Projekt DIY nr 2 – Diatone P-610 – part 3 – Milk Oolong

Diatone P-610

Kiedy zamontowałem w skrzyniach do Diatone P-610 ich chińskie kopie kompletnie nie kleiło mi się to co słyszałem – z tym co miałem usłyszeć. Miały to być królowe średnicy, wyznacznik, wzorzec i ideał, ale bas … bas miał być jakby bez większych oczekiwań. Chińskie kopie zagrały mega obiecująco, ale … inaczej niż w opisach oryginałów. Bas był poza jakąkolwiek kalkulacją. Było go dużo, bardzo dużo. Brzmiał zupełnie inaczej niż wyglądał. Budka dla ptaków, albo fotoradar – jak kto woli, a niskie tony były dużo większe niż teoretycznie powinny. Kwestia skrzyń? Z pewnością. Bo głośniczki zasilane tym samym prądem podłączone do niego poza skrzyniami grały jak dwa minionki. Dopiero włożone do skrzyń nabierały wzrostu i muskułów. Ale to wciąż nie był ani wyznacznik średnicy, ale też nie był to na pewno cienki bas.

Czytaj dalej →

Projekt DIY nr 2 – Diatone P-610 – part 2

Głośniki Diatone P-610 w opakowaniu

Była kiedyś taka strona i nazywał się audionautes com. Nie linkuję jej celowo, bo właśnie przestała istnieć. Może znów wróci do żywych, a może na zawsze oddali się w czeluście waybackmachine i powoli opadnie na dno. 

Jeszcze w styczniu znalazłem na niej zestawienie (historię i chronologię) głośników Diatone P-610 by Mitsubishi:

* * *

Pierwszy pełnozakresowy głośnik Diatone powstał w 1947 roku pod nazwą P-62F. W 1950 roku wprowadzono model P-65F, a następnie P-60 w 1954 roku. W 1958 roku, jako naturalna ewolucja, wprowadzono model P-610, w dwóch wersjach o nazwach P-610A i P-610B, odpowiednio z cewkami 16 i 8 ohmów. W 1979 roku powstała nowa wersja, o nazwie P-610D – wersja z magnesem Alnico, oraz P-610F, wersja z magnesem ferrytowym. Ponownie (obie) z sufiksem A lub B (czyli cewkami 16 lub 8 omów). 

Czytaj dalej →

Projekt DIY nr 2 – Diatone P-610 – part 1

Kilka dni po zakończeniu projektu Lii Song F-6 i generalnie bardzo pozytywnych wrażeniach z pierwszymi szerokopasmowcami postawiłem pójść na całość… a raczej na wielkość! Wymyśliłem sobie, że kolejne kolumny DIY muszą mieć skrzynkę przynajmniej taką jak KEF Concerto. Rozważałem różne konstrukcje coraz mniej bojąc się technicznego podejścia do ich realizacji. Finalnie stanęło na kolumnach opartych o przetworniki Diatone P-610. Było sporo wersji tych głośników produkowanych przez dekady. Co więcej, można dostać ich chińskie kopie za śmieszne pieniądze, które według różnych opinii w necie wcale nie brzmią źle! 

Pomysł był taki.

  1. Robię skrzynki wg japońskiego projektu
  2. Kupuję chińskