IMF TLS 50 mk2 a – Some Kind of Monster

Ostatnich kilka dni doktoryzuję się w temacie kolumn marki IMF.

Skrócony rys historyczny

Historia marki IMF Electronics to przede wszystkim opowieść o bezkompromisowym dążeniu do perfekcyjnego odtworzenia niskich tonów, która rozpoczęła się od współpracy dwóch wizjonerów: amerykańskiego entuzjasty hi-fi Irvinga M. Frieda (skrót IMF – od inicjałów) oraz brytyjskiego inżyniera Johna Wrighta. Choć pierwsze konstrukcje powstawały już pod koniec lat 60., oficjalnie firma IMF Electronics została zarejestrowana w Wielkiej Brytanii w 1970 roku. Marka ta stała się światowym pionierem i synonimem kolumn wykorzystujących linię transmisyjną, czyli skomplikowany system wewnętrznych tuneli wypełnionych materiałem tłumiącym, który pozwalał na uzyskanie niezwykle głębokiego, naturalnego basu, niemożliwego do osiągnięcia w standardowych obudowach zamkniętych czy bass-reflex.

W latach 70. firma przeżywała swój złoty wiek, budując ogromne i ciężkie zestawy głośnikowe, które stały się standardem w studiach nagraniowych, rozgłośniach radiowych takich jak BBC oraz w domach najbardziej wymagających audiofilów. Do legendy przeszły modele z serii Professional Monitor oraz TLS 80, które wykorzystywały zaawansowane przetworniki, w tym słynne owalne głośniki niskotonowe firmy KEF. Kolumny te ceniono za to, że potrafiły przenieść słuchacza w najniższe rejestry organów czy kontrabasu bez sztucznych podbić dźwięku. Na początku lat 80. drogi założycieli zaczęły się rozchodzić: Fried skupił się na własnej działalności w USA pod nazwą Fried Products, natomiast brytyjska fabryka zaczęła zmagać się z trudnościami finansowymi i zmieniającą się modą na mniejsze zestawy głośnikowe. Ostatecznie firma IMF Electronics zakończyła działalność w połowie lat 80., a jej dziedzictwo i technologię linii transmisyjnej kontynuował John Wright w swojej nowej marce TDL Electronics. Do dziś oryginalne kolumny IMF są uważane za jedne z najlepiej brzmiących konstrukcji w historii brytyjskiego audio.

W ostatnim zdaniu tego rysu historycznego słowo klucz to „ORYGINALNE”.

Im dalej w las tym ciemniej

Gdybym nie spędził kilku dni na oglądaniu wszystkich dostępnych historycznych ofert kolumn IMF oraz nie surfował za hasłem „IMF” po pięćdziesiątej stronie z listami wyników google – to byłbym bardziej uśmiechnięty.

  1. Po pierwsze: IMF żonglował głośnikami od wielu producentów: KEF, Celestion, Audax, Elac i pewnie wieloma innymi.
  2. Często delikatna w nazwie zmiana modelu przez dodanie cyferki „2” lub „a” pociągała za sobą pełną zmianę kompletu przetworników. Dlatego na rynku funkcjonuje wiele identycznych bud, ale z różnie wyglądającymi głośnikami. W takim przypadku trzeba mocno powiększać zdjęcia aby dotrzeć do odpowiedzi na pytanie czy to inny model, czy też indywidualna przeróbka.
  3. Temat oryginalności trochę nagina Falcon Acoustic, który dystrybuuje oficjalne zastępniki oryginalnych przetworników. Jak to interpretować? Czy to wciąż oryginał (bo na oficjalnych częściach zamiennych) czy już nie?
  4. Osobliwe przeróbki to norma. Część jest rekomendowana na forach tematycznych miłośników IMF. Na przykład zamiana mida Elac 4/200 na Monacor MSH-115. Ale część to totalna wolna amerykanka.
  5. Brak wiedzy albo celowe wprowadzanie w błąd na portalach sprzedażowych to nagminna praktyka. Statystyczny kupujący zachęcony legendą IMF bez wertowania całego internetu nie jest w stanie kupić oryginalnych kolumn. Czasami jest to tylko podmieniona jedna para głośników, ale zdarzają się całkiem grube przeróbki frontowego panelu, dostawianie zupełnie innej konfiguracji głośników i próba sprzedaży za grubą kasę jako „całkowicie odnowione” pod nazwą taką jaka jest napisana na tylnej tabliczce znamionowej.

Tylko nie każdy Mercedes po dzwonie klepany młotkiem w Rumuńskim garażu i reanimowany częściami od Dacii od razu staje się AMG 🙂

Czytaj Whatsup!

Takiego SMSa odebrałem w poniedziałkowy wieczór, kiedy od dłuższego czasu nie pojawiałem się online. Chłopaki ze Śląska atakowali mnie z każdej strony, a na whatsupie toczyła się gorąca dyskusja, której celem było jak najszybsze wysłanie mnie na Olszynkę (jedna z bardziej tajemniczych dzielnic Gdańska, 2km od historycznego centrum, a po polach chodzą jelenie). Miałem tam jechać, ponieważ ktoś wystawił IMF TLS 50 MK2a – ale w tzw. „Frankenstein Style” czyli:

  • zwiezione z niemieckiej wystawki w latach 90-tych
  • sezonowane w betoniarce
  • odpalone na imprezie w Remizie
  • 75% głośników się poddało
  • zostały wymienione na głośniki z VW Golfa II ze złomowca
  • kolejne lata obsługiwały Remizę
  • przeszły na rentę w wieku biologicznym 48 lat, choć ich wiek metaboliczny to 98 lat.
  • finalnie, mając do wyboru ceremonię Ubasute (姥捨て) albo zarobienie na nich kilka PLN trafiły do mnie.

Naprawdę nie koloryzuję Gdańska Olszynki – powyżej kadr z auta minutę po odbiorze moich IMF’ów we wtorkowy poranek.

A tak wyglądały na pace:

Odsłaniamy kotarę

IMF TLS 50 mk2a wyglądają jakby właśnie wyszły spod skalpela oraz igły z nicią (a raczej wkrętarki) doktora Frankensteina:

Oryginalny (i sprawny) jest jeden niskotonowiec (robiony dla IMF przez Elaca) oraz dwa supertwittery Coles 4001K. Jeden z nich okazał się sprawny, a drugi spalony… ten sprawny ostał się dzięki przypadkowi, że został odcięty do zwrotnicy…

Zwrotnica

To jest przypadek, z którym spotkałem się pierwszy raz…. zwrotnica made in polska remiza:

Czyli kable od wszystkich głośników skręcone w jednym węźle i owinięte izolacją. WOW! Po oryginalnych zwrotnicach pozostały tylko przecięte scyzorykiem trytytki…

A tak wygląda po zdjęciu frontu. Linia transmisyjna wyłożona wzorem z gąbek.

Ostała się jeszcze płytka przymocowana do terminali z trzystopniowym regulatorem barwy.

No to rozpoczynamy zabawę w poszukiwanie oryginalnych części zamiennych!

PS. Żona się wściekła

Dodaj komentarz