O tym, że istnieje taka firma jak Monitor Audio wie chyba każdy, kto interesuje się światem audio. Można ją traktować jako firmę nowoczesną, prężną, widoczną w salonach audio i prasie. Marketingowo robi chyba dobrą robotę, bo plasuje się na półce średniej, może nie trafia do klientów z najzasobniejszym portfelem, ale za to do sporej liczbowo grupy „aspirujących”. Sam (w czasach pre-vintagowych) kilkukrotnie zastanawiałem się nad kupnem czegoś z linii Silver albo Gold. Wielokrotnie też kupując coś na OLX pytałem „z czym u Pana grał ten wzmacniacz?„, kilkukrotnie odpowiedź brzmiała: „z Monitor Audio„

Autodefinicja
Gdy wejdziemy w zakładkę „O nas” na oficjalnej stronie Monitor Audio, komunikat jest prosty i bije w oczy:
Monitor Audio nie jest marką retro i nie ma czasu na nostalgię.
Dalej jest bla bla bla, że jednak wspierają się 52-letnią historią i z jednej strony niby są dumni, ale też nie traktują przeszłych chwał jako gwarancji przyszłych sukcesów. Czyli są niby dumni ale to nie ma żadnego znaczenia dla filozofii firmy.
Trzeba im jednak przyznać, że są jedną z niewielu marek w branży audio, która tak dobrze przeszła przez ostatnie pół wieku. Od roku 1972, kiedy założył ją w Wielkiej Brytanii Mo Iqbal – pakistański (?) inżynier, firma cały czas się rozwija. Co więcej, sama dokonuje akwizycji – w 2016 roku kupiła Roksana.
Kropla drąży kamień

Mnie jednak bardziej interesowały początki MA. Kropla drążąca kamień…. Model MA6 miał kiedyś Kamil, który słynie z tego, że entuzjastycznie kupuje i pochopnie sprzedaje, a potem żałuje 🙂 Miał je też Mateusz, który na jednej grupie audiofilskiej regularnie „spamował” nas filmikami na przemian z MA4 i MA6.
Model MA6 pochodzi z 1976 roku. O pierwszych produktach tej marki z lat 70-tych w necie naprawdę niewiele można znaleźć. Nie ma żadnych katalogów, przez co niewiele jest na ich temat na hifiwiki czy radiomuseum. Na oficjalnej stronie MA są tylko dwa zdana:
Określane jako kolumny „budżetowe”, projekt Monitor Audio MA6 był inspirowany klasyczną koncepcją „BBC Monitor”. Kolumny te wykorzystywały brytyjskie 8-calowe głośniki niskotonowe firmy Dalesford.
Mateusz trochę więcej uzyskał pisząc bezpośrednio do firmy Monitor Audio. Te dwa skany:


No i kropla w końcu wydrążyła dziurę w kamieniu 🙂 W zeszłym tygodniu siedziałem wieczorem i gadałem z Kamilem, a ten mnie motywował, że sprzedał pochopnie, że chętnie by zrobił come-back. A Mateusz miał swoje wystawione na OLX (sam przeszedł na jeszcze starsze MA4). Rano się obudziłem, patrzę w telefon… i okazuje się, że tak mi się jakoś kliknęło, że kupiłem kolumny Monitor Audio MA6 🙂

Lata 70-te + konstrukcja brytyjska – gęba sama się uśmiecha do takiego mariażu. I jeszcze ten fragment opisu: „model inspirowany klasyczną koncepcją BBC Monitor„. Po weekendzie dotarły do mnie dwie wielkie paczki, po zdjęciu warstwy kartonu i pudełka wykonanego ze styropianu 5 cm wyłoniły się ONE:

MA6 + Sansui 1000X
Na dzień dobry spiąłem je z Sansui 1000X i zaskoczyło mnie jak bardzo są to ciemne kolumny. Słuchając wcześniej Pioneerów CS-53 różnica w brzmieniu była gwałtowna. Sansui jest w miarę neutralny z lekkim przechyłem w stronę grania ciepłego. Potrzebowałem kilkunastu minut na adaptację ucha aby przeskalować sobie w głowie to co słyszę, a to co dochodzi do mózgu i co interpretuję jako muzykę. Mam wrażenie, że mózg ma jakiś wbudowany dekompozytor dźwięku z equalizerem i własnym volume. I wszystko co do niego dociera dekomponuje i normalizuje aby wyciągać potrzebne informacje. Z Sansui 1000X grało to ładnie. Powiedziałbym po raz kolejny, że harmonijnie. Bardziej po brytyjsku niż po japońsku.
MA6 + SABA 8080
Następnie coś mnie podkusiło, aby wpiąć na chwilę SABĘ 8080. To mój nowy gagatek, który dotarł tego samego dnia do MA6. O tej SABIE napiszę osobno jak ją „opanuje” ale to jest taki ampli w 100% niemiecki. Gra tak bardzo po niemiecku, tak skrajnie niemieckim dźwiękiem, że nawet Niemcy nazywają go „niemieckim”. No i te MA6 zagrały z Sabą 8080 taką ogromną, ciężką, gęstą, kleistą, czarną falą dźwięku, że szybko wyłączyłem tę perwersję muzyczną. Nie na pierwszej randce takie rzeczy 🙂 Trzeba się lepiej poznać.
MA6 + SABA IIA
Strzał trzeci: SABA Studio IIA. Osobnik dobrze mi znany, bardzo dobrze spisujący się z brytyjskimi kolumnami, świetny w parze z Dittonami 44 czy KEF Concerto. Czyli powinno być dobrze. Było ciężko i gęsto, nie aż tak jak z 8080, ale miałem wrażenie, że MA6 jakby walczyły z SABA IIA o dominację, nie było to tango, nie było synergii, ale raczej przeciąganie liny. Jedna kawałki grały super, inne za ciemno, za mało wyraźnie.
MA6 + SABA Automatic
Dzień kolejny, na padok dostojnie wchodzi moja najcenniejsza klacz wystawowa: SABA Studio Automatic. Spokojnie rozgrzewam lampy, czekam aż temperatura się ustabilizuje i zniknie nieczysty chaotyczny bas. (jeśli ktoś wyrabia sobie zdanie i lampach na zasadzie posłuchania 15 minut od włączenia, to w przypadku Automatica jakość po rozgrzaniu poprawia się diametralnie). Słucham trzy godziny… czasami w tle, czasami siadam na fotel i słucham w skupieniu.
To jest granie brytyjskie bez dwóch zadań, trudno aby było inne rodząc się na rynku gdzieś między KEFem, Celestionem, B&W czy Spendorem. SABA Automatic fajnie wyciągnęła górę, uspokoiła dół i pokazała średnicę, ale jednak wysokotonowce w KEFach mają więcej słodyczy i jedwabiu niż Audax w MA6. Niby wszystko jest, wszystko się zgadza. Posadzisz na fotelu 100 osób i 99 powie Ci, że gra to przepięknie, ale ten setny wspomni, że fajnie, ale brakuje ostatniej kończącej dzieła kropli magii.

