IMF Super Compact – Brain Salad Surgery

Ciąg dalszy był taki, że dzień i noc szukałem bez opamiętania sposobu na znalezienie odpowiednich głośników do moich IMF TLS 50. Nie jest to na tyle popularna marka, bądź nie ma tylu oddanych i zaangażowanych wyznawców (co na przykład Infinity, z czasów kiedy produkowało w USA), że znalezienie logicznie i spójnie ułożonych informacji nie jest takie łatwe. Forum na FB nie istnieje kilka lat. Ale znalazłem tam wzmiankę, że przeniosło się na Discord. Tym sposobem zostałem przez życie wmanewrowany w założenie tamże konta.

Kiedyś w podstawówce chcąc zarobić kilka groszy w inny sposób niż zbieranie pustych butelek po rowach, mycie w zlewie i odnoszenie do sklepu – nająłem się na kilka dni do łuskania bobu. Praca prosta i powtarzalna, ale… kiedy po robocie, w domu, zamykałem oczy widziałem bób. Wszędzie był bób. Nie byłem w stanie na niczym innym się skoncentrować, bo moje myśli były owładnięte przez zapętlony w głowie klip: biorę strączek, rozrywam na pół i wysypuję grube ziarna bobu do worka, a łupinę odrzucam na bok.

Ostatnie dni znów poczułem się jak w podstawówce, tylko zamiast bobu miałem przed oczami:

  • supertweeter Coles
  • wysokotonowego Audaxa TW025A0
  • średniotonowca Elaca 4/200
  • basowca opartego o konstrukcję kosza KEFa serii 200.

Każdy w wielu wersjach, każdy z inną fakturą membrany, kolorem zawieszenia, wielkością magnesu.

Jednak z czasem pewne zbiory zaczęły wychodzić z głębokiego blura i coraz bardziej wyostrzać się w pętli podobieństw. Były to:

  • IMF TLS 50 (w wersjach I, II i IIa)
  • IMF ALS 40 (w wersjach I oraz II)
  • IMF Super Compact (w wersjach I oraz II)

W każdym z nich trzy głośniki… bardzo podobne… wręcz TAKIE SAME w niektórych z wielu wersji.

I wtedy mnie olśniło, aby kupić IMF Super Compact i potraktować je w całości jako dawcę większości części do mojego projektu IMF TLS 50.

Kierunek Niderlandy

Nie wiem czemu, ale historycznie najwięcej ofert na IMF Super Compact pojawiało się w Holandii. Wziąłem więc pod lupę ichniejszy Markplaats i znalazłem ofertę sprzedaży tego czego szukałem. Uchowała się może dlatego, że była opisana w tytule tak, że hifishark tego nie widział. A może dlatego, że to nie jest kolumna, która rozpala umysły i o której piszą peany na forach, a Archer zastanawia się jakiego żywiołu jest w niej najwięcej – ognia, wody, powietrza czy ziemi? Ale idąc dalej, czy nie rozpala umysłów, bo nie ma sobie dość ognia, czy raczej o tym ogniu nikt nie wie?

Trzy dni

Trzy robocze dni szła do mnie paczka z Holandii. Rekord. Aby nie wkurzać małżonki rozpakowałem kolumny w bagażniku, zutylizowałem kartony i przemknąłem z nimi do domu umieszczając je na standach, z których chwilę wcześniej zdjąłem SABY 830F.

Niby to Super Compact… ale tylko z nazwy. To naprawdę porządne, niemałe, kolumny trójdrożne.

Wymiary (wys. x szer. x gł.) 46 cm x 28 cm x 30 cm

  • Głośnik niskotonowy: 8″ (20,5 cm) jednostka z membraną bextrenową
  • Głośnik średniotonowy: 4″ (10 cm) jednostka z impregnowaną membraną
  • Głośnik wysokotonowy: kopułkowy, na płytce 8 x 12 cm

Co piszą w necie?

Rozpakowując te małe-niemałe IMFy byłem już porządnie rozgrzany po przeczytaniu informacji z historycznej strony IMF, która tłumaczy ideę powstania tych kolumn. Poniżej kilka cytatów.

Oryginalne zestawy głośnikowe IMF Compact odniosły wielki sukces. Wbrew odmiennym opiniom, model Compact udowodnił, że istnieje wyrafinowana grupa nabywców sprzętu hi-fi, którzy nie oceniają wartości systemu głośnikowego wyłącznie przez pryzmat relacji kosztu do rozmiaru. Zalety płynące z zastosowania tej samej dbałości o szczegóły projektowe, co w naszych monitorach IMF, w obudowach o skromnych proporcjach, są najwyraźniej oczywiste nawet dla nowicjuszy. Wymaga to jednak stworzenia głośnika, który powstaje według określonej ceny, a nie pod dyktando ceny.

Czyli mały nie będzie oznaczać tani, bo mały, tylko tak samo drogi, ale przy okazji mały. Dziś to oczywiste, że mała kolumna może grać bajecznie, ale w latach 70-tych królowało przekonanie, że cena idzie za wielkością.

W modelu Super-Compact rozmiar obudowy jest wystarczający, aby pomieścić jednostkę basową o rezonansie własnym wynoszącym około 25 Hz. Zastosowano tu rezystancyjne warunki obciążenia, które – nie pogarszając wyjątkowej odpowiedzi basowej – tłumią system przed zjawiskiem „pływania membrany” (cone weave) wywoływanym przez niepożądane sygnały subsoniczne. Głośnik średniotonowy jest odizolowany we własnej, krótkiej linii transmisyjnej; jednostka ta, wraz z głośnikiem wysokotonowym, jest zbliżona do tych stosowanych w naszych modelach Studio TLS 50 oraz ALS 40.

Whoooa! Czyli miałem rację, że to są siostrzane produkty.

Podjęto również decyzję o zastosowaniu tej samej złożonej i kosztownej zwrotnicy oraz lustrzanej konfiguracji przetworników, co w większych modelach. Przynosi to dwie istotne korzyści:

  1. Bezkompromisowość: Układ zwrotnicy został opracowany jako optymalny filtr dla zastosowanych przetworników, co zapewnia minimalne podbarwienia i maksymalne poczucie transparentności akustycznej.
  2. Kompatybilność: Gwarantuje to, że charakterystyka fazowa i dyspersyjna modelu Super-Compact jest niemal identyczna jak w TLS 50 i ALS 40.

Powtórzę raz jeszcze: TA SAMA ZŁOŻONA I KOSZTOWNA ZWROTNICA! Jakbym wygrał w totka. W cenie jednej pary przetworników z Falcon Acoustic dostaję trzy pary przetworników, zwrotnicę niemal identyczną z TLS 50 oraz jeszcze pudła abym mógł sobie ich najpierw posłuchać przed rozbiórką na części.

No i posłuchałem….

Proszę wyłączyć lutownicę i proszę przetransportować pacjenta ponownie do poczekalni. Operacja jest odwołana.

Niewiele wspominaliśmy o samym brzmieniu serii Compact, co w pewnym sensie jest zaletą – oba modele są bowiem pozbawione krzykliwych, typowo „efekciarskich” cech hi-fi. Niskie tony są niezwykle rozciągnięte jak na te rozmiary obudów, ale pozostają gładkie i wolne od podbić typu „one note bass” (bas o jednej nutcie).

Średnica i góra pasma odznaczają się blaskiem i ciągłością – nie sprawiają wrażenia wielu głośników zamkniętych w jednym pudełku. Mimo umiarkowanej efektywności, dzięki wolności od zniekształceń i podbarwień, odsłuch zarówno przy niskich, jak i wysokich poziomach głośności daje poczucie balansu, który ukazuje wszystko, co wartościowe w różnorodnych źródłach nagrań. Kolumny te zasługują na najlepsze wzmacniacze i najwyższej klasy osprzęt. Zapraszamy do przesłuchania IMF Compact II oraz Super-Compact i porównania ich z konstrukcjami znacznie wykraczającymi poza ich kategorię gabarytową.

Epilog

Lutownica powoli stygła, wydając charakterystyczne „pyknięcia”, jakby sama odetchnęła z ulgą. Stałem na środku pokoju z dłońmi w kieszeniach, patrząc na te skrzynki, które miały być tylko magazynem części, a stały się wyrzutem sumienia. Plan był przecież doskonały: zimna, inżynierska kalkulacja. Wyjąć bextrene, odzyskać rzadkie Audaxy i Elaci, przeszczepić zwrotnice do TLS 50 i zapomnieć o dawcy.

Ale Super-Compacty zrobiły coś, czego nie przewidział mój arkusz kalkulacyjny. Zagrały.

Zagrały tak, że bób z mojego dzieciństwa – ten natrętny, powtarzalny obraz rozrywanych strączków – nagle zniknął.

Zastąpił go dźwięk, który nie miał prawa zmieścić się w tych obudowach. Ale o tym następnym razem…

Dodaj komentarz