Kiedy opadł pył (pszczeli pyłek) po pierwszej fascynacji kolumnami Telefunken SB 86 zacząłem postrzegać w nich pewne wady życia codziennego. Oczywiście z kolumnami jest jak z żoną. Dla jednych wady są zaletami i odwrotnie. Kwestia upodobań. Na szczęście w przypadku kolumn można sobie pozwolić na posiadanie haremu, gdzie każda para prezentuje inne walory, ale też inne wady.
SB 86 po kilku tygodniach zaczęły mnie lekko irytować swoją jasnością, ostrością, tendencją do cykania, nachalnością wysokich tonów. Wzmacniacze grające jasno i neutralnie miały z SB 86 spory problem. Jeśli za jasnością szła cienizna i suchość (nazywana często graniem naturalnym) to była totalna porażka.
Rób recap, Panie…
Jak robić recap, to na grubo. Za namową Kamila oraz po kilku rozmowach z prezesem Milfexa wydałem niecałe 200 zł na takie oto grubasy.

Postanowiłem wymienić tylko kondensatory odpowiedzialne za filtr górnoprzepustowy, czyli napędzenie głośników wysoko i średniotonowego. Trochę z oszczędności, trochę z powodu takiego, że to właśnie góra pasma najbardziej mi przeszkadzała.

Po rozkręceniu kolumny i dobraniu się do zwrotnicy okazało się, że nie ma kompletnie opcji aby po prostu zamienić stare kondy na nowe bez dorabiania specjalnej konstrukcji. Pomógł na szczęście pałąk idący przez środek kolumny, kilka trytytek i dolutowanie przedłużenia wąsów kondensatorów. Efekt finalny wygląda tak:

Kubatura kolumny trochę się zmniejszyła 🙂 Po wylutowaniu starych Frako i sprawdzeniu ich miernikiem – pokazało przekroczenia parametrów w górę o ponad 50%. Sporo. Ten kondensator poniżej nominalnie miał 24uF 🙂

Pierwsze wrażenie, po podłączeniu pierwszej zrobionej kolumny i testowaniu na sygnale mono było takie, że ta po recapie gra delikatnie ciszej. Dosłownie odrobinę. Praktyka – jeśli dobrze rozumuję – zgadza się z teorią. Nowe kondensatory miały nominalnie niższą pojemność niż pojemność pomiarowa oryginalnych więc poziom odcięcia częstotliwości na filtrze poszedł do góry. Do głośników średnio i wysokotonowego dotarło mniej informacji z niższych rejestrów.
Po zrobieniu drugiej kolumny w identyczny sposób przyszedł czas na odsłuchy.
Gdzie jest wow?
No właśnie nie wiem… Zmiana brzmienia była raczej kosmetyczna. Wysokie tony stały się bardziej klarowne, ale wynika to z fizycznego faktu opisanego powyżej. Nie zmieniła się jednak diametralnie barwa brzmienia. Dalej było ono dla mnie zbyt jasne, zbyt ostre na górze.
Oczywiście dałem sobie czas, kilka dni na wygrzanie i ułożenie kondesatorów, nawet jeżeli jest to mit i tak długie wygrzewanie nie jest konieczne…. Generalnie jestem bardzo sceptycznie nastawiony na wpadanie w pułapki audovoodoo. Kiedy tylko mogę staram się stosować wodę święconą dla audiofili czyli… ślepe testy. Ale jak sprawdzić czy po kilkudniowym układaniu kondensatorów kolumny brzmią delikatnie inaczej? Odwoływanie się do wspomnień brzmienia sprzed paru dni to bardzo zawodna technika pomiarowa 🙂
Kolejne dni wyglądały jak audiencje u króla Telefunkena SB 86. Z wizytacjami wpadały kolejne i kolejne wzmacniacze z całego świata.
Grundig R500, cyberpunkowe lata 80-te, wzmacniacz za 200 zł podłączyłem go niechętnie, tylko dlatego, że wystawiony na OLX znalazł kupca i przed oddaniem go w ręce innego kolekcjonera po raz ostatni chciałem go solidnie sprawdzić. Skończyło się tak, że włączyłem album Wish You Were Here – i wysłuchałem go w całości! Całkiem przyjemnie, bez natręctwa wysokich tonów. Aż byłem zdziwiony! Naprawdę ten tzw „szczur za 200 zł” dał radę.

NAD 3020, angielski wysłannik dotarł na berliński dwór jako kolejny. Spiąłem, posłuchałem i rozpiąłem. NAD jest bardzo dobrym, neutralnym wzmacniaczem, który cenię i znam jego brzmienie doskonale. Tym razem było sucho, jasno i nijako.

Pioneer SX 424 z Japonii. Jeszcze gorzej niż z NADem. Co ciekawe, kiedy kilka dni wcześniej słuchałem tego SX-424 z Dittonami 44 było bardzo miło i spokojnie.
Następna była niemiecka wysłanniczka ze Schwarzwaldu – lampowa SABA Freudenstadt Stereo E. Tym razem było dobrze, powiedziałbym bardzo dobrze, najlepiej ze wszystkiego…
Jest miód w ulu czy go nie ma?
Całe te poszukiwania miodu w ulu skończyły się bardzo ciekawą dyskusją z Kamilem na temat … gustów. Od dwóch lat przerzucamy się pomysłami na kolejne sprzęty do przetestowania, wysyłamy sobie wzajemnie graty, często podoba nam się to samo, ale nasze gusty są jednak inne. I zdarza nam się używając tych samych słów wpadać w pułapkę innego ich rozumienia.
- Z Freudenstadt zawsze kręcę wysokie na plus – pisze Kamil – i swego czasu z Elac 3401T, reszta na zero.
- To by się zgadzało… – odpowiadam – ja nigdy nie kręcę wysokimi w prawo na tych wzmakach
Nasz punkt „zero” jest przesunięty. Najwyraźniej bardziej odpowiada mi angielskie podejście do konstrukcji kolumn, gdzie szczegółów i detali trzeba się nasłuchiwać i odpowiednio adaptować ucho do takiego słuchania.
Ciepły, ciemny, jasny, ostry, tłusty, suchy… to są słowa może nie tak wysublimowane jak w redakcjach specjalizujących się w tematyce HIFI, ale nawet w tak wąskim zakresie słowotwórstwa wpadliśmy w pułapkę inaczej poustawianych akcentów.
Ale udało ustalić się jedno. Dźwięk, który mi się podoba – 2 na wysokich = dźwięk, który podoba się Kamilowi 🙂

