Kilka tygodni temu zawiozłem do serwisu amplituner SABA STUDIO IIA. Kupiłem ją już trochę niedomagającą, zanim zaczęła poprawnie grać musiała się „wyszumieć”. Ale kiedy grała – to grała tak cudownie, że dostała wirtualną naklejkę „not for sale” z dopiskiem „ever”. Z serwisu otrzymałem telefon, że jest problem, że niedomaga tranzystor AD166. A wcale nie jest tak łatwo go kupić, oczywiście takiego z epoki, nie podróbkę z chin… Przeszukałem większość internetu i doszedłem do wniosku, że jednym sposobem jest znalezienie dawcy do wykonania przeszczepu. A takim dawcą może być jeden z kilku modeli amplitunera marki Metz, np. Metz HI FI 485.

Los chciał, że na niemieckim Kleinanzeigen trafiłem na Metz 485 za 10 euro opisany, jako „urządzenie ma hałas, buczenie i jest wadliwe” . Hałas i buczenie trochę mnie niepokoiło, ale zawsze była szansa, że AD166 będzie szczęśliwie cały i zdrowy. W ogłoszeniu oczywiście brak wysyłki. I wcale się nie dziwie, bo komu chciałoby się pakować takiego kloca i ganiać na pocztę za 10 euro? Napisałem jednak elaborat po niemiecku, że jestem w głębokiej potrzebie, że mam świadomość, że jest zepsuty, ale potrzebuję go na części i nie będę się rzucał jak okaże się kompletnie martwy i wybebeszony jak rekin ze Szczęk w ostatniej scenie filmu. Sprzedający zgodził się wysłać…
Kto zna firmę Metz?
No właśnie… może gdybym użył hipnozy, to dotarłbym w pokładach nieświadomości na jakąś wzmiankę o tej firmie, którą omiotłem kiedyś wzrokiem. A może trafiłbym tylko na Piotra Metza… Zacząłem o niej czytać.

Metz to firma niemiecka, założona 1938 roku przez Paula Metza. W latach 1939-1945…. uwaga niespodzianka…. pracowała dla Luftwaffe!! To oczywiście nie jest żadna niespodzianka, bo 100% niemieckich firm było w czasach II Wojny Światowej zaangażowanych w niemiecką machinę wojenną. Kiedyś zrobię o tym osobny wpis, bo to są ciekawe historie, o tym w jaki sposób wojna rozpędzała rozwój przemysłowy, by po wojnie wielkie firmy, z rozbudowanym know-how wchodziły z impetem w elektronikę użytkową. Nie tylko Elac prosto z pracy dla Kriegsmarine przeniósł się na kolumny, wzmacniacze i gramofony. Metz nie był tutaj żadnym wyjątkiem, z Luftwaffe wkroczył w produkcję telewizorów, lamp błyskowych oraz sprzętu HIFI. Ale nie konkurował designem, zachowywał elegancką i konserwatywną stylistykę określając swoje produkty jako premium – dla wymagającego niemieckiego klienta. Konkurując z Grundigiem, Telefunkenem czy Nordmende, był reklamowany jako solidny i niezawodny, zorientowany na jakość dźwięku i wykonania.
No to podłączmy!
Dotarł. Zapakowany tak solidnie, że naprawdę zdziwiłem się, że komuś się chciało za 10 euro. Wszystko chyba zależy od człowieka, od jego wyobraźni i doświadczenia. Czasem 20-30 razy droższe sprzęty docierają owinięte w gazetę (niemal dosłownie). I niestety często pierwszym co wypada z opakowania po jego otwarciu to trociny (tym razem dosłownie) z obitych rogów drewnianych skrzynek.

Wizualnie wszystko ma na miejscu, gałki kompletne i oryginalne, przyciski dają się wcisnąć i wycisnąć. Skrzynka cała. Nietypowym rozwiązaniem projektowym jest bardzo głęboka skrzynka względem realnej głębokości amplitunera. Być może takie rozwiązanie służyło temu aby móc postawić na niego gramofon? A może skrzynki do wszystkich modeli serii były zunifikowane, ale tylko najwyższy model dochodził tylną ścianką do końca? W efekcie próba podłączenia kabli z tyłu, lub nawet zajrzenie, kiedy sprzęt ustawiony jest frontem – jest bardzo trudne.

