SABA VS 80

Kilka tygodni temu opisałem wzmacniacz SABA VS-100. O tutaj. Wspomniałem wtedy, że w sumie polowałem na VS 80, który jest starszy i bardziej „generyczny”. VS 80 to lata 71-74, zaś VS 100 to jego następca po liftingu z lat 74-77.

Jednak dla postronnego obserwatora Kleinanzeigen zarówno VS-80 jak i VS-100 wyglądają tak samo.

Ten wzmacniacz występował w dwóch wariantach kolorystycznych:

  • obudowa w kolorze orzechu + czarny front
  • obudowa biała + front w kolorze metalicznej ciemnej zieleni.

Jeżeli chodzi o różnice wizualne – była zasadniczo tylko jedna – inny kształt nakładek na suwaki.

Kiedy pochwaliłem się chłopakom ze Śląska, że dotarła do mnie VS-100 i gra w stylu K+H, Olek nie wytrzymał ciśnienia 🙂 i kupił VS-80. Olek kupił jeszcze milion innych sprzętów, ale to osoba historia. Po jakimś czasie ustaliliśmy, że na początku Olek wyśle mi swoją VS 80 i ja zestawię ją ze swoją VS 100 a potem obie powędrują na Śląsk i tam chłopaki pobawią się w test A/B.

Czytaj dalej →

SABA VS 100

Dla SABY w latach 60/70 produkcja wzmacniaczy takich jak SABA VS 100 to była całkowita nisza. Jeżeli wierzyć katalogom z tamtych czasów cała siła produkcji szła w kierunku jednostek sterujących zwanych dźwięcznym słowem „Steuergerät„. Jednostka centralna, jednostka sterująca to nic innego jak amplituner, czyli wzmacniacz i radio w jednej skrzynce, do której można podłączyć z jednej strony gramofon i szpulowca, a z drugiej – kolumny.

Wzmacniacz i radio osobno?

A dlaczego? A komu to potrzebne?

Czytaj dalej →

Pioneer A-400

To jest jeden z czterech muszkieterów według Reduktora Szumu. Cała czwórka to: NAD 3020 (produkowany od 1978 roku), Audiolab 8000A (1983), Musical Fidelity A1 (1985) oraz tytułowy Pioneer A-400 (1991). Wszystkie pochodzą mniej więcej z tej samej epoki, wszystkie były raczej budżetowymi wzmacniaczami i wykazywały się (podobno) neutralnością reprodukcji dźwięku na poziomie dużo droższej konkurencji. Dlatego przywykła do nich etykieta tzw. „giant killers”.

Pioneer A-400

Moja wędrówka po ścieżkach vintage audio na przełomie tysiącleci zaprowadziła mnie do NADa 3020, którego kupiłem wtedy za 200 zł i mam go do dziś. Audiolaba miałem tuż przed startem tego bloga, ale sprzedałem ponieważ dublował mi w pewnym sensie brzmienie Creeka 4040s2 i uznałem, że do tego drugiego sięgać będę częściej. Musical Fidelity A1… od 20 lat staram/starałem się go kupić, ale zawsze coś mi nie pasowało, albo moment, albo stan, albo odległość…. dosłownie kilka razy miałem go w koszyku, ale mózg nie wysłał sygnału do palca, aby nacisnął red button „kup teraz”. A Pioneera A-400 nawet nie chciałem mieć… Zadziałał tutaj bunt przed niespełnionymi PRL’owskimi marzeniami, aby mieć taką czarną wieżę, na 42 cm szeroką, składającą się z wielu klocków: wzmacniacz, magnetofon 3head, CD, tuner… Ile razy chodziłem do PEWEXU je oglądać: Sony, Technics i Pioneer – trzej królowie japońskiego audio, tak samo niedostępni jak BMW, Mercedes i Audi. Kupowałem wtedy za 1 dolara kasetę TDK A90 albo jak był lepszy miesiąc i więcej butelek znalazłem w rowie i oddałem do skupu to TDK SA90. I wracałam autobusem, albo wskakiwałem na tylne siedzenie Fiata 126p i wracałem do domu aby odpalić swoją Unitrę AT 9010.

Czytaj dalej →

Revox A50 – The Jewel

Mówisz „ReVox” i przed oczami zaczynają kręcić się dwie szpule z logiem „ReVox”. Ta szwajcarska marka bardzo mocno kojarzy się z magnetofonami szpulowymi, takimi z najwyższej półki. Ale w moje ręce nie wpadł (jeszcze!) ich najsłynniejszy szpulowiec (A77). Wpadł za to komplementarny do niego wzmacniacz Revox A50.

Historia

Historia marki Revox w świecie audio jest nierozerwalnie związana z jej założycielem, Willim Studerem, który w 1948 roku w Szwajcarii otworzył firmę, początkowo zajmującą się produkcją oscyloskopów.

Czytaj dalej →

Klein+Hummel ES 20 – The Crystal Ship

Matko Bosko, co to się stanęło?

Mój egzemplarz dotarł do mnie we wtorek. Dzień wcześniej Kamil odebrał swój. Dawid, który był pomysłodawcą kierunku K+H posiada własny od dawna, ale dopiero w zeszłym tygodniu wyszło z dyskusji, że naprawdę warto zainteresować się tym niezwykle tanim (okolice 100-150 euro) wzmacniaczem. W ten sposób, metodą wyczyszczenia OLXa z wszystkich dostępnych sztuk, staliśmy się posiadaczami tego oto wzmacniacza Klein+Hummel ES 20.

