
Kilka tygodni temu ruszyła mną ciekawość i kupiłem dwa amplitunery ITT Schaub & Lorentz z katalogu z lat 1968-1972. Model ITT 3000 oraz ITT 4000L. W pewnym sensie można traktować je jako wcześniejsze odpowiedniki modeli 3500 oraz 4500, które opisałem tutaj. W ten sposób myślałem zanim do mnie dotarły. Zmyliły mnie nazwy katalogowe odpowiednio rozpoczynające się na „3” oraz „4”. Jednak o ile 3500 i 4500 były produkowane na „tej samej płycie podłogowej”, czyli w przenośni są bardzo do siebie podobne w konstrukcji, to starsze rodzeństwo względem siebie dwa zupełnie inne sprzęty.
Zacznijmy od tego, że (mówiąc o nich trochę jak o dzieciach), muszę przyznać, że każdy z nich jest na swój sposób piękny. Łączy je, jak i późniejsze modele – skala radiowa umieszczona na górze. To był znak charakterystyczny marki ITT Schaub & Lorentz i mimo wielu innych różnic – to ich łączy.

Ale spójrzmy na pole powierzchni:
- ITT 3000: 39,5 cm x 20,5 cm = 81 cm2
- ITT 4000L: 54,4 cm x 28 cm = 152 cm2
To daje niemal dwukrotnie większe pole działania do projektowania elektroniki w środku. A funkcje zasadniczo mają takie same.


Jak one grają?
Grają inaczej! Intuicja mnie nie myliła. Jeden i drugi na tranzystorach germanowych. 3000 – na AD161/AD162, zaś 4000L na AD149. Ale nie pierwszy raz przekonałem się, że sam „german” nie gra. Nie jest on receptą na wyjątkowość sprzętu. Gra całość, cały koncept, wykonanie oraz aktualny stan konstrukcji.
I tak, ITT 3000 gra jasno, lekko, bez pełnego dociążenia.
Przepięcie na 4000L daje dużo więcej kilogramów w powietrzu, dźwięk schodzi niżej, ale również gubi się detal na kolumnach grających po ciemnej stronie. Pierwsze wrażenie 4000L jest świetne! Paradoksalnie z Dittonami 44, które przez wielu są uważane za ciemne gra świetnie, ale z niemieckimi kolumnami, które z zasady są bardziej detaliczne – już gorzej. Nie potrafię tego zrozumieć 🙂 Nie pierwszy to już raz klasyczne zasady nie działają i aby rozsiąść się w fotelu i skupić wyłącznie na muzyce trzeba się naprzepinać kabli.
Podsumowanie
Choć modele ITT 3000 i ITT 4000L na pierwszy rzut oka (w katalogu) mogą wydawać się muzycznie bliskim rodzeństwem, rzeczywistość weryfikuje te założenia. Mimo wspólnego DNA marki – charakterystycznej skali na górze obudowy i serca opartego na tranzystorach germanowych – dzieli je niemal wszystko: od gabarytów po filozofię dźwięku.
ITT 3000 stawia na lekkość i jasność przekazu.
ITT 4000L oferuje dociążenie i monumentalność, ale bywa kapryśny w doborze kolumn i w wielu małżeństwach może być określany jako muł.
Dowodzi to głównie tego, że w świecie vintage audio „german” nie jest magicznym zaklęciem gwarantującym sukces, a ostateczne brzmienie to efekt całego projektu i unikalnego charakteru konkretnej konstrukcji.
