Anglików z przełomu 70/80 i dalszych lat 80-tych mam kilka. Poza kilkoma NAD’ami, mam Creeka 4040, mam Arcama znanego jeszcze jako A&R, w poczekalni stoi Cyrus One, jakiś czas temu sprzedałem Audiolaba 8000, był też Musical Fidelity, Cambridge Audio… Z wcześniejszych lat mam też legendarny wzmacniacz Leak Stereo 30.

I chyba właśnie mocne skupienie się rok temu na Leaku powstrzymało ja jakiś czas moją eksplorację angielskich wzmacniaczy. Leaka dopieściłem. W serwis włożyłem dwukrotnie więcej niż w jego zakup. Gra tak perfekcyjnie jak mało który vintage. Najmniejszego uderzenia w kolumny po włączeniu. A kiedy nie gra muzyka słychać tylko czerń, ciszę. Jest doskonały, niemal sterylny... Pisałem o nim tutaj. Czerń jak niebo w Bieszczadach. I detal.
Tylko czy o to chodzi w graniu, którego szukam?
Nie odpowiadam na to pytanie ani kategorycznie TAK, ani kategorycznie NIE. Doszedłem do tego punktu, gdy coraz trudniej jest mi jednoznacznie stwierdzić, że coś jest lepsze a coś gorsze. Wszystko na swój smak, swój moment. Jednak rok temu sterylność Leaka przegrała z żarem i gorącym niemieckim sercem. Brzmi trochę jak oksymoron, ale wszystkie cechy, które przypisuje się śródziemnomorskim nacjom czyli Włochom czy Hiszpanom – w HIFI słychać w sprzętach z Niemiec! Ekspresja, wylewność, gorący temperament! Tak grają niemieckie sprzęty z przełomu 60/70.
Goodmans Module 80
Cofnijmy się na chwilę do jesieni 2024.
Tomek, zobacz, Goodmans Module 80 jest OLX. I to w Elblągu, blisko ciebie! – pisze Kamil
Nieeee, jakoś mi się nie chce eksperymentować z kolejną marką – odpowiadam
Wracamy do zimy 2026
Tomek! Nie zgadniesz co kupiłem! Goodmans Module 80! – pisze Kamil
Ten sam co półtora roku temu kazałeś mi kupić? – pytam
No co Ty! Nigdy wcześniej nie słyszałem o tym sprzęcie!
😀
Wiertniczy
Rozpoczęło się wiercenie dziury w brzuchu 🙂 Budziłem się każdego dnia i na whatsappie miałem kolejne zwrotki chwalebnej ody do Goodmansa. Mam wrażenie, że Kamil powinien się przekwalifikować na stanowisko „marketingowca na whatsupie”. Niby niezobowiązująco wierciłby dziurę w brzuchu i wywoływał efekt FOMO, fear of missing out, strach przed czymś co nas omija. Kamil jest mistrzem generowania w człowieku FOMO 🙂
Zakupy
Goodmanów głównie szuka się na angielskim eBay. Jest ich tam całkiem sporo. Niestety mało który wygląda jak sprzedawany przez świadomego audiofila, który traktował go przez 60 lat miotełką do zamiatania kurzu. Częściej te Goodmansy z Anglii wyglądają jak pakowane łopatą na taczkę i sprzedawane jak złom. Ich pierwotni właściciele zapewne spoczywają pod zieloną trawą Albionu, a typowe angielskie szeregowce – wyższe niż szersze – przechodzą proces tzw „czyszczenia”, opróżniania z zasobów przez specjalistyczne firmy.
Większość zdjęć Goodmansów na angielskim eBay ma w tle garaż, piwnicę, magazyn, albo nawet śmietnisko. Wszystkie są tanie… choć po doliczeniu cła i wysyłki cena często potrafi się podwoić.