Czytaj dalej →

Sanyo JA-340

Na subiektywność ocen ma wpływ wiele czynników. O ile gust jest tym teoretycznie najważniejszym, to czas jest tutaj równie ważny, o ile nie ważniejszy. Wzmacniacze, które kilka lat temu robiły w mojej głowie furorę dziś są raczej miłym wspomnieniem i wracam do nich z nostalgii, a nie po to aby odkrywać nieznane.

Z tej perspektywy w pewnym sensie zazdroszczę osobom, które są „fanami marki”, na przykład „grundigowcy” zrzeszeni dookoła konstruktu „GAT Audio”. Albo człowiek, który przyszedł do mnie kilka tygodni temu kupić kolumny Marantza i przyznał mi się, że to jego 20-ste albo 30-ste kolumny Marantza bo kolekcjonuje tylko tę markę. Z drugiej strony im współczuję, bo monogamia i wierność wobec marki prowadzi do czegoś na wzór „erozji genetycznej” światopoglądu muzycznego.

Czytaj dalej →

Philips 22RH550 – Fish Eye

Mam podobne wrażenia odnośnie „Rybiego Oka”. Średniak, ale za tym średniakiem kryje się pewien spokój, może grać sobie w tle godzinami. Do tego wieczorem wycieraczki myją okna i jest pewna przyjemność z odsłuchu. A jak na krzem – ma pewną fakturę organiczną i „życie” w dźwięku – dobrze przy tym odtwarza gitary elektryczne zagrane na lampowych wzmakach – jak na krzem nawet iskrzą. Nie gra pełną piersią jak philipsy germanowe, ale ma to coś jak dla mnie i u mnie wylądował na półce „nie sprzedaje”, mimo że na początku również nie byłem do końca z niego zadowolony i brałem go jako „kanapowe brzmienie” i nic więcej, ale czas spędzony z nim na dłużej pozwolił go docenić bardziej. Dla mnie idealny do grania w tle przy pracy

To jest 1:1 komentarz, który Kuba zostawił mi pod tekstem Easy Living, w którym próbowałem „ujeżdżać” cyberpunkowe Philipsy z lat 80-tych. Komentarz dotyczył wzmacniacza Philips 22RH550 znanego jako „Rybie Oko„.

Czytaj dalej →

Cadence & Cascade (CPK session no. 4)

Jarmark Dominikański

Jest w Gdańsku praktycznie od zawsze na przełomie lipca i sierpnia. W latach 80-tych jeździłem tam z rodzicami, którzy kupowali rzeczy niedostępne wtedy w sklepach. Z czasem przerodził się targowisko plastiku i pajdy ze smalcem. Jednak ostatnio mam wrażenie, że znów jest trochę ciekawiej. Ale od zawsze osobną kategorią były alejki ze starociami. Na samym początku lat 90-tych kupowałem tam pirackie ksera z powieściami Alistaira MacLeana, ale bardzo szybko z książek, komiksów czy starych banknotów wyszedłem i postawiłem duży znak równości. Jarmark Dominikański = używane płyty winylowe!

Czytaj dalej →

Marantz PM151 – Beggars Banquet

O tym, że SANYO JA 220 oraz cała jego rodzina, w tym Grundig V1850 to tzw rewelacyjny „sprzęt ze śmietnika” było wiadomo już od jakiegoś czasu. Rok temu tę hipotezę przywołał na swoim YT Reduktor Szumu. To był ostatni gwóźdź do legendy „ekstremalnej taniości” całkiem dobrego sprzętu. Ceny chwilowo skoczyły pod 700 zł, a gdy kurz opadł zatrzymały się na 400-500 zł. No ale to już nie jest „za grosze”… Mówię tutaj o rodzinie Sanyo i Grundiga – niewielkich, plastikowych wzmacniaczach z połowy lat 80-tych.

Jak trafiłem na wzmacniacz Marantz PM-151?

Marantz PM-151

Trafiłem na niego tropem taniości, tropem poszukiwań sprzętu na imprezę, na której może ktoś wylać na niego zawartość kieliszka wina i nie będzie mi go żal, ale równie dobrze, jeśli kieliszek wina trafi w miejsce jego przeznaczenia, czyli do gardła, może też rozkręcić go na full – i wciąż nie będzie mi żal, jeśli nie wyjdzie z tego cały.

Czytaj dalej →

HI-FI Set for a Friend / Love Lies Bleeding

Zanim zostałem „audiofilem” przez kilka lat byłem „ultramaratończykiem”. W międzyczasie zostałem jeszcze „psiarzem” i z tego powodu mam ciągły kontakt z ultramaratończykami w trakcie spacerów z psem. Pewnego dnia wszystkie trzy uniwersa się połączyły w jedno. Spacerowałem z psem i zatrzymał się przy mnie Piotr, z którym swego czasu kilka biegów powyżej 42 km zrobiłem i zapytał:

Tomek, a mógłbyś mi znaleźć jakiś fajny gramofon?

Oczy otworzyły mi się najszerzej jak tylko mogą otworzyć osobie z genami ze stepów opisywanych przez Mickiewicza. To nie było pytanie, które słyszę na każdym spacerze czyli: „Tomek, kiedy zaczniesz biegać?„. To było pytanie wkraczające w uniwersum audiofilii!

– TAAAAAK!! – odpowiedziałem

– Ale na czym właściwie będziesz tego gramofonu słuchał – zapytałem po pięciu sekundach zastanowienia

– No właśnie nie wiem…. A na czym się słucha gramofonu?

Czytaj dalej →