Tak gra SABA IVA z SABA 8120
Kolumny głośnikowe
SABA IVA – The Sky Moves Sideways
Jedne z kolumn, które od dawna chciałem mieć (i tylko kwestią czasu było kiedy trafią do mnie) to SABA IVA. Każdy, kto czyta tego bloga z łatwością dostrzega moją słabość do tej marki. A ja powoli lecz konsekwentnie dążę do tego, aby posłuchać wszystkiego co SABA wypuściła między 1965 a 1975 rokiem. Na szczycie tej wędrówki niczym żelazny krzyż na Giewoncie stoją SABA V oraz SABA 850. Ale to wyjątkowo rzadkie i bardzo drogie kolumny. I zazwyczaj przechodzą z rąk do rąk zanim trafią na platformy sprzedażowe. Z SABA IVA jest trochę łatwiej, ale też nie jest to zwykłe „Kup Teraz”. Trudno znaleźć kogoś, kto zdecyduje się je wysłać, a tym bardziej kogoś, kto będzie potrafił je zapakować 🙂
Moje SABY IVA dotarły do mnie następnego dnia, po tym, gdy skończyłem montaż moich IMF’ów. Po godzinie (sic!) rozpakowywania (kartonowo-styropianowy kokon był sklejony wiadrem wikolu i tworzył w skali mikro kopułę tak szczelną i bezpieczną jak kopuła nad reaktorem w Czarnobylu) wydobyłem obie sztuki na powierzchnię.

IMF TLS 50 – Part V – Match Point
To już ostatnia część sagi o skrzyniach do IMF TLS 50 znalezionych na gdańskiej Olszynce.
W poprzednich częściach:

Za namową znajomych kupiłem parę IMF TLS 50 Mk2a, choć ich stan był opłakany. Kolumny były wielokrotnie przerabiane, a z oryginalnego wyposażenia zachował się tylko jeden głośnik niskotonowy i dwa supertweetery Coles, z których oba okazały się uszkodzone.
Największe zaskoczenie czekało mnie po otwarciu obudów. Oryginalna zwrotnica praktycznie nie istniała – przewody były po prostu poskręcane i owinięte taśmą izolacyjną, a większość fabrycznych elementów została usunięta (została tylko regulacja siły średniotonowca). Mimo tego postanowiłem podjąć wyzwanie, odnaleźć brakujące części i przywrócić tym kolumnom dawną świetność. Żona nie podzielała mojego entuzjazmu wobec tego zakupu.
Cały wpis: https://chasingahifighost.pl/imf-tls-50-mk2-a-some-kind-of-monster/

Po zakupie IMF TLS 50 obsesyjnie szukałem informacji i odpowiednich głośników do ich odbudowy. Marka IMF nie ma dziś dużej społeczności, dlatego zdobycie rzetelnej wiedzy okazało się trudniejsze, niż przypuszczałem. Zdecydowałem się kupić inne, mniejsze IMFy z myślą o wykorzystaniu przetworników do renowacji większych TLS-ów. Po uruchomieniu kolumn spotkało mnie jednak ogromne zaskoczenie – mimo niewielkich rozmiarów zagrały znacznie lepiej, niż się spodziewałem. Zamiast dawców części odkryłem pełnoprawne, wyjątkowo udane kolumny. W tym momencie stało się jasne, że ich rozbieranie byłoby zwyczajnie niewłaściwe.
Cały wpis: https://chasingahifighost.pl/imf-super-compact-brain-salad-surgery/

Po wielu miesiącach kompletowania części i zdobywania wiedzy w końcu mogłem rozpocząć właściwą odbudowę moich IMF TLS 50. Udało mi się zdobyć brakujące oryginalne przetworniki, odtworzyć zwrotnice i przywrócić kolumny do konfiguracji możliwie najbliższej fabrycznej. Cały proces wymagał wielu poszukiwań, konsultacji z innymi pasjonatami i sporej dawki cierpliwości.
Cały wpis: https://chasingahifighost.pl/imf-tls-50-part-iii-resurrection/

