Marantz Model 1040 – New York State of Mind

Marantz Model 1040

Historia

Marantz powstał w Nowym Yorku, w 1953 roku, czyli dokładnie w tym samym co Harman/Kardon opisywany we wcześniejszym wpisie. W przeciwieństwie do marek niemieckich, gdzie każda miała swój niemały udział w 2WW, podczas której szlifowała umiejętności i gromadziła kapitał – marki amerykańskie rodziły się po wojnie. Przynajmniej te dwie 🙂

Twórcą marki Marantz Company był Saul Marantz. Pierwszym sukcesem był przedwzmacniacz „Audio Consolette”, który zyskał uznanie dzięki wyjątkowej jakości dźwięku. Pod koniec lat 50-tych powstały kolejne legendarne modele, takie jak Model 7 (przedwzmacniacz) czy Model 9 (wzmacniacz mocy), które do dziś są uznawane za kamienie milowe w historii hi-fi.

Brzmienie tych urządzeń było ciepłe, naturalne i niezwykle szczegółowe. Co ważne, konstrukcje były ręcznie dopracowywane, a komponenty selekcjonowane – to był sprzęt niemal rzemieślniczy.

Czytaj dalej →

Uher CV 140 – Vulgar Display of Power

W kalejdoskopie trzymanym w ręku dziecka kolorowe szkiełka obracają się i zmieniają ustawienie mniej więcej z taką samą częstotliwością jak wzmacniacze i kolumny u Kamila w Pszowie. Kładziesz się spać – na piedestale Elac, budzisz się – na jego miejsce wkroczył Goodmans. Idziesz z psem – KEF Cadenza to najlepsze kolumny świata, wracasz ze spaceru – tylko Ditton 33 !!! I tak codziennie i tak każdego dnia… Ciężko się w tym połapać, ciężko dotrzymać kroku 🙂

Dwa tygodnie temu kalejdoskop zatrzymał się w jednej pozycji. Czas pokaże na jak długo. Ale w skali Pszowa, to są przynajmniej lata marsjańskie. Ta pozycja to …. UHER CV 140. Wzmacniacz inny…

Uher CV 140

I TERAZ UWAGA!

Czytaj dalej →

National Panasonic aka Technics SU-2300

Czasami mam wrażenie, że grzebię na śmietniku historii hi-fi. Niektórzy nazywają to archeologią (swoją drogą bardzo lubię oglądać archeologów hi-fi), ale w moim przypadku coraz częściej gonię za „skarbami” jak najtańszymi, najbrzydszymi i takimi, co mało kto oko na nich zawiesi.

Po części to wynika z podaży. Mam wrażenie, że tych najtańszych modeli danego producenta zawsze sprzedawało się najwięcej. Kiedyś sprzęt grający był w każdym domu. Nie można było nie mieć radia, gramofonu a później magnetofonu. I zdecydowanie nie każdy był audiofilem – często decydował portfel, dlatego tak dużo dziś można znaleźć na rynku wtórnym sprzętu z podstawowych linii.

Dzisiaj jest trochę inaczej. Posiadanie sprzętu grającego w domu charakteryzuje prawie wyłącznie dwie grupy: nowoczesnych audiofili oraz romantyków starego sprzętu. Oczywiście ktoś może powiedzieć: „ja słucham muzyki, sprzęt mnie nie interesuje” – ale taką osobę też możemy przypisać tu bądź tu.

Wracając do grzebania na śmietniku historii Hi-Fi można tam trafić na wiele ciekawych eksponatów, które kompletnie nie wyglądają, nie cenią się również… ale grają.

Ja wygrzebałem wzmacniacz National Panasonic czyli de facto Technics SU-2300. Całe zamieszanie brandingowe polegało na tym, że japoński koncern Matsushita produkował mnóstwo elektroniki użytkowej pod nazwą National (Azja, Europa) oraz Panasonic (USA). Technics powstał jako brand wyłącznie sprzętu Hi-Fi. Mimo, iż pierwsze sprzęty z logiem Technics ukazały się światu już w połowie lat 60-tych jeszcze 10 lat później można znaleźć takie rodzynki jak słowną hybrydę National Panasonic SU-2300 która de facto jest niczym innym jak Technicsem SU-2300.

