Paradise – (CPK session no. 10)

Jakby zapytał się Was znajomy znajomego:

Hej, podobno znasz się na hifi, chciałbym coś kupić do słuchania, bo ostatnio jak mi się zepsuła miniwieża to słucham tylko z telewizora.

Co wtedy odpowiadacie?

We mnie budzi się niespełniony lekarz. I wcale nie chodzi o to, żeby z uśmiechem na twarzy szukać rozwiązań audiofilskich problemów. Chodzi o reakcje, gdy „pacjent” przychodzi przygotowany i przeanalizowany przez dr. Google, z całą listą Yamah i Pioneerów z linkami do Media Eksperta.

Ja wtedy odpowiadam, jak każdy lekarz:

Idź, spierdalaj w Media Expercie sobie kup

Ale po po chwili sobie uświadamiam, że nie jestem lekarzem z NFZ i nie mogę tak mówić do znajomych. I czasem to nawet powinienem zadzwonić do „pacjenta” i porozmawiać, czego lubi słuchać, jakich gatunków, czy głośno czy cicho…

I wtedy, moją pierwszą myślą jest:

Kup Tannoy Mercury M1 i jakiegoś NADa

Anagramem słowa NAD jest DNA, i właśnie tam jest to brzmienie we mnie. Jestem przesiąknięty brytyjską szkołą dźwięku i każdy kto chce zacząć, wejść w ten temat, jest przeze mnie właśnie tam kierowany. Argumentuję to również tak: jak Ci nie podjedzie, to NADa bardzo łatwo odsprzedać, tak samo Tannoy M1. W szczególności wersję czarną – „Shadow”.

Czytaj dalej →

Pink Moon – (CPK session no. 9)

Nick Drake nie wychodzi z mojej playlisty. Z różnych piosenek, które wpadają i wypadają, Nick Drake zawsze kończy się przesłuchaniem całego albumu. Zawsze byłem, jestem i będę melomanem ponad audiofilem. Sprzęt audio jest tylko narzędziem do tego, aby muzyka grała tak jak lubię. I o to właśnie w tym przepinaniu kabli chodzi – aby opaść z satysfakcją na fotel i przestać je przepinać, na tym utworze, tym albumie, wysłuchać go o końca, a potem… jeszcze raz.

ELAC 2200T

Miał być weekend z ITT Schaub & Lorentz, miało być porównanie parapetu 4500 z parapetem 3500, ale w piątek odebrałem z serwisu amplituner Elac 2200T. Nie mój „rumuński” egzemplarz, a drugi, który kupiłem trochę jako tzw. „kontrolowaną niespodziankę dla Kamila”. Nie jest to częsty gość na aukcjach, a osobiście uważam, że jest to najlepszy Elac jaki ten świat stworzył.

Czytaj dalej →

Just Like Love – (CPK session no. 8)

To był dość długi odwyk. Odłożyłem moje codzienne przepinanie kable na dwa tygodnie. Rodzina, Święta, inne rzeczy na głowie. Słuchałem tylko Wigilijnej audycji Tomka Beksińskiego. Odtworzona w IIIPR po dwudziestu siedmiu latach. „9 monolitów” – 9 najważniejszych utworów muzycznych wg Tomka. Słuchałem leżąc w łóżku i próbując nie zasnąć – ze słuchawkami na uszach – tak jak cztery i trzy dekady temu…

Dziś w końcu zgiąłem kręgosłup i podpiąłem dwie pary kolumn:

  • Celestion Ditton 15
  • SABA IIA

do pierwszego z brzegu wzmacniacza, który ma wyjścia na dwie pary. Trafiło na SABA Ultra HIFI 9240.

Celestion Ditton 15 kupiłem ponownie kilka miesięcy temu w pakiecie z dwiema innymi parami kolumn, po części po to aby uzyskać lepszą cenę za całość, ale przede wszystkim dlatego, że są to dla mnie bardzo ważne kolumny i swego czasu otworzyły mi oczy na brytyjskie brzmienie tak szeroko, że prawie gałki wypadły mi z oczodołów. Powtarzam to w prywatnych rozmowach i powtórzę to tutaj: wg mnie każdy, kto wchodzi w świat vintage zwyczajnie powinien posłuchać tych kolumn i wyrobić sobie o nich własne zdanie.

Wiadomo – można iść dalej, więcej i drożej, Ditton 25, 44, 66 – ale te 15-tki to jest w 100% brytyjski charakter za niewielkie pieniądze (poniżej 1000 zł). Dwudrożne, ale z dopalaczem – membraną bierną. Uwielbiam je.

SABA IIA to moja środa popielcowa. Pokuta, refleksja i nawrócenie. Przez długie miesiące odrzucałem sugestie dobrych dusz, aby wejść głębiej w kolumny SABA. Ale nie wszystkie! Sam sparzyłem się w przeszłości kupując przypadkowe. To mnie na jakiś czas ostudziło w miłości do SABY i uczyniło niewiernym Tomaszem. SABA IIA są podobne wielkością do Dittonów 15 i grają fraktalami wirującego piękna. Uwielbiam je.