Nie mam zastrzeżeń do przestrzeni, jest świetna, choć to również zasługa Automatica. Nie mam zastrzeżeń do wypełnienia muzyką objętości mojego niemałego salonu. Bas, mimo że wolę konstrukcje zamknięte, też jest fajny, nie rozlewa się, można go kontrolować zachowując jego siłę. Średnica nigdzie nie ucieka, nie chowa się jak to czasem bywa przy za mocno uwypuklonych skrajach. Brakuje tylko tego jednego płatka róży, który unosząc się w środku kolumny zmieniałby pojedyncze cząsteczki powietrza w okolicach 12kHz 🙂
MA6 + Creek 4040S2
Brytyjczyk + Brytyjczyk. Wyciągając mojego małego Creeka z garażowej półki z napisem „not for sale” czułem pewną ekscytację. Pytanie brzmiało, ile ten Creek – który jest absolutnym maestro czystej, jedwabnej góry – wyciągnie z Monitor Audio MA6. Pal sześć basy, tutaj Creek jest mizerny (ale ma gałki, więc można podkręcić). Chodzi mi o możliwości góry.

Dawno nie miałem już takich sprzętów, które mógłbym połączyć kablami banan-banan. 95% tego co przerzucam to diny i zaciski. A skoro nadarzyła się tak okazja, to wyciągnąłem ze skrzynki kabelki Equilibrium. Z tego co pamiętam, to pojedynczy kabel kosztował mnie więcej niż Creek + MA6 🙂 🙂 🙂 … echhh stare naiwne czasy…
No i stało się!! Eureka! Stało się to co przewidziałem! Z tym małym Creekiem MA6 zagrały najciekawszą, najmilszą, najbardziej jedwabną górą pasma. Mam wrażenie, że z tych Audaxów nie da się już wycisnąć ani kropli więcej. Co ciekawe, przy dokręceniu gałki basu w prawo ten zestaw zagrał najlepiej ze wszystkich połączeń, najdelikatniej, najpiękniej, najspójniej.
Podsumowanie
Połączenie Monitor Audio MA6 z Creekiem z początku lat 80-tych uświadomiło mi, że MA6 z 1976 roku to kolumny w pewnym sensie „pomostowe”. Przez kilka dni usilnie łączyłem je ze „starym światem audio”, docierałem do lampowej SABY starszej o 10 lat. Jednak MA6 to kolumny już jedną nogą w latach 80-tych, lepiej odnajdują się z niewiele, ale jednak młodszymi partnerami.
Na siłę próbowałem wstawić je do świata „vintage z wąsem i siwymi włosami”. A mogłem od razu odczytać motto firmy, które jest napisane zaraz w pierwszym zdaniu sekcji o nas:
Monitor Audio nie jest marką retro i nie ma czasu na nostalgię.
Tak właśnie jest. To nie są kolumny z głębokiego retro. To są kolumny ze zmieniającego się świata drugiej połowy lat 70-tych. Gdybym tylko miał A&R Cambridge A60…. intuicja mi mówi, że byłby to perfect matching. 1976 + 1976.

W jednym i drugim przypadku mamy nowoczesną młodą duszę ukrytą pod drewnianym płaszczykiem mijającej epoki.

Cieszę się, że je poznałem. Przez te kilka dni przeszedłem z nimi ciekawą drogę. Przyznam się, że nie wierzyłem, że uda mi się wycisnąć z nich jakieś nowe doświadczenie, sądziłem, że będzie to typowy anglik między KEF a Ditton i tak je chciałem ujarzmiać, potraktować takimi a nie innymi wzmacniaczami, ale okazało się, że Monitor Audio MA6 grają o ćwierć epoki nowocześniej niż wyglądają 🙂