Kiedy udało mi się podpiąć kolumny i źródło – ustawiłem gałkę głośności na zero. Obok byłą jeszcze inna gałka opisana jako „Pegel”. Ją również ustawiłem na zero.
Będąc gotowy na szumy i buczenie włączyłem wzmacniacz. Kolumny odpowiedziały klasycznym cichutkim „puk”. Czyli jakieś życie jest. Włączyłem muzykę na źródle i powoli zacząłem odkręcać volume….
Cisza… cisza…
Podrapałem się po głowie, sprawdziłem opis gniazda, do jakiego wpiąłem źródło i porównałem je z przyciskiem na froncie. Wszystko się zgadzało.
Ale grała cisza…
I wtedy wpadłem na pomysł, aby przekręcić gałkę „Pegel”.
WOW! Z kolumn zaczął się sączyć czysty, wręcz doskonały jakościowo, dźwięk. „Pegel” odkręciłem w końcu na full. W międzyczasie sprawdziłem, że „Pegel” to nic innego jak „Poziom”. Jego zadaniem jest dostosowanie/wyrównanie głośności między źródłem zewnętrznym a wbudowanym tunerem.
No i gdzie te brumy, szumy i buczenie? Nie mam pojęcia. Naprawdę nie wiem jak Niemiec testował ten ampli, ale rzadko zdarza się tak równo i czysto grający sprzęt od pierwszej nuty, również wśród tych opisanych jaki 100% sprawne!

Jak gra Metz HI FI 485?
Równiutko, czyściutko, tłuściutko. Wszystkie barwy na zero i petarda. Zero wątpliwości od pierwszych nut: to jest niemiecka szkoła dźwięku lat 60-tych.
Kiedy napisałem do Dawida, że Metz HI FI 485 gra niemal jak SABA Studio IIA to uśmiechnął się i trącił mnie wirtualnym łokciem, że jednak chyba aż tyle to nie… Z drugiej strony ceny sprawnych Metzów na rynku niewiele odbiegają od cen SABY Studio IIA
Być może muszę ochłonąć, być może oszołomiła mnie cena 10 euro. Ale ten Metz gra dokładnie w punkt jest gęstość, barwa, dociążenie, ale dźwięk nie jest za ciemny. Za kilka dni okaże się, czy to tylko chwilowy zachwyt, czy wręcz przeciwnie – postawię go bardzo blisko podium, a może nawet na podium niemieckich tranzystorów z lat 60-tych.

Spare Brick
Roger Waters z odrzutów po The Wall stworzył arcydzieło – ostatnią wspólną płytę Pink Floyd – The Final Cut. Początkowo nosiła ona roboczy tytuł Spare Bricks – czyli zapasowe cegły do muru.
Metz HI FI 485 miał być właśnie taką zapasową cegłą. Miał służyć jako dawca części zamiennych do SABY Studio IIA. Ale zamiast poświęcić swoje życie dla Królowej Szwarcwaldu okazało się, że będzie żył swoim własnym życiem. Uśmiercenie go byłoby nie tylko grzechem. Byłoby zwykłą zbrodnią.
Natomiast wciąż pozostaje nierozwiązany problem: SKĄD SKOMBINOWAĆ AD166?
A tak gra Metz 485:

A tutaj? https://www.littlediode.com/components/AD166.html?srsltid=AfmBOoqZw_yGgImS8ZPj178o0vYMUsQS7-1gmKTB-KoWevHBXteXLN8E&utm_source=chatgpt.com z tym ze nie wiem czy to oryginalny 🙁 Tak przynajmniej AI doradzil i wyglada to prawilnie.
Wg mojego „Elektronika” to jest chinol, który w środku ma zwykły krzem. Owszem, wg parametrów zadziała i wzmak będzie grał, ale brzmienie będzie mocno odległe od oryginału.
Te wyglądają na oryginalne (od Siemensa):
https://www.kleinanzeigen.de/s-anzeige/ad166-germanium-pnp-transistor-siemens-aehnlich-al102-ad167-2n2148/3032498884-168-1102
Podobno nie ma sensownych zamienników dla 166!
W post-post-modernizmie AD166 będzie wkładany, razem z listem, do butelki.
ooooo…. jak ja tego nie znalazłem wcześniej?