SABA 9240 to amplituner młodszy niż łączone z nim kolumny, ale grający bardzo lekko, przestrzennie i przezroczyście.

Efekt połączenia tej trójki mamy tutaj:

I tak jak przed chwilą odpisałem Kamilowi w komentarzu pod ww filmem na YT, to brzmienie jest odmienne, gdy spojrzysz na nie z punktu widzenia audiofilskiego niuansu, analityki, która definiuje Twój refleks. Ale jako „normalny człowiek” gdy siądziesz i zaczniesz słuchać…. to obie włócznie, Saba IIA i Ditton 15, pod różnymi kątami, inną trajektorią, uderzą w ten sam punkt – pod lewą częścią klatki piersiowej.

Prosto w serce.

Still Life (Talking) – (CPK session no. 7)

Niektórzy ludzie mają taką cechę, że od razu po nich widać kiedy podejmują jakąkolwiek próbę niedopowiedzenia czy konfabulacji. Uwielbiam obserwować jak gimnastykują się, kiedy dla dobra sytuacji muszą przez kimś skłamać. Są wtedy w 100% nieprzekonujący. Mimo że ich słowa mówią coś zupełnie innego.

Ja sam wpadłem w taką pułapkę i praktycznie każdy kto przebrnął przez moją epopeję o kolumnach Telefunken SB 86 mógł zarzucić mi, że moje prawdziwe odczucia są lekko obok tego co piszę.

Czytaj dalej →

H to He Who Am The Only One (CPK session no. 6)

Po kilku dniach słuchania Freudenstadt + kolumn z zestawu zapragnąłem przyciemnić nieco dźwiękowy pejzaż i wytargałem z garażu SRI-16 (btw. czy ktoś wie czym różni się SRI-16 od SRI-18??). Jeden z moich dwóch egzemplarzy, który w trakcie podróży został przez kuriera potraktowany rzutem narożnikiem w beton. Zdjąłem więc obudowę i niedzielne popołudnie spędziłem z klejem do drewna, kitem w kolorze czereśni, papierem ściernym i olejem do drewna. A SABY słuchałem na golasa…. tzn SABA była bez obudowy 🙂

Czytaj dalej →

Waiting for the Sun (CPK session no. 5)

W Japonii najwcześniej wschodzi słońce. Noworoczne fajerwerki rozbłyskają nad Tokyo na długo przed tymi w Europie i Amerykach. Z tego powodu Japonia nazywana jest równie często „krajem kwitnącej wiśni” co „krajem wschodzące słońca” (nie mylić z „domem wchodzącego słońca” 🙂 ). Symbolika mojego przepinana kabli z ostatnich dni to właśnie wschodzące słońce – pełne otwarcie serca na sprzęt audio z Japonii za sprawą magicznych CS-53.

  • Co tam dziś eksplorujesz, Japan? – pyta Kamil
  • Nieustannie – odpowiadam
  • Wciągło jak chodzenie po bagnach?

Szósty dzień na bagnach

Bohaterowie mojej wędrówki:

  1. Kolumny Pioneer CS-53 – główny bohater, nie schodzi z piedestału, absolutny zawrót głowy
  2. Amplituner Pioneer SX-424 – mały samuraj z 1972 roku, najniższy z serii, ale biegły w walce z większymi rywalami
  3. Amplituner Pioneer SX-440 – rocznik 1969, mam go już półtora roku i najwyższa pora aby zrobić o nim pełny wpis, bo jest zasłużony w mojej historii odkrywania vintage hifi
  4. Kolumny SABA Box IIA – to moje drugie kolumny SABA, pierwsze z tak chwalonej serii, pojawiły się na podstawkach, sprawdzone, że grają, zebrane pierwsze wrażenie i… przełączone na CS-53
  5. Amplituner SABA IIA – partner dla boxów 2a…
  6. Celestion Ditton 15 – powrót po roku
  7. Katalogi Pioneera 60/70, które namiętnie studiuję

Czytaj dalej →

Disintegration (CPK session no. 4)

Gromadzenie sprzętu w salonie musiało się skończyċ porządnym opierdolem. Taki nadszedł spodziewanie tuż przed ostatnim weekendem. Chciałem jednak przed etapem sprzątania trochę bardziej poukładać tę matrycę powiązań: muzyka-wzmacniacz-kolumny.

Pobudka w sobotę o 4:30. Nie mogłem już zasnąć więc zszedłem na dół i rozbiłem sobie poranną sesję po cichu. A jak niektórzy mawiają – rano człowiek ma nierozruszane bębenki i dlatego słuchanie przed południem powinno być zabronione 🙂

Ciche słuchanie to w ogóle osobna kategoria. Ucho głośniej słyszy środek pasma, więc skraje podbija się filtrami. Wiele niemieckich wzmacniaczy ma ten kontur “wbudowany” już w pewnym sensie w potencjometr głośności.