W każdym razie SABA Freudenstadt Stereo E w ustawieniach na zero zagrała z Telefunkenami SB 86 fantastycznie. Jednak podkusiło mnie późnym wieczorem aby przepiąć na Dittony 44…. no i zagrało jeszcze bardziej „fantastyczniej”.
To moje zdanie. Kamil uważa dokładnie odwrotnie 🙂
Epilog
Epilog tego wpisu jest zupełnie jest efektem splotu okoliczności. Wpadł do mnie znajomy kilka minut zanim miałem publikować ten wpis. Przez godzinę siedzieliśmy i słuchaliśmy SABA Freudenstadt Stereo E + Celestion Ditton 44. Ja cmokałem i zachwalałem. Zestaw robił wrażenie. Po godzinie zmieniamy Celestiony na Telefunken SB 86 i …. po 20 minutach słuchania słyszę taką opinię:
- No, według mnie Telefunkeny grają lepiej!
Hmmm. Ludzie mówią, że jest miód w ulu.

Recap SB86 – troche to nie tak powinno byc zrobione…. Oryginalne kondy to elektrolity bipolarne i takie należało wstawić. Wstawiono kondy zwijane mkp o generalnie niższym esr co zmniejszyło rezystancję szeregową a tym samym zwiększyło skuteczność głośnika średnio i wysokotonowego. Finalnie te głośniki drą się jeszcze mocniej… Dodatkowo kondy wstawiono na 400v ech … do kolumny 20w? A tym samym zapłacono więcej mamony i zwiększono gabaryty…do tej kolumny spokojnie wystarczyły kondy na 63v czy też 100v. Do kolumn vintage nie zaleca się zamieniać bipolaròw na kondy mkp/mkt. Koszt bipolarnych ? 4 x mniej no ale to trzeba wiedzieć…
Dzięki za komentarz! Generalnie z tym 400v to mam świadomość, że lekko przepłaciłem, ale akurat takie pojemności były na stanie. Na dźwięk to nie wpływa nijak. Co do pomysłu na folię zamiast elektrolitu… tak na szybko 6,8 uF MPK ma praktycznie pomijalny ESR (0,01ohm), klasyczny elektrolit zakładam w przybliżeniu ~0,3 ohm. Przy tweeterach 4ohm – różnica w głośności to w przybliżeniu ~0,5dB. Jest to różnica na tyle subtelna, że nie wpływa bardzo na odbiór – aczkolwiek faktycznie zwiększa głośność – czyli jest efekt o jakim piszesz w komentarzu i odwrotny do tego jaki chciałem osiągnąć. Z drugiej strony nowy kondensator o parametrach prawidłowych – nominalnych, czyli o pojemności niższej niż oryginalny wg miernika przesunął punkt odcięcia zwrotnicy lekko w górę pasma, dzięki czemu głośniki wysokotonowe mogą pracować w swoim – dedykowanym paśmie, bez niepotrzebnego i nieplanowanego obciążenia niższymi częstotliwościami = gra czyściej.
Efekt „na ucho” po wymianie kondensatorów w jednej kolumnie był taki, że ta z nowymi grała wręcz delikatnie ciszej (!) mimo tego, że powinna grać 0,5 dB głośniej – to jednak efekt odcięcia niepotrzebnej części niższego pasma spowodował subiektywne odczucie grania ciszej.
Jeżeli gdzieś się mylę to mnie popraw 🙂
Jak najbardziej nie podważam sensu wymiany kondensatorów- to warto zrobić nawet dla bezpieczeństwa zabytkowych głośników. Zwarcie czy też krytyczny wzrost ear konda włączonego w szereg z tweeterem najczęściej kończy się uszkodzeniem głośnika a wtedy mamy już duży problem bo i nie tak łatwo znaleść sprawną używkę. Nie mniej jednak jestem zdania iż w kolumnach zabytkowych nie wskazanym jest zamiana bipolarow na kondy zwijane. Często po takiej zamienię da się odczuć wyostrzenie dźwięku i zanik ocieplonej tonacji. Matematycznie trudno to wyjaśnij bo fakt niby ear nie jest aż tak rożny ale miernik mierzy nam ear dla pewnie 100hz i 1khz- wydaje się iż wraz ze wzrostem częstotliwości różnice w esr bedą tylko wyższe.
Z autopsji – już nie jeden po recapie zwrotnic po kilku dniach wracał do pierwotnych kondów:) tak to już jest.
Czysto teoretycznie – czy nie lepiej wlutować szeregowo przed kondensator mały opornik? Albo nawet rezystor nastawny?
Jest to pewne rozwiązanie aby stłumić dany głośnik choć wpięcie szeregowe rezystora nie jest optymalne – zmieniacz impedancję układu a tym samym przesuwamy punkty podziału. Lepszym rozwiązaniem jest zastosowanie dzielnika z dwóch rezystorów czy też dedykowanych potencjometrów drutowych ok 10ohm.