Klein+Hummel ES 20 – The Crystal Ship

Matko Bosko, co to się stanęło?

Mój egzemplarz dotarł do mnie we wtorek. Dzień wcześniej Kamil odebrał swój. Dawid, który był pomysłodawcą kierunku K+H posiada własny od dawna, ale dopiero w zeszłym tygodniu wyszło z dyskusji, że naprawdę warto zainteresować się tym niezwykle tanim (okolice 100-150 euro) wzmacniaczem. W ten sposób, metodą wyczyszczenia OLXa z wszystkich dostępnych sztuk, staliśmy się posiadaczami tego oto wzmacniacza Klein+Hummel ES 20.

Oczekiwanie

Kamil spoilerował już od poniedziałku. Ale tyle razy już słyszałem ochy i achy, że ciśnienie nie rosło nie wiadomo jak do góry, ale utrzymywało poziom kontrolowanej, zdrowej ekscytacji. To co szczególnie zapamiętałem w jego wypowiedziach bardzo często przewijące się słowo „kryształ” .

We wtorek jednak czekałem na kuriera cały dzień, nasłuchując każdego przejeżdżającego auta. Tuż przed 15:00 wyczekiwany dostawczak z żółtym pasem na karoserii wjechał na moje osiedle. Stanąłem przy lekko uchylonych drzwiach i czekałem aż wypakuje paczki dla sąsiadów. Usłyszałem trzask zamykanej klapy, odpalenie silnika i ….

… i pojechał!!!

Wyskoczyłem na bosaka i zacząłem go gonić i machać rękami. Po kilku sekundach gwałtownie zahamował, wysiadł z szoferki i rzucił:

  • Aaaaaaa, jeszcze Pan! Prawie zapomniałem! ….

Ceremonia

Ceremonia oczekiwania na pierwsze dźwięki jest jak obieranie cebuli warstwa po warstwie.

  • Na początku zastanawiasz się, czy sprzęt w ogóle do Ciebie dotrze. Pierwsze uczucie ulgi kiedy otrzymujesz numer przesyłki do śledzenia i widzisz, że właśnie ruszyła.
  • Następnie martwisz się czy jego stan fizyczny w trakcie transportu nie ulegnie degradacji. Ulga po raz drugi – przesyłka po rozpakowaniu jest cała!
  • Podłączasz wszystkie kable, przekręcasz gałkę na ON. Zapala się czerwona dioda. Ulga po raz trzeci, ale ciśnienie w tym momencie rośnie najbardziej…
  • Naciskasz „play” na źródle i SŁYSZYSZ DŹWIĘKI! Ulga po raz czwarty.
  • W ciągu kilku następnych sekund koncentrujesz się na wyszukiwaniu błędów, szumów, zniekształceń, braku symetrii między kanałami. Ulga po raz piąty. Dźwięki są poprawne, ruszasz balansem lewo-prawo, jest stereo, jest symetria.

Grom

Uderza mnie po uszach nieprawdopodobna czystość dźwięku! To nie jest dźwięk, do jakiego przywykłem podpinając różnego rodzaju vintage. To jest dźwięk-kryształ. Tu nie ma żadnej ciepłej kołderki, żadnego wypełnionego basu, ale jest doskonała precyzja, klarowność, szybkość i coś jeszcze, co nie zawsze idzie w parze – jest nasycenie, zero suchości. Ten dźwięk jest tak genialnie szlachetny i uniwersalny, ale uniwersalny w znaczeniu naturalny, prawdziwy, bez niepotrzebnych podbić, bez kolorowania. Każdy smak jest w idealniej proporcji.

Dziesięć głębokich oddechów. Spacer po pokoju i kolejne podejście. Zerkam na playlistę i celowo szukam w niej pułapek, ale Klein+Hummel ES 20 przepływa przez nie niczym Ferdynand Magellan na pokładzie Victorii przez Ziemię Ognistą.

Ten wzmacniacz gra studyjnie! Nie bez wpływu jest chyba to, że firma K+H specjalizowała się w sprzętach estradowych i studyjnych, a seria „domowa” HIFI była trochę przy okazji. Dzisiejszym spadkobiercą po Klein+Hummel jest marka Neumann – producent sprzętu studyjnego z najwyższej półki.

Krótki, szybki bas, krystaliczna (nie ostra!) góra, przy zachowaniu całego kolorytu i nasycenia będącego domeną półki vintage. Nie mam drugiego sprzętu grającego w taki sposób. Inne wzmacniacze/amplitunery z lat 60-tych mają mnóstwo barwy i nasycenia, bas można jeść chochlami. Za to począwszy od lat 80-tych aż do teraz, na tak niskiej półce cenowej zasadniczo leżały/leżą same suchotniki. Klein+Hummel w pewnym sensie antycypował przyszłość nie wyrzekając się przeszłości. „Nowoczesność i tradycja”. Hasło, które każdy producent czegokolwiek chciałby sobie przypisać idealnie pasuje do K+H. Ten mały trzmiel ma w sobie brzmienie zarówno lat 60-tych jaki i 80-tych. Jak podają źródła – sam był produkowany przez baaaardzo długi czas, bo w latach 1967-1978. To jest długie 11 lat!

[Czemu mały trzmiel? Klein – po niemiecku mały, Hummel to trzmiel. Przedsiębiorstwo zostało założone w Niemczech tuż po wojnie przez Waltera Hummela, Horsta Kleina i Heinricha Brumma. Nazwisko trzeciego Pana chyba celowo nie zostało użyte w nazwie firmy 🙂 Głupio aby sprzęt audio nazywał się „Brumm” . Ale to tylko mój domysł, żadnych wpisów historycznych na ten temat nie znalazłem.]

Budowa

Parę słów o budowie, aczkolwiek to wiedza prosto z radiomuseum:

20 tranzystorów krzemowych, w tym tranzystory mocy 2N3055 – stosowany m.in. w naszych Radmorach. Wymiary 412 x 110 x 265 mm, waga 7kg – czyli maluszek. Ciągła moc wyjściowa: 2 x 30 W, moc muzyczna: 2 x 45 W. Wszystkie wejścia/wyjscia w systemie DIN

Podsumowanie

Klein+Hummel ES 20 to szokująco cudowny wzmacniacz. Odkrycie, które trafia się raz na pół roku. Tyle właśnie czasu minęło, kiedy rozpakowałem u siebie w domu Sabę Studio I Automatic. Oba grają zupełnie inaczej, oba genialnie. SABA jest pełna rozmachu, koloru, słodyczy. Klein+Hummel jest jak gentleman w idealnie skrojonym garniturze. Chwilami może się wydawać, że brakuje trochę dociśnięcia na dole pasma, ale to nie znaczy, że nie ma basu, on się po prostu nie ciągnie, jest tam, gdzie ma być.

Poszedłby na półkę „not for sale”, ale niestety nie może tam jeszcze trafić. Z tego powodu, bo ciągle gra, spięty z Dittonami 44. I czaruje czymś, o co walczy każdy meloman z audiofilskim skrzywieniem. Tą rzeczą jest spokojne słuchanie całych albumów, od A do Z, nie playlist, bez skakania z kawałka na kawałek…

Dodaj komentarz