Spoilerując samego siebie – czasem zdarzają się takie dni, taki nastrój, kiedy kompletnie „nic nie siedzi jak powinno” i cała ta poranna sesja przepinania kabli była jedną wielką dezintegracją tego co wiem, wydaje mi się, że wiem, tego co mi się podoba, albo wydaje mi się, że się podoba.

Czytaj dalej →

Easy Living (CPK session no. 3)

Przez chwilę zastanawiałem się, czy robić ten wpis jako CPK (codzienne przepinanie kabli) czy jako recenzję kolumn Philips F9416. To właśnie ich odbiór z Acoustic Kolbudy, (gdzie robione były zawieszenia głośników basowych) był motorem do przepinania kabli, ale w końcu trafiłem na taką konfigurację, gdzie na chwilę zostały one całkiem wypięte z obwodu i wtedy właśnie złapała mnie głębsza refleksja.

Ale od początku: Philips F9416 to kolumny największe (57 litrów) i najdroższe z serii F9*** Philipsa z lat 1982-84. Klimat cyberpunka/new romantic. Napiszę o nich więcej w osobnym wpisie. Jeszcze wczoraj (a nawet przez ostatni tydzień) słuchałem amplitunera Metz 485 z Dittonami 44 i nic nie motywowało mnie do zmiany tej konfiguracji. W tym układzie był i miecz i magia…

Czytaj dalej →

Magnolia (CPK session no. 2)

Już przy drugim wpisie z cyklu Codzienne Przepinanie Kabli osiągnąłem rekord minimalnej liczby przepięć. Zrobiłem to tylko RAZ – spiąłem SABA Konstanz 16 + Diatone P-610 i nie zanosi się abym tego wieczoru przepinał coś innego po raz kolejny. Od dwóch dni słuchałem SABA Konstanz + Ditton 44, (które wciąż służą jako referencyjne pudełka). Przedwczoraj opisałem moje pierwsze wrażenia, lampowy Konstanz fajny, ale mimo wszystko jest na samym dole szlachetnej listy moich lampowych amplitunerów SABA: SRI 16, SRI 18, Freudenstad E oraz sam Automatic to modele dodające trochę więcej miodu do koktajlu.

SABA Konstanz

Co powinno się podobać – a co się podoba?

To jest filozoficzne pytanie, które powinienem zadać studentom filozofii, których spotykałem wiele razy idąc do Music Mana na Garncarskiej w Gdańsku. I to jest temat przewodni mojego dzisiejszego przepinania, a raczej przepięcia kabli.

Czytaj dalej →

All The Pretty Little Horses (CPK session no. 1)

Tuż przed końcem millenium poznałem jeden z zespołów, który jest moim 10/10: Current 93, apokaliptyczny folk. 11 lat temu byłem na ich koncercie, 8 lutego w Londynie, w Union Chapel. To były najlepsze urodziny, jakie mogłem sobie zorganizować. Tego samego dnia rano udało mi się też pobiec w pierwszej, matczynej lokalizacji parkruna – Bushy Park.

Album All The Pretty Little Horses to jest mój TOP10 wszech czasów. I to nie są słowa rzucone na wiatr. Może kiedyś opiszę mój cały TOP… ale nie o tym ma być ten CPK – (czyli Codzienne Przepinanie Kabli).

Moje audio popołudnie rozpocząłem od wymiany zakupionej na OLX lampy EMM803 czyli magicznego oka – lampy pokazującej poziom wysterowania sygnału radiowego oraz stereo. Wymieniałem ją w amplitunerze SABA SRI-16, czyli pseudo-sprawnym sprzęcie kupionym od Pana Macieja z Raculi. Tutaj dłuższy opis tej SABY.

Kiedy magiczne oko rozchyliło swoje wrota, przez pierwsze kilkanaście minut słuchałem radia, kręcąc gałką lewo i prawo szukając ciekawej muzyki na radiowych stacjach. Trafiłem na … Hejnał Mariacki w PR 1 Polskiego Radia. To jest melodia, która płynie w żyłach moje pokolenia. Tysiące razy słuchana na długich falach w samo południe. Tym razem na UKF. Przestałem kręcić gałką strojenia i w mojej głowie pojawiła się refleksja… to jest właśnie to czego podświadomie szukam. Trębacz z Krakowa, raniony strzałą grał jak Miles Davis.

SABA SRI-16 + Ditton 44

All The Pretty Little Horses, zapragnąłem posłuchać właśnie tego albumu. SABA lekko skręca mi w prawo. Przy niskich poziomach volume, balans nie jest symetryczny. Jednak od 1/3 w górę jest już równo, ale jeżeli chcesz słuchać ciszej – trzeba ustawić volume mniej więcej w połowie i ściszać na źródle/dacu. Oczywiście aby dokładnie określić ten drobny mankament przepinałem kolumny lewo/prawo i co chwila włączałem mono i szukałem symetrii.

Czytaj dalej →