam, jak każdy lekarz:
Idź, spierdalaj w Media Expercie sobie kup
Ale po po chwili sobie uświadamiam, że nie jestem lekarzem z NFZ i nie mogę tak mówić do znajomych. I czasem to nawet powinienem zadzwonić do „pacjenta” i porozmawiać, czego lubi słuchać, jakich gatunków, czy głośno czy cicho…
I wtedy, moją pierwszą myślą jest:
Kup Tannoy Mercury M1 i jakiegoś NADa
Anagramem słowa NAD jest DNA, i właśnie tam jest to brzmienie we mnie. Jestem przesiąknięty brytyjską szkołą dźwięku i każdy kto chce zacząć, wejść w ten temat, jest przeze mnie właśnie tam kierowany. Argumentuję to również tak: jak Ci nie podjedzie, to NADa bardzo łatwo odsprzedać, tak samo Tannoy M1. W szczególności wersję czarną – „Shadow”.
Historię „M1 i mnie” opisałem we wcześniejszym wpisie. Kupiłem je (po raz kolejny) jako lekarz szukający panaceum dla swojego pacjenta, by wyleczyć go ze słuchania muzyki z telewizora. Wzmacniacz zostawiłem jako kwestię otwartą, bo mój pacjent dysponuje półką o szerokości 38 cm… mało… mało dla większości sensownych wzmaków. Jednak rzuciłem kilka tropów, kilka nazw…
Tannoy M1 + NAD 3020
O tym połączeniu wszystko opisałem tutaj. Ale idąc dalej tropami mojej przeszłości – 20 lat temu zamieniłem swoje NADy na Creeka 4040 S2, którego odkupiłem po latach. I po kilku dniach nasycania uszu klasycznym duetem 3020+M1 przepiąłem jego następcę
Tannoy M1 + Creek 4040 S2
Porównanie lekko mnie zaskoczyło. Creek zagrał deko bardziej w dystansie, choć mówi się o nim (ba!! sam to mówię i to bardzo głośno), że jest maestro sceny. NAD 3020 był jaśniejszy i w tym filmiku na YT wypada ciekawiej, choć jest to dość krzywdzące dla Creeka. Nagranie dźwięku ze sprzętu, o którym decydują detale, a mikrofon i odtworzenie tego w telefonie lub laptopie pokazuje tylko ewentualne różnice. Bardziej to nie ma sensu, ale jednak trochę ma. Kto wie co ma usłyszeć, to usłyszy. To pokazuje jednak, że w Creeku, który na żywo wydaje mi się ciekawszy od NADa więcej dzieje się w niuansach, w atmosferze nagrania, a nie w czystym nasyceniu skali wyłapywanej przez mikrofon.

Tannoy M1 + FOSI Audio V3
I tu zdziwienie! Bo ja mam dwie sztuki tego wzmacniacza w domu. Jeden gra z Tannoyami M1 (sic!) a drugi z Bowersami 302 w pokojach moich nastoletnich córek. A jak wiadomo – tam wstępu się nie ma… poza tym… one słuchają K-Popu 😉
Dlatego kiedy mój „pacjent” szukający szczęścia z muzyką inną niż z TV przyjechał do mnie z kupionym Fosi Audio V3 z jednej strony trochę się nastroszyłem, że to już, że wmak kupiony, że zabawa się kończy… a z drugiej strony sam go polecałem pisząc mu o chińskiej alternatywie 🙂
Posłuchaliśmy przez chwilę Tannoyów z ITT 3000 – było konturowo, jasno, ale to było chyba najlepsze połączenie ITT 3000 jakie wcześniej słyszałem. ITT 3000 gubi się przy większych kolumnach, ale okazaju się, że przy niewielkich M1 dały czadu!
Potem spiąłem M1 z 3020 – połączenie klasyczne, po którym bałem się, że FOSI wypadnie blado….
… i co?
… i ognień poszedł! FOSI trzeba trochę odkręcić. To główny mankament. Jak wcześniej testowałem to zestawienie grając cicho, to było tak sobie. Ale kiedy pokrętło FOSI powędruje mocniej w prawo to całość zaczyna grać tak, że cudowne uzdrowienie można uznać za zrealizowane i kończy się praca lekarza a zaczyna filozofa.

Recepta
Tannoy M1 udały się do nowego Pana. Będą grały z Wiim i Fosi V3. Łącznie całość wyszła około 1200 zł. Streamer+DAC, wzmacniacz i kolumny. Czy jakakolwiek sieciówka jest w stanie zaproponować coś lepszego? Wątpię.
Co więcej, można obniżyć tę kwotę o połowę decydując się zamiast Wiim na używanego Chromecasta (choć ten bez BT, co tutaj było wymaganiem) i vintagowy wzmak + kolumny.
Ale tego Narodowy Fundusz Zdrowia by już nie przeżył bez kroplówki 🙂

