Nowe MIFLEXY w ulu.

Kiedy opadł pył (pszczeli pyłek) po pierwszej fascynacji kolumnami Telefunken SB 86 zacząłem postrzegać w nich pewne wady życia codziennego. Oczywiście z kolumnami jest jak z żoną. Dla jednych wady są zaletami i odwrotnie. Kwestia upodobań. Na szczęście w przypadku kolumn można sobie pozwolić na posiadanie haremu, gdzie każda para prezentuje inne walory, ale też inne wady.

SB 86 po kilku tygodniach zaczęły mnie lekko irytować swoją jasnością, ostrością, tendencją do cykania, nachalnością wysokich tonów. Wzmacniacze grające jasno i neutralnie miały z SB 86 spory problem. Jeśli za jasnością szła cienizna i suchość (nazywana często graniem naturalnym) to była totalna porażka.

Rób recap, Panie…

Jak robić recap, to na grubo. Za namową Kamila oraz po kilku rozmowach z prezesem Milfexa wydałem niecałe 200 zł na takie oto grubasy.

Postanowiłem wymienić tylko kondensatory odpowiedzialne za filtr górnoprzepustowy, czyli napędzenie głośników wysoko i średniotonowego. Trochę z oszczędności, trochę z powodu takiego, że to właśnie góra pasma najbardziej mi przeszkadzała.

Czytaj dalej →

Disintegration (CPK session no. 4)

Gromadzenie sprzętu w salonie musiało się skończyċ porządnym opierdolem. Taki nadszedł spodziewanie tuż przed ostatnim weekendem. Chciałem jednak przed etapem sprzątania trochę bardziej poukładać tę matrycę powiązań: muzyka-wzmacniacz-kolumny.

Pobudka w sobotę o 4:30. Nie mogłem już zasnąć więc zszedłem na dół i rozbiłem sobie poranną sesję po cichu. A jak niektórzy mawiają – rano człowiek ma nierozruszane bębenki i dlatego słuchanie przed południem powinno być zabronione 🙂

Ciche słuchanie to w ogóle osobna kategoria. Ucho głośniej słyszy środek pasma, więc skraje podbija się filtrami. Wiele niemieckich wzmacniaczy ma ten kontur “wbudowany” już w pewnym sensie w potencjometr głośności.

Spoilerując samego siebie – czasem zdarzają się takie dni, taki nastrój, kiedy kompletnie „nic nie siedzi jak powinno” i cała ta poranna sesja przepinania kabli była jedną wielką dezintegracją tego co wiem, wydaje mi się, że wiem, tego co mi się podoba, albo wydaje mi się, że się podoba.

Czytaj dalej →

Klein+Hummel ET 20 – Good Times Bad Times

Kiedyś to były czasy. Radio było ważne, radio było peryskopem do oglądania całego świata. Całe noce przy audycjach Tomka Beksińskiego, Piotra Kaczkowskiego, Piotra Kosińskiego…. to były najcenniejsze wykłady z historii i teraźniejszości muzyki na jakie człowiek mógł trafić. Czekało się na nie cały tydzień, nagrywało w całości lub fragmenty, notowało w zeszycie i potem szukało po sklepach i katalogach z płytami CD, indeksowało gazety muzyczne, aby łatwiej było znaleźć w przyszłości szczególnie interesujące teksty.

Ale radio było podstawą.

Każda audycja to były wrzutki ogromnej ilości nowej wiedzy. Życie bez radia nie istniało. Nie wyobrażałem sobie, że może istnieć. Odbiornik radiowy był tak samo ważny jak magnetofon czy odtwarzacz płyt CD. Zestaw hifi bez odbiornika radiowego był upośledzony. W dzisiejszych realiach brak radia w zestawie hifi można porównać do kupna DACa ale bez streamera, lub bez internetu.

I tak mi zostało. Miłość do odbiornika radiowego, do urządzenia. Choć radio w domu włączane jest bardzo wyjątkowo, (częściej w samochodzie) to wciąż jako wyznawca starych czasów uważam, że wzmacniacz bez radia jest niekompletny.

Tym sposobem, tydzień po ES 20 pod moją strzechę trafiło jego uzupełnienie: Klein+Hummel ET 20.

Czytaj dalej →

Klein+Hummel ES 20 – The Crystal Ship

Matko Bosko, co to się stanęło?

Mój egzemplarz dotarł do mnie we wtorek. Dzień wcześniej Kamil odebrał swój. Dawid, który był pomysłodawcą kierunku K+H posiada własny od dawna, ale dopiero w zeszłym tygodniu wyszło z dyskusji, że naprawdę warto zainteresować się tym niezwykle tanim (okolice 100-150 euro) wzmacniaczem. W ten sposób, metodą wyczyszczenia OLXa z wszystkich dostępnych sztuk, staliśmy się posiadaczami tego oto wzmacniacza Klein+Hummel ES 20.

Czytaj dalej →

Sanyo JA-340

Na subiektywność ocen ma wpływ wiele czynników. O ile gust jest tym teoretycznie najważniejszym, to czas jest tutaj równie ważny, o ile nie ważniejszy. Wzmacniacze, które kilka lat temu robiły w mojej głowie furorę dziś są raczej miłym wspomnieniem i wracam do nich z nostalgii, a nie po to aby odkrywać nieznane.

