Telefunken Opus 2430 – Monk’s Dream

Telefunken Opus 2430 To najstarszy sprzęt w mojej stajni. 1963/64 rok. Gdyby spojrzeć na płyty, które wtedy ujrzały światło dzienne można by nazwać ten czas początkiem muzyki, jaką znamy. Please, Please Me – The Beatles, The Freewheelin’ Bob Dylan. Ale jazz był już w apogeum: Thelonious Monk – Monk’s Dream, Charles Mingus – The Black Saint and the Sinner Lady… Włączam w tle duet John Coltrane and Johnny Hartman również z 1963 roku. Niezwykle nastrojowy album, na którym saksofon Coltrane’a idealnie współgra z barytonem Hartmana. Kwintesencja jazzowej ballady. Włączam i rozpoczynam pisanie laurki dla Telefunken 2430. 4 sztuki lamp EL95 są już doskonale rozgrzane. 8W na kanał. Można zaczynać…

Opus 2430 to mój trzeci „chlebak”. Ale pierwszy w 100% lapmpowy i w 100% działający. Mam jeszcze 2650, ale to hybryda, choć pełna uroku. Miałem kiedyś jeszcze jeden, ale okazał się totalnym trupem i skorzystałem z prawa zwrotu.

Czytaj dalej →

Elac 2300T – Cud nad Odrą

Kiedy małżonka wysłała mi zdjęcie kartonu czekającego pod domem – w pierwszym momencie pomyślałem, że sporo wypełnienia musiał Herr Franke włożyć w ten cienki karton z OBI. Niestety znam te kartony i nie mam o nich najlepszego zdania. Kilka lat temu próbowałem przenieść w nich kolekcję CD… z marnym skutkiem.

Zaświtała mi też myśl, że może Herr Franke nie włożył tego wypełnienia i sprzęt owinięty folią poruszał się wewnątrz dość swobodnie. No ale jak można wysłać coś i nie zabezpieczyć tego porządnie?

Gdy po południu podjechałem po dom i zobaczyłem z bliska ten karton to wzburzyły się we mnie wszystkie możliwe emocje z niedowierzaniem na czele.

Wygląda jakby ktoś chciał go chwytać za otwór do chwytania, ale kiedy tekturka jest grubości jak z bloku do techniki w szkole podstawowej to oczywiste, że się urywa.

Czytaj dalej →

Goodmans Module 80 – Avalon

Anglików z przełomu 70/80 i dalszych lat 80-tych mam kilka. Poza kilkoma NAD’ami, mam Creeka 4040, mam Arcama znanego jeszcze jako A&R, w poczekalni stoi Cyrus One, jakiś czas temu sprzedałem Audiolaba 8000, był też Musical Fidelity, Cambridge Audio… Z wcześniejszych lat mam też legendarny wzmacniacz Leak Stereo 30.

Goodmans Module 80

I chyba właśnie mocne skupienie się rok temu na Leaku powstrzymało ja jakiś czas moją eksplorację angielskich wzmacniaczy. Leaka dopieściłem. W serwis włożyłem dwukrotnie więcej niż w jego zakup. Gra tak perfekcyjnie jak mało który vintage. Najmniejszego uderzenia w kolumny po włączeniu. A kiedy nie gra muzyka słychać tylko czerń, ciszę. Jest doskonały, niemal sterylny... Pisałem o nim tutaj. Czerń jak niebo w Bieszczadach. I detal.

Tylko czy o to chodzi w graniu, którego szukam?

Czytaj dalej →

Paradise – (CPK session no. 10)

Jakby zapytał się Was znajomy znajomego:

Hej, podobno znasz się na hifi, chciałbym coś kupić do słuchania, bo ostatnio jak mi się zepsuła miniwieża to słucham tylko z telewizora.

Co wtedy odpowiadacie?

We mnie budzi się niespełniony lekarz. I wcale nie chodzi o to, żeby z uśmiechem na twarzy szukać rozwiązań audiofilskich problemów. Chodzi o reakcje, gdy „pacjent” przychodzi przygotowany i przeanalizowany przez dr. Google, z całą listą Yamah i Pioneerów z linkami do Media Eksperta.

Ja wtedy odpowiadam, jak każdy lekarz:

Idź, spierdalaj w Media Expercie sobie kup

Ale po po chwili sobie uświadamiam, że nie jestem lekarzem z NFZ i nie mogę tak mówić do znajomych. I czasem to nawet powinienem zadzwonić do „pacjenta” i porozmawiać, czego lubi słuchać, jakich gatunków, czy głośno czy cicho…

I wtedy, moją pierwszą myślą jest:

Kup Tannoy Mercury M1 i jakiegoś NADa

Anagramem słowa NAD jest DNA, i właśnie tam jest to brzmienie we mnie. Jestem przesiąknięty brytyjską szkołą dźwięku i każdy kto chce zacząć, wejść w ten temat, jest przeze mnie właśnie tam kierowany. Argumentuję to również tak: jak Ci nie podjedzie, to NADa bardzo łatwo odsprzedać, tak samo Tannoy M1. W szczególności wersję czarną – „Shadow”.

Czytaj dalej →

Tannoy Mercury M1 – Days of Future Passed

Tannoy Mercury M1 (oraz cała seria M) to podręcznikowy przykład produktu, który znalazł się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. Ich „legendarność” nie wynika z kosmicznej technologii, a z genialnego stosunku jakości do ceny.

Wspominałem o tych kolumnach kilkukrotnie na tym blogu. Teraz poświęcam im osobny wpis, bo zdecydowanie na to zasługują. Zarówno ze względu na to jaką pozycję miały i mają na rynku, oraz dlatego, że ponad 20 lat temu były to pierwsze kolumny, które dały mi moment wytchnienia, moment zwolnienia w wertowaniu wątków na portalu audiostereo.

Czytaj dalej →

#1: The Final Cut

AD 2019 przed covidem jak jeszcze chodziłem do fryzjera

Słucham właśnie w internetowym Radiu 357 Topu Pink Floyd. (Nie zdarza mi się często słuchać radia przez streaming… to nie ma nic wspólnego z jakością i czarem radia analogowego. Radio przez internet to ciągle kiepsko skompresowana mp3ka)

Natomiast zupełnie nie o jakości streamingu chciałem pisać. Zasiadłem przed klawiaturą aby spróbować, w pewnym sensie sam przed sobą, wyjaśnić fenomen Pink Floyd.

Czytaj dalej →

Blaupunkt Nizza – Blue

Poznawanie świata muzyki płynącej przez zestawy z lat 60-tych czy 70-tych, czyli całe to nasze hobby, które można nazwać audiofilią w stylu vintage – to coś zupełnie innego niż dążenie do posiadania najlepszego zestawu na świecie. To nieustanny proces odkrywania i doświadczania. Można porównać tę podróż do konfucjańskiej drogi, która jest celem sama sobie. Satysfakcja nie płynie z ostatecznego „odhaczenia” idealnego zestawu, ale z samej podróży przez dekady historii inżynierii dźwięku – z testowania kolejnych „parapetów” od ITT, odkrywania magii średnicy w kolumnach Elac, czy dawania drugiej szansy zapomnianym wzmacniaczom Saby.

To nie jest liniowy rozwój!

Czuję się jak wędrowiec chodzący po świecie od wioski do wioski, czasem zagadujący rybaków w Kilonii, a czasem górali ze Szwarcwaldu. Czasami jestem zapraszany na drogie i wystawne przyjęcia, ale smak pieczonych ziemniaków w leśnej chacie też potrafi chylić nieboskłony.

Czasami łączę wymiary i szukam synergii, która w danym momencie pozwoli po prostu „opaść w fotel i przestać przepinać kable”. W tej perspektywie każdy kupiony amplituner (w ciemno, lub z polecenia) czy własnoręcznie zbudowana kolumna nie są tylko przystankami, ale pełnowartościowymi doświadczeniami, które czynią pasję „naturalną i prostą”, zamieniając pogoń za ideałem w czystą radość z obcowania z muzyką tu i teraz.

Mam w sobie ogromne poczucie wolności i szczęścia.

Kiedy rozpakowują kolejną paczkę z OLX nie mam żadnych oczekiwań. Cieszę się gdy sprzęt jest cały, a jeszcze bardziej, kiedy po podłączeniu gra. To nie jest liniowy rozwój! Sprzęty audio nie stoją w linii lepszy-gorszy. Każdy z nich jest pakietem wielu cech i mimo prób, mimo całych biznesów, które stoją za szufladkowaniem sprzętu audio – nie da się ich tak ułożyć.

Niebieska kropka

Czytaj dalej →

ITT Schaub & Lorentz 3000 vs 4000L

Kilka tygodni temu ruszyła mną ciekawość i kupiłem dwa amplitunery ITT Schaub & Lorentz z katalogu z lat 1968-1972. Model ITT 3000 oraz ITT 4000L. W pewnym sensie można traktować je jako wcześniejsze odpowiedniki modeli 3500 oraz 4500, które opisałem tutaj. W ten sposób myślałem zanim do mnie dotarły. Zmyliły mnie nazwy katalogowe odpowiednio rozpoczynające się na „3” oraz „4”. Jednak o ile 3500 i 4500 były produkowane na „tej samej płycie podłogowej”, czyli w przenośni są bardzo do siebie podobne w konstrukcji, to starsze rodzeństwo względem siebie dwa zupełnie inne sprzęty.

Czytaj dalej →

Kuba Columbia – The Comet, The Course, The Tail

Na początek – skrócona historia marki Kuba

Kuba była niemiecką firmą produkującą sprzęt radiowy i audio, działającą w latach 40-70 XX wieku. Marka powstała po II wojnie światowej w zachodnich Niemczech ALE! Została założona przez Pana Kubeczka z Wrocławia. Dokładnie to Pan nazywał się Gerhard Kubetschek i urodził się i przed wojną mieszkał w Breslau… 😉

Po wojnie Pan Kubeczek przeprowadził się na zachód i założył firmę produkującą piękne zestawy meblowe z elektroniką w środku. Patrząc na katalogi z tamtych lat nie da się stwierdzić czy ważniejsza była elektronika czy stolarka. Myślę, że jedno i drugie… w tamtych czasach tzw. radio furniture to był bardzo popularny kierunek.

Czytaj dalej →

Körting Hi-Fi Studio 1500

Igrzyska Olimpijskie piszą czasem takie scenariusze, że na podium staje zawodnik, który nie był przez nikogo typowany do medali. Ale formą dnia, doborem sprzętu lub dyspozycją rywali trafił tak, że to właśnie on z nim (medalem) wyjeżdża z wioski olimpijskiej. Takim zawodnikiem w lutym 2026 jest Körting Hi-Fi Studio 1500.

Körting Hi-Fi Studio 1500

Mindfuck jest dość duży, bo informacje w necie są szczątkowe. Ale w każdej z nich przewijają się trzy marki:

Czytaj dalej →