Po ostatecznym montażu i podłączeniu IMF-ów do wzmacniacza brzmienie okazało się nierówne z powodu zachwianego balansu. Szczegółowe testy i przekładanie głośników wykazały, że jeden z tweeterów gra ciszej, mimo poprawnej rezystancji (7,8 Ω). Po rozebraniu przetwornika okazało się, że kopułka jest zablokowana przez nieznany fluid. Głośniki trafiły do serwisu…
Cały wpis: https://chasingahifighost.pl/imf-tls-50-part-iv/
Ostatnie elementy układanki
Wczoraj przywiozłem oba tweetery do domu. Tajemniczy fluid, który nie pozwalał rozebrać jednego z nich był jakąś stopioną kroplą kleju, która również delikatnie blokowała cewkę. Po dokładnym oczyszczeniu i złożeniu tweeter zagrał w sposób fabryczny, a co najważniejsze – oba zagrały równo… identycznie.
Spiąłem ze sobą zaciski, dokręciłem śruby i …. dopadła mnie jakaś nostalgia. Projekt zakończony. Można się rozejść… Nie było takiego „wow”, gdy z kompletnej ciszy wyłaniają się dźwięki anielskiego chóru. Cały ten proces dużo bardziej przypominał ożywianie organizmu złożonego z różnych elementów. Zaczynając tę sagę wspomniałem do doktorze Frankensteinie, ale nie sądziłem, że droga do ożywienia moich IMF TLS 50 będzie miała w sobie dużo z tego horroru/powieści. Nie było „wow” bo fragmenty ich brzmienia znałem z pracy nad zwrotnicą, w trakcie montażu. Głośniki grały i pojedynczo i razem, czasem na stole, ale i zamontowane. Frankenstein nie ożył w jednej chwili – on już wcześniej ruszał rękami i nogami, nawet wstał z łóżka i zaczął chodzić ale zataczał się jak kulawy.


Ale wczoraj wieczorem mój Frankenstein wstał i w końcu zaczął iść prosto przed siebie, dumnie, żołnierskim pewnym krokiem. Kanał lewy, kanał prawy, kanał lewy, kanał prawy. Środek idealnie na środku. Każdy przetwornik działa, wszystkie pary grają identycznie. Mogę wreszcie zacząć słuchać i mieć swoje pierwsze przemyślenia…
Pierwsze odsłuchy
Welcome to the Machine – (CPK session no. 12)

Mam od roku jakąś totalną jazdę na Wish You Were Here – Floydów. Nigdy nie byłem fanem absolutnym tego albumu. W zależności od etapu życia sięgałem częściej po Animals, czy Dark Side of The Moon albo Atom Heart Mother, nie wspominając nawet o mojej intymnej relacji z The Final Cut.
Wish You Were Here to taki album, który po prostu… JEST. Zawsze był, nie miał słabych momentów, nigdy go nie kwestionowałem i zawsze go uwielbiałem. Był to taki mocny nr 2.
Ale rok temu przeczytałem na reddicie, losowo pląsając po wątkach dotyczących sprzętu i muzyki, że kogoś olśniło, że w Welcome to the Machine nie ma perkusji!! Przesłuchałem po 1001 raz ten utwór i … SZOK! Tam nie ma perkusji! Mason tam nie gra!
There are no drums on Welcome To The Machine.
After years of listening I’ve realized this month that the drums on the song “Welcome To The Machine” are no where to be found.. just want to put that out there.
I wtedy zaczęła się moja jazda. Welcome to the Machine odsłuchuję w każdych konfiguracjach sprzętowych, jestem zafascynowany tym dźwiękowym hologramem, gdzie twój mózg odczuwa iluzję obecności Nicka Masona, perkusisty Pink Floyd, ale jego tam nie ma!! To jest hologram Masona tworzony przez syntezatory Wrighta i gitary Gilmoura.
A jak już poleci Welcome to the Machine to zaraz wjeżdża cała płyta Wish You Were Here. I to często nie jeden raz. Zero przesytu. Zero znudzenia.
DIY Diatone P-610 Clones – MeloDavid Fullrange

Na początku zeszłego roku, tuż po tym jak zrobiłem swoje pierwsze kolumny fullrange (Lii Song) poszedłem za ciosem i wykonałem skrzynie na bazie oryginalnych japońskich planów z 1958 roku, dedykowane pod kultowe przetworniki Mitsubishi Diatone P-610. Nie wiedziałem wtedy jak szybko uda mi się znaleźć i kupić oryginalne Diatone, więc aby nie tracić rozpędu kupiłem chińskie klony robione przez markę MeloDavid. Klony te mają bardzo dużo pozytywnych opinii. Są wśród nich również takie, że nowe „chińczyki” praktycznie nie różnią się jak „japończyków” sprzed prawie 70 lat. Szczęśliwie, dzięki Marcinowi „Audiojapan”, bardzo szybko trafiły do mnie oryginały z serii datowanej na 1958 rok. Zagrały fenomenalnie. Posłuchać TAKICH głośników fullrange to jest ta jedna z 10 rzeczy, których musi doświadczyć każdy audiofil przed śmiercią. Opisałem je tutaj.
IMF TLS 50 – Part IV – Doubt
To wciąż nie ten moment aby napisać coś więcej jak brzmią IMF TLS 50. Ale jestem coraz bliżej.
W niedzielę wieczorem zabrałem się za przygotowanie płytki MDF pod drugą zwrotnicę. Chciałem tylko ponawiercać otwory i umieścić elementy RLC w docelowym rozłożeniu. Ale zadziałała metoda małych kroczków…
- przypnę od razu cewki trytytkami…
- to może ponaginam nogi i dotnę aby jutro od razu lutować
- ale po co jutro, skoro wszystko gotowe…
Tym sposobem w niedzielę wieczorem zrobiłem drugą zwrotnicę. A w poniedziałek zabrałem się za szpachlowanie drugiej skrzyni, szlifowanie i olejowanie. A po południu truskawka na torcie: złożenie wszystkiego w całość i podłączenie do prądu. Oczywiście wcześniej sprawdziłem miernikiem wszystkie głośniki (brak odchyłów od normy w Ω) i nawet podłączyłem do zwrotnicy luzem leżącej na stole.

IMF TLS 50 – part III – Resurrection
Ty mosz ruła i drabiniok!
Tak mi Kamil napisał po śląsku ładnych kilka tygodni temu. Tak można z pewnością powiedzieć też o moim projekcie IMF TLS 50 od kiedy małżonka elegancko kazała mi po kaszubsku wynieść się z tymi frankensteinami do garażu. A czego oko nie widzi, to stoi i czeka na swoją kolej po cichu, nie dopomina się, nie przypomina.

SONAB OA-5 – Within the Realm of a Dying Sun
Z głośników leci Within the Realm of a Dying Sun – Dead Can Dance. Ta płyta jest dosłownie stworzona do Sonabów. Jej realizacja nie umieszcza dźwięków precyzyjnie w przestrzeni, ale tworzy z nich chmury, mgły i aureole. NIE MA – naprawdę NIE MA – lepszych kolumn niż ortoakustyczne, czyli skierowane do góry, do oddania tej muzyki.
Posłuchałem w całości ze streamingu, ale potem przypomniałem sobie, że pierwsze tłoczenia tych winyli dla 4AD mają w sobie jeszcze więcej tego klimatu. I poszło z winyla. Uwielbiam ten album. Brak mi słów, żeby go opisać.
NAD 120 + SONAB OA-5 + Dead Can Dance = wieczór z muzyką i koniec przepinania kabli.
Tymi słowami skończyłem wczorajszy wpis. Ale ta kompozycja sprzętu i muzyki zasługuje na więcej niż tylko wzmiankę na końcu wpisu o NAD 120.

Luxor KH 821 – Pyr△mid

Geneza
Grobowiec Tutanchamona został odkryty 4 listopada 1922 roku w Dolinie Królów pod Luksorem w Egipcie. Odkrycia dokonał brytyjski archeolog Howard Carter, co uznano za największą archeologiczną sensację XX wieku.
W 1923 roku Axel Holstensson w szwedzkiej miejscowości Motala założył firmę montującą radia na bazie podzespołów importowanych z Niemiec i nazwał ją… Luxor.
Tannoy Mercury M1 – Days of Future Passed
Tannoy Mercury M1 (oraz cała seria M) to podręcznikowy przykład produktu, który znalazł się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. Ich „legendarność” nie wynika z kosmicznej technologii, a z genialnego stosunku jakości do ceny.

Wspominałem o tych kolumnach kilkukrotnie na tym blogu. Teraz poświęcam im osobny wpis, bo zdecydowanie na to zasługują. Zarówno ze względu na to jaką pozycję miały i mają na rynku, oraz dlatego, że ponad 20 lat temu były to pierwsze kolumny, które dały mi moment wytchnienia, moment zwolnienia w wertowaniu wątków na portalu audiostereo.