Wybrałem jednego z nich. Ucięty kabel zasilający wskazywał na to, że właśnie ratuję go z formalnego procesu dezintegracji. Jak świnkę jadącą do rzeźni. Oczywiście – not tested, for parts only, no returns…
not tested, for parts only, no returns…

Dotarł dobrze zapakowany. Trochę brudny, ale kompletny! Czekając aż nabierze temperatury (kupiłem go, gdy jeszcze te wahały się około -15) zdjąłem obudowę, wyczyściłem, wypolerowałem, zaolejowałem. Pojechałem dokupić kabel z wtyczką i kiedy po odczekaniu odpowiedniego czasu zdecydowałem się na pierwsze podłączenie… startował jakby nie grał od lat. Zahibernowany, pozbawiony poczucia czasu, dezintegrujący się powoli, szlachetnie. Po 30 minutach grał już równo, nic nie drżało, nic nie wibrowało. Ruszył ociężale jak mój diesel zimą o 6:30, by po pół godzinie sunąć majestatycznie i cicho drogą S7 na Elbląg. Przetestowany, wszystkie części całe, zwrotu nie będzie.

Trochę historii
Mam wrażenie, że firma Goodmans weszła w robienie wzmacniaczy i gramofonów tylko po to, aby mieć w ofercie rekomendowany sprzęt towarzyszący do ich kolumn. Goodmans to przede wszystkim kolumny. To jeden z większych graczy tamtej epoki w UK. Co ciekawe, w latach 80-tych Goodmans połączył się z marką Tannoy tworząc grupę TGI (Tannoy Goodmans International). W skład grupy wchodziły później także inne znane marki, takie jak Mordaunt-Short, Epos czy Creek. Przez pewien czas była to największa grupa produkująca zestawy głośnikowe w Wielkiej Brytanii. Niestety, jak w przypadku wielu innych podobnych scenariuszy, została rozmieniona na drobne…
Goodmans Module 80 to absolutny klasyk brytyjskiego audio z początku lat 70. (produkowany ok. 1971–1975). Jest to amplituner stereo (tuner FM + wzmacniacz), który w swoich czasach był symbolem solidnego, średniego segmentu hi-fi – takim „volkswagenem” wśród brytyjskich wzmacniaczy.



Jak to gra?
Jak gra ten Goodmans Module 80? Pierwsze wrażenie miałem takie, że on gra zupełnie nie-angielsko!! W sensie nie-angielsko jak lata 80-te i Leak 30. I to jest pochwała 🙂
Brzmienie Module 80 jest gęste i nasycone (to już nie do końca jest angielskie). Średnie tony są lekko wypchnięte do przodu, co sprawia, że wokale brzmią bardzo naturalnie, blisko i namacalnie. Czyli jazz, blues lub klasyczny rock – wchodzi po całości analogowa magia. ALE ALE… w tym wszystkim jest też detal! Szczegółowość nie została w lesie w Sherwood. Choć będę kłócił się z Kamilem, że jednak w Kubie i K+H ES20 detalu jest więcej, to ten Goodmans zadziwiająco trzyma pion, kiedy trzeba być angielskim i oddaje się śródziemnomorskie bachanalia kiedy trzeba być… echm… niemieckim 🙂
Parowanie

Z Ditton 44 wszystko brzmi dobrze 🙂 Kamil ma tam samo z Ditton 33. To są zadziwiające kolumny, które jak nagrywasz je na YT to nie brzmią przekonująco, ale na żywo oferują totalny odlot w materii dźwięku, która dzieję się w 3D – no ale nie nagrasz 3D mikrofonem stereo 🙂 Dittony 44 z Goodmans Module 80 grają totalnie swobodnie, głęboko, bez napuszenia, bez robienia ustawki dla cmokających „audiofili”. Dla mnie to najlepsze połączenie Goodmansa.
Ale ten sam Goodmans biorąc „na kabel” dwudrożne kolumny Elac LK3400 robi z nimi to samo, ale w mniejszym litrażu. Kiedy trzeba to gra ciepło, kiedy trzeba to konstruuje wciągające strumienie dźwięku z odpowiednim detalem i barwą. I na koniec nawet z trudnych ITT LTB 75 wyciągnął głębię ukrytą w ich kubaturze i trójdrożności. Nazywam je „trudne” bo one grają nie z każdym niemieckim sprzętem, czasem potrafią być za ciemne, zbyt zmulone. Najlepiej im do tej pory robił ITT 3500, ale Goodmans rozkręcił je nawet lepiej.

Epilog
Goodmans Module 80 trafia na półkę not-for-sale. Odczarował mi introwertycznego Leaka 30 i pokazał, że nawet detaliczni wyspiarze mogą mieć w sobie coś z niemieckiego temperamentu 🙂