Czytaj dalej →

SABA VS 80

Kilka tygodni temu opisałem wzmacniacz SABA VS-100. O tutaj. Wspomniałem wtedy, że w sumie polowałem na VS 80, który jest starszy i bardziej „generyczny”. VS 80 to lata 71-74, zaś VS 100 to jego następca po liftingu z lat 74-77.

Jednak dla postronnego obserwatora Kleinanzeigen zarówno VS-80 jak i VS-100 wyglądają tak samo.

Ten wzmacniacz występował w dwóch wariantach kolorystycznych:

  • obudowa w kolorze orzechu + czarny front
  • obudowa biała + front w kolorze metalicznej ciemnej zieleni.

Jeżeli chodzi o różnice wizualne – była zasadniczo tylko jedna – inny kształt nakładek na suwaki.

Kiedy pochwaliłem się chłopakom ze Śląska, że dotarła do mnie VS-100 i gra w stylu K+H, Olek nie wytrzymał ciśnienia 🙂 i kupił VS-80. Olek kupił jeszcze milion innych sprzętów, ale to osoba historia. Po jakimś czasie ustaliliśmy, że na początku Olek wyśle mi swoją VS 80 i ja zestawię ją ze swoją VS 100 a potem obie powędrują na Śląsk i tam chłopaki pobawią się w test A/B.

Czytaj dalej →

SABA VS 100

Dla SABY w latach 60/70 produkcja wzmacniaczy takich jak SABA VS 100 to była całkowita nisza. Jeżeli wierzyć katalogom z tamtych czasów cała siła produkcji szła w kierunku jednostek sterujących zwanych dźwięcznym słowem „Steuergerät„. Jednostka centralna, jednostka sterująca to nic innego jak amplituner, czyli wzmacniacz i radio w jednej skrzynce, do której można podłączyć z jednej strony gramofon i szpulowca, a z drugiej – kolumny.

Wzmacniacz i radio osobno?

A dlaczego? A komu to potrzebne?

Czytaj dalej →

Pioneer A-400

To jest jeden z czterech muszkieterów według Reduktora Szumu. Cała czwórka to: NAD 3020 (produkowany od 1978 roku), Audiolab 8000A (1983), Musical Fidelity A1 (1985) oraz tytułowy Pioneer A-400 (1991). Wszystkie pochodzą mniej więcej z tej samej epoki, wszystkie były raczej budżetowymi wzmacniaczami i wykazywały się (podobno) neutralnością reprodukcji dźwięku na poziomie dużo droższej konkurencji. Dlatego przywykła do nich etykieta tzw. „giant killers”.

Pioneer A-400

Moja wędrówka po ścieżkach vintage audio na przełomie tysiącleci zaprowadziła mnie do NADa 3020, którego kupiłem wtedy za 200 zł i mam go do dziś. Audiolaba miałem tuż przed startem tego bloga, ale sprzedałem ponieważ dublował mi w pewnym sensie brzmienie Creeka 4040s2 i uznałem, że do tego drugiego sięgać będę częściej. Musical Fidelity A1… od 20 lat staram/starałem się go kupić, ale zawsze coś mi nie pasowało, albo moment, albo stan, albo odległość…. dosłownie kilka razy miałem go w koszyku, ale mózg nie wysłał sygnału do palca, aby nacisnął red button „kup teraz”. A Pioneera A-400 nawet nie chciałem mieć… Zadziałał tutaj bunt przed niespełnionymi PRL’owskimi marzeniami, aby mieć taką czarną wieżę, na 42 cm szeroką, składającą się z wielu klocków: wzmacniacz, magnetofon 3head, CD, tuner… Ile razy chodziłem do PEWEXU je oglądać: Sony, Technics i Pioneer – trzej królowie japońskiego audio, tak samo niedostępni jak BMW, Mercedes i Audi. Kupowałem wtedy za 1 dolara kasetę TDK A90 albo jak był lepszy miesiąc i więcej butelek znalazłem w rowie i oddałem do skupu to TDK SA90. I wracałam autobusem, albo wskakiwałem na tylne siedzenie Fiata 126p i wracałem do domu aby odpalić swoją Unitrę AT 9010.

Czytaj dalej →

Revox A50 – The Jewel

Mówisz „ReVox” i przed oczami zaczynają kręcić się dwie szpule z logiem „ReVox”. Ta szwajcarska marka bardzo mocno kojarzy się z magnetofonami szpulowymi, takimi z najwyższej półki. Ale w moje ręce nie wpadł (jeszcze!) ich najsłynniejszy szpulowiec (A77). Wpadł za to komplementarny do niego wzmacniacz Revox A50.

Historia

Historia marki Revox w świecie audio jest nierozerwalnie związana z jej założycielem, Willim Studerem, który w 1948 roku w Szwajcarii otworzył firmę, początkowo zajmującą się produkcją oscyloskopów.

Czytaj dalej →

Klein+Hummel ES 20 – The Crystal Ship

Matko Bosko, co to się stanęło?

Mój egzemplarz dotarł do mnie we wtorek. Dzień wcześniej Kamil odebrał swój. Dawid, który był pomysłodawcą kierunku K+H posiada własny od dawna, ale dopiero w zeszłym tygodniu wyszło z dyskusji, że naprawdę warto zainteresować się tym niezwykle tanim (okolice 100-150 euro) wzmacniaczem. W ten sposób, metodą wyczyszczenia OLXa z wszystkich dostępnych sztuk, staliśmy się posiadaczami tego oto wzmacniacza Klein+Hummel ES 20.

Czytaj dalej →

Sanyo JA-340

Na subiektywność ocen ma wpływ wiele czynników. O ile gust jest tym teoretycznie najważniejszym, to czas jest tutaj równie ważny, o ile nie ważniejszy. Wzmacniacze, które kilka lat temu robiły w mojej głowie furorę dziś są raczej miłym wspomnieniem i wracam do nich z nostalgii, a nie po to aby odkrywać nieznane.

Z tej perspektywy w pewnym sensie zazdroszczę osobom, które są „fanami marki”, na przykład „grundigowcy” zrzeszeni dookoła konstruktu „GAT Audio”. Albo człowiek, który przyszedł do mnie kilka tygodni temu kupić kolumny Marantza i przyznał mi się, że to jego 20-ste albo 30-ste kolumny Marantza bo kolekcjonuje tylko tę markę. Z drugiej strony im współczuję, bo monogamia i wierność wobec marki prowadzi do czegoś na wzór „erozji genetycznej” światopoglądu muzycznego.

Czytaj dalej →

Philips 22RH550 – Fish Eye

Mam podobne wrażenia odnośnie „Rybiego Oka”. Średniak, ale za tym średniakiem kryje się pewien spokój, może grać sobie w tle godzinami. Do tego wieczorem wycieraczki myją okna i jest pewna przyjemność z odsłuchu. A jak na krzem – ma pewną fakturę organiczną i „życie” w dźwięku – dobrze przy tym odtwarza gitary elektryczne zagrane na lampowych wzmakach – jak na krzem nawet iskrzą. Nie gra pełną piersią jak philipsy germanowe, ale ma to coś jak dla mnie i u mnie wylądował na półce „nie sprzedaje”, mimo że na początku również nie byłem do końca z niego zadowolony i brałem go jako „kanapowe brzmienie” i nic więcej, ale czas spędzony z nim na dłużej pozwolił go docenić bardziej. Dla mnie idealny do grania w tle przy pracy

To jest 1:1 komentarz, który Kuba zostawił mi pod tekstem Easy Living, w którym próbowałem „ujeżdżać” cyberpunkowe Philipsy z lat 80-tych. Komentarz dotyczył wzmacniacza Philips 22RH550 znanego jako „Rybie Oko„.

Czytaj dalej →