Marantz HD-680 – Envelopes of Yesterday

O tych Marantzach już pisałem pół roku temu, kiedy je kupiłem. Miały swój cel – nagłośnić imprezę i przetrwać. Z obu zadań wywiązały się znakomicie. Ale nadszedł czas kiedy małżonka upomniała się o miejsce w rogu korytarza słowami:

  • „Możesz coś zrobić z tymi kolumnami!? Nie wiem co, ale tutaj nie chcę aby stały! Posprzątaj garaż i tam sie sobie wstaw, albo sprzedaj, albo cokolwiek, ale tu mają nie stać!!!”

Wziąłem głęboki oddech i wystawiłem na OLX.

Kiedy zadzwonił telefon i potencjalny kupujący umówił się na ich odsłuch i ewentualnie zakup zacząłem rozmyślać z czym mam je połączyć aby pokazać ich walory.

Poszły po kolei wszystkie piece jakie miałem wystawione, dwie SABY, germanowy Metz, rybie oko Philipsa, a nawet trochę nowsze Onkyo TX-220. Cały czas czułem niedosyt i cały czas miałem wrażenie, że potrafią coś więcej.

W końcu wróciłem do konfiguracji, w której słuchałem ich pół roku temu – czyli z malutkim, taniutkim, wyglądającym jak ze śmietnika (nie tylko historii) Marantzem PM151 – podstawowym, najtańszym wzmacniaczem z katalogu Marantza z 1985 roku.

No i zagrało 🙂

Ten wpis jest tylko po to aby zachować to wspomnienie. Choć raz już o tym pisałem, to jednak tym razem wzbogacam wpis o dźwiękową pocztówkę tej chwili:

Dodaj komentarz