Wypiąłem kable z 8120 czyli tranzystorowego flagowca SABY z 1972 roku z ośmioma ATESAMI 2N3055 o mocy 2x60W i wpiąłem w boczną ściankę Królowej.
A Królowa jest tylko jedna i jest nią niezmiennie SABA Studio 1 Automatic. Moc 10 razy mniejsza! Rok 1965. Zamiast tranzystorów – 9 lamp. Szokuje mnie ten amplituner od pierwszego wejrzenia. To były najlepiej wydane 4000 zł w życiu. Tak, jest drogi, sprzedawcy go cenią. Trudno go dostać. Poza tym różnie bywa z ich stanem. Ale to jest najbardziej niewiarygodny sprzęt jaki miałem przyjemność słuchać. SABA Studio 1 Automatic nie bez przyczyny od ponad roku stoi na miejscu nr 1 i ani na chwilę nie ruszyła się z niego nawet o centymetr. Ona jest jak Mercedes SL 500 na niedzielne przejazdy… Ona jest inna niż wszystko…

Kolumny SABA IVa też są inne. Ale czy staną na jednym z głównych miejsc? Tego jeszcze nie wiem. Natomiast wiem, że po zamianie 8120 na Automatica dźwięk zmienił się totalnie. Jeszcze wczoraj uważałem 8120 za całkiem udanego partnera dla IVa, który uniósł w powietrze balon oczekiwań, ale Automatic… dokonał cudu.
O ile można mówić o konkretach w subiektywnych odczuciach muzycznych to mogę określić je tak:
- IVa są ciemne i wybredne. Przy gęstych i ciepłych wzmacniaczach takich jak 8120 fajnie się dociążyły, ale detal jednak bardzo się gubił.
- Automatic jest bardzo jasną lampą, ale taką jasną i jedwabną, jasną bez znamion ostrości. Ta cecha w zestawieniu z IVa gigantycznie otworzyła górę – pojawił się taki detal, taka szczegółowość, że posadziło mnie na fotel na dłuższy czas. A pamiętajmy, że na jestem bardzo cięty na przejaskrawienie góry pasma!
- Przestrzeń i powietrze w skali takiej, że chyba tylko Ditton44 z Automatikiem tak mi robił.
- Jeżeli ktoś uważa, że IVa grają mocnym basem to jest w błędzie. Ja byłem. One nie grają tak same z siebie, ale potrafią. W jaki sposób lampa 2x6W dostarcza takich wrażeń na dole pasma i do tego gra sprężycie i szybko – NIE MAM POJĘCIA.
Tak to gra:









