Welcome to the Machine – (CPK session no. 12)

Mam od roku jakąś totalną jazdę na Wish You Were Here – Floydów. Nigdy nie byłem fanem absolutnym tego albumu. W zależności od etapu życia sięgałem częściej po Animals, czy Dark Side of The Moon albo Atom Heart Mother, nie wspominając nawet o mojej intymnej relacji z The Final Cut.

Wish You Were Here to taki album, który po prostu… JEST. Zawsze był, nie miał słabych momentów, nigdy go nie kwestionowałem i zawsze go uwielbiałem. Był to taki mocny nr 2.

Ale rok temu przeczytałem na reddicie, losowo pląsając po wątkach dotyczących sprzętu i muzyki, że kogoś olśniło, że w Welcome to the Machine nie ma perkusji!! Przesłuchałem po 1001 raz ten utwór i … SZOK! Tam nie ma perkusji! Mason tam nie gra!

There are no drums on Welcome To The Machine.

After years of listening I’ve realized this month that the drums on the song “Welcome To The Machine” are no where to be found.. just want to put that out there.

I wtedy zaczęła się moja jazda. Welcome to the Machine odsłuchuję w każdych konfiguracjach sprzętowych, jestem zafascynowany tym dźwiękowym hologramem, gdzie twój mózg odczuwa iluzję obecności Nicka Masona, perkusisty Pink Floyd, ale jego tam nie ma!! To jest hologram Masona tworzony przez syntezatory Wrighta i gitary Gilmoura.

A jak już poleci Welcome to the Machine to zaraz wjeżdża cała płyta Wish You Were Here. I to często nie jeden raz. Zero przesytu. Zero znudzenia.

Czytaj dalej →

DIY Diatone P-610 Clones – MeloDavid Fullrange

Na początku zeszłego roku, tuż po tym jak zrobiłem swoje pierwsze kolumny fullrange (Lii Song) poszedłem za ciosem i wykonałem skrzynie na bazie oryginalnych japońskich planów z 1958 roku, dedykowane pod kultowe przetworniki Mitsubishi Diatone P-610. Nie wiedziałem wtedy jak szybko uda mi się znaleźć i kupić oryginalne Diatone, więc aby nie tracić rozpędu kupiłem chińskie klony robione przez markę MeloDavid. Klony te mają bardzo dużo pozytywnych opinii. Są wśród nich również takie, że nowe „chińczyki” praktycznie nie różnią się jak „japończyków” sprzed prawie 70 lat. Szczęśliwie, dzięki Marcinowi „Audiojapan”, bardzo szybko trafiły do mnie oryginały z serii datowanej na 1958 rok. Zagrały fenomenalnie. Posłuchać TAKICH głośników fullrange to jest ta jedna z 10 rzeczy, których musi doświadczyć każdy audiofil przed śmiercią. Opisałem je tutaj.

Czytaj dalej →

IMF TLS 50 – Part IV – Doubt

To wciąż nie ten moment aby napisać coś więcej jak brzmią IMF TLS 50. Ale jestem coraz bliżej.

W niedzielę wieczorem zabrałem się za przygotowanie płytki MDF pod drugą zwrotnicę. Chciałem tylko ponawiercać otwory i umieścić elementy RLC w docelowym rozłożeniu. Ale zadziałała metoda małych kroczków…

  • przypnę od razu cewki trytytkami…
  • to może ponaginam nogi i dotnę aby jutro od razu lutować
  • ale po co jutro, skoro wszystko gotowe…

Tym sposobem w niedzielę wieczorem zrobiłem drugą zwrotnicę. A w poniedziałek zabrałem się za szpachlowanie drugiej skrzyni, szlifowanie i olejowanie. A po południu truskawka na torcie: złożenie wszystkiego w całość i podłączenie do prądu. Oczywiście wcześniej sprawdziłem miernikiem wszystkie głośniki (brak odchyłów od normy w Ω) i nawet podłączyłem do zwrotnicy luzem leżącej na stole.

Czytaj dalej →

IMF TLS 50 – part III – Resurrection

Ty mosz ruła i drabiniok!

Tak mi Kamil napisał po śląsku ładnych kilka tygodni temu. Tak można z pewnością powiedzieć też o moim projekcie IMF TLS 50 od kiedy małżonka elegancko kazała mi po kaszubsku wynieść się z tymi frankensteinami do garażu. A czego oko nie widzi, to stoi i czeka na swoją kolej po cichu, nie dopomina się, nie przypomina.

Czytaj dalej →

Marantz Model 1040 – New York State of Mind

Marantz Model 1040

Historia

Marantz powstał w Nowym Yorku, w 1953 roku, czyli dokładnie w tym samym co Harman/Kardon opisywany we wcześniejszym wpisie. W przeciwieństwie do marek niemieckich, gdzie każda miała swój niemały udział w 2WW, podczas której szlifowała umiejętności i gromadziła kapitał – marki amerykańskie rodziły się po wojnie. Przynajmniej te dwie 🙂

Twórcą marki Marantz Company był Saul Marantz. Pierwszym sukcesem był przedwzmacniacz „Audio Consolette”, który zyskał uznanie dzięki wyjątkowej jakości dźwięku. Pod koniec lat 50-tych powstały kolejne legendarne modele, takie jak Model 7 (przedwzmacniacz) czy Model 9 (wzmacniacz mocy), które do dziś są uznawane za kamienie milowe w historii hi-fi.

Brzmienie tych urządzeń było ciepłe, naturalne i niezwykle szczegółowe. Co ważne, konstrukcje były ręcznie dopracowywane, a komponenty selekcjonowane – to był sprzęt niemal rzemieślniczy.

Czytaj dalej →

Harman/Kardon 330B – Once Upon a Time in America

Kiedy byłem młody markę Harman/Kardon uważałem za coś absolutnie hi-endowego 🙂 Ale tylko teoretycznie. Nawet nie wiem czy ich sprzęty były dystrybuowane przez Pewexy… Nigdy nic nie słuchałem.

Kiedy byłem trochę starszy, częściej widziałem ten znaczek składający się z dwóch nazwisk założycieli na zwykłych systemach kina domowego w Media Markcie i odsunąłem zupełnie łączenie HK z czymś hi-endowym.

I tak sobie żyłem zupełnie obok, nie słuchając żadnego sprzętu HK i nawet nie starając się posłuchać. Przez 30 lat.

Przyznam, że kilka lat temu nie dałbym sobie odciąć palca przysięgając, że jest to firma z USA.

A jej historia jest bardzo ciekawa i poniżej skrócę jej co ciekawsze fragmenty posiłkując się Wikipedią jako źródłem:

Czytaj dalej →