Z tej perspektywy w pewnym sensie zazdroszczę osobom, które są „fanami marki”, na przykład „grundigowcy” zrzeszeni dookoła konstruktu „GAT Audio”. Albo człowiek, który przyszedł do mnie kilka tygodni temu kupić kolumny Marantza i przyznał mi się, że to jego 20-ste albo 30-ste kolumny Marantza bo kolekcjonuje tylko tę markę. Z drugiej strony im współczuję, bo monogamia i wierność wobec marki prowadzi do czegoś na wzór „erozji genetycznej” światopoglądu muzycznego.

Czytaj dalej →

ELAC LK 3400 – cz. 2

Tutaj jest część pierwsza: ELAC LK 3400 – o tym jak nie posłuchałem tych głośników cz. 1

Nie posłuchałem ich od razu bo Pan Robert ze Świdnicy przepięknie mnie wydymał na uszkodzone tweetery, ale podjąłem próbę ich naprawienia / wymiany.

Konstrukcja

Głośniki wysokotonowe w Elacach LK 3400 to Ate 18-1. Jest to zamiennik dla popularnego tweetera Philips AD 0160 T4 stosowany właśnie w kolumnach Elac LK, Siemens RL, Korting LSB oraz niektórych nowszych SABAch i Telefunkenach.

Nie chciałem szukać zamiennika, chciałem odtworzyć oryginał. Niestety te głośniki są praktycznie niedostępne w necie… została mi więc wizyta w Acoustic Kolbudy i podwojenie wartości tych głośników poprzez inwestycję w serwis. Ale czego się nie robi dla idei? 🙂

Czytaj dalej →

Two of a kind

Jedna z wyrytych w kamieniu prawd mówi o tym, że stare łączymy ze starym, a nowe z nowym. A jeszcze lepiej, aby szukać im towarzystwa wśród swojej marki. Jeśli chcemy kogoś wprowadzić w świat vintage, trzeba pożyczyć takiej osobie cały zestaw. Sam wzmacniacz z lat 60-tych podpięty pod nowoczesne kolumny zagra najczęściej mocarnym dołem i bardzo nieliniowym, przekolorowanym dźwiękiem. Zupełnie jakby zaliczyć wizytę w muzycznym cyrku. W drugą stronę – stare kolumny spięte z nowoczesnymi piecami zagrają najczęściej sucho i bez polotu. To jest oczywiście spore uogólnienie, ale w większości się zgadza.

Wiele osób po takiej próbie wejścia w stare sprzęty poprzez przetestowanie samych kolumn albo samego pieca odrzuca vintage na lata, albo na zawsze, w najlepszym wypadku – do czasu najbliższej wizyty u znajomego, który ma poparowane wszystko tak jak trzeba.

Kilka miesięcy temu pożyczyłem jednemu z moich znajomych Elaca 2100T, model tuż po serwisie, poustawiany wzorcowo. I co? No i wielkie rozczarowanie! Podłączony do drogich, nowoczesnych kolumn grał jak rumiany, wesoły kloszard na bankiecie w ambasadzie. Robił zadymę, ale nie trzymał stylu, został więc z ambasady wyproszony.

Nie dałem za wygraną i przy następnym spotkaniu wcisnąłem mu naprawdę tani, ale bardzo dobrze grający zestaw: Telefunken Concerto 101 oraz Telefunken L250. Cena łączna zakupu – bez większego starania poniżej 1000 zł. Wcześniej miałem spięty u siebie przez dwa wieczory i poza tym, że Concerto 101 wygląda absolutnie szałowo – to grało to bardzo bardzo przyzwoicie. Można powiedzieć – jeden z lepszych zestawów poniżej 1000 zł. Nie tylko pokazujący kierunek grania Telefunkena na przełomie lat 60/70 – ale będący już całkiem daleko na ścieżce, na której kilka kroków dalej stoi V250, V201, Opus, czy kolumny SB 86.

W ostatnią sobotę dostaję wiadomość. Nie jestem do końca pewny jej interpretacji, ale kolejna jest już mocno dosadna.

I na tym kończę ten krótki wpis 🙂

Philips 22RH550 – Fish Eye

Mam podobne wrażenia odnośnie „Rybiego Oka”. Średniak, ale za tym średniakiem kryje się pewien spokój, może grać sobie w tle godzinami. Do tego wieczorem wycieraczki myją okna i jest pewna przyjemność z odsłuchu. A jak na krzem – ma pewną fakturę organiczną i „życie” w dźwięku – dobrze przy tym odtwarza gitary elektryczne zagrane na lampowych wzmakach – jak na krzem nawet iskrzą. Nie gra pełną piersią jak philipsy germanowe, ale ma to coś jak dla mnie i u mnie wylądował na półce „nie sprzedaje”, mimo że na początku również nie byłem do końca z niego zadowolony i brałem go jako „kanapowe brzmienie” i nic więcej, ale czas spędzony z nim na dłużej pozwolił go docenić bardziej. Dla mnie idealny do grania w tle przy pracy

To jest 1:1 komentarz, który Kuba zostawił mi pod tekstem Easy Living, w którym próbowałem „ujeżdżać” cyberpunkowe Philipsy z lat 80-tych. Komentarz dotyczył wzmacniacza Philips 22RH550 znanego jako „Rybie Oko„.

Czytaj dalej →