Cadence & Cascade (CPK session no. 4)

Jarmark Dominikański

Jest w Gdańsku praktycznie od zawsze na przełomie lipca i sierpnia. W latach 80-tych jeździłem tam z rodzicami, którzy kupowali rzeczy niedostępne wtedy w sklepach. Z czasem przerodził się targowisko plastiku i pajdy ze smalcem. Jednak ostatnio mam wrażenie, że znów jest trochę ciekawiej. Ale od zawsze osobną kategorią były alejki ze starociami. Na samym początku lat 90-tych kupowałem tam pirackie ksera z powieściami Alistaira MacLeana, ale bardzo szybko z książek, komiksów czy starych banknotów wyszedłem i postawiłem duży znak równości. Jarmark Dominikański = używane płyty winylowe!

Czytaj dalej →

Moja winylowa ścieżka cz. 4 – Rega P6 – Turn Up the Quiet

Rega P6

Nie musiałem długo czekać. Filtr ustawiony na słowo „Rega” bardzo szybko zapalił się na żółto i wszystko ponownie było w moich rękach. Rega P6 Cena była niewiele droższa od rynkowej, teoretycznie skłaniało to do próby negocjacji, ale… jakoś czułem, że po prostu nie wypada. Umówiłem się pojechałem do Gdyni. Dwie godziny, które spędziłem w domu właściciela tej Regi, starszego Pana, po rozwodzie, w okolicach emerytury, nie muszącego nic nikomu udowadniać, ani też nic szczególne porządkować, czy iść na jakiekolwiek kompromisy (dlatego wspomniałem, że po rozwodzie 😉 ), były to dla mnie jedne z najbardziej chłonnych w dźwięki i „wiedzę w pigułce” chwil w audiofilskim życiu.

Czytaj dalej →

Moja winylowa ścieżka cz. 3 – NAD C558 & Rega P1

Z gramofonem Fisher MT-6321 spędziłem 15 lat. To były lata o których pisałem wcześniej we wpisie The Living Years. Grał on razem ze wzmacniaczem Cambridge Audio 640v2 (którego bardzo nie lubiłem) i nieudaną podróbką Audio Physiców Spark w postaci Studio 16Hz Xentia. Ale każdą chwilę kiedy wynurzałem się na chwilę z życiowego kieratu obowiązków i rzeczy, które „należy-zrobić-wcześniej-niż-upgrade-HIFI” – poświęcałem na szukanie nowej muzyki, kupno kilku winyli, albo odkryciu czegoś nowego na piratach/streamingach. Wyskakiwałem ponad powierzchnię jak delfin – nie do końca świadomy tego, że jest ssakiem i oddycha tlenem z powietrza a nie z wody i licytowałem winyle na allegro albo jeździłem na giełdy i buszowałem w pudłach z tanimi płytami. Od czasu do czasu pozwalałem sobie na ekstrawagancję w postaci „drogiej” płyty np. Twelfth Night czy Legendary Pink Dots na urodziny. Za drogą uznawałem taką, która na LP kosztowała więcej niż na CD.

Czytaj dalej →

HI-FI Set for a Friend / Love Lies Bleeding

Zanim zostałem „audiofilem” przez kilka lat byłem „ultramaratończykiem”. W międzyczasie zostałem jeszcze „psiarzem” i z tego powodu mam ciągły kontakt z ultramaratończykami w trakcie spacerów z psem. Pewnego dnia wszystkie trzy uniwersa się połączyły w jedno. Spacerowałem z psem i zatrzymał się przy mnie Piotr, z którym swego czasu kilka biegów powyżej 42 km zrobiłem i zapytał:

Tomek, a mógłbyś mi znaleźć jakiś fajny gramofon?

Oczy otworzyły mi się najszerzej jak tylko mogą otworzyć osobie z genami ze stepów opisywanych przez Mickiewicza. To nie było pytanie, które słyszę na każdym spacerze czyli: „Tomek, kiedy zaczniesz biegać?„. To było pytanie wkraczające w uniwersum audiofilii!

– TAAAAAK!! – odpowiedziałem

– Ale na czym właściwie będziesz tego gramofonu słuchał – zapytałem po pięciu sekundach zastanowienia

– No właśnie nie wiem…. A na czym się słucha gramofonu?

Czytaj dalej →

Moja winylowa ścieżka cz. 2 – Fisher MT-6321

Na początku tysiąclecia całkiem dobre gramofony na allegro kosztowały między 100 a 150 zł. I właśnie w taki budżet celowałem ze swoim pierwszym trochę poważniejszym cackiem. Nie znałem się na tym za bardzo, do tematu podchodziłem zdecydowanie jako meloman a nie audiofil. Chciałem aby był czarny, nie był połamany i miał ramię w kształcie „S” bo właśnie takie ramię wydawało mi się poważniejsze niż zwykłe proste. Nie pamiętam czy studiowałem oferty jeden dzień czy tydzień ale … kupiłem sobie Sanyo TB B2 – czyli plastikowy-srebrny z prostym ramieniem. Jaka była w nim wkładka i igła? Zapewne fabryczna… Ale on grał bardzo przyzwoicie. Nie skupiałem się wtedy jakoś bardzo na sprzęcie, choć były to czasy, kiedy marzyłem aby zostać audiofilem, jednak za tor audiofilski uznawałem wtedy tylko i wyłącznie tor rozpoczynający się odtwarzaczem CD.

Czytaj dalej →

Moja winylowa ścieżka cz. 1 – First Base

Kolekcjonowanie płyt winylowych to sport drogi i niewygodny. Tak się mówi o tym dzisiaj w memach. Ale nie zawsze tak było.

Ja swoje pierwsze płyty winylowe kupowałem w drugiej połowie lat 80-tych i to nawet bliżej roku 90-tego. Z tego powodu ominęło mnie kilka płyt, które dziś kosztują niemałe pieniądze, spóźniłem się o 2-3 lata. Ominęło mnie Spokojnie Kultu, do dziś żałuję, że nie kupiłem tego albumu, za to płyty T.Love, Sztywny Pal Azji czy Róże Europy trafiały już na moją półkę. Nie byłem jednak specjalnym fanem tzw „rozgłośni harcerskiej”. Dużo bardziej ciekawiło mnie I’m Your Man – Cohena czy trzypłytowy koncertowy składak Tiny Tuner, gdzie dwa kawałki śpiewała razem z Davidem Bowie…

Czytaj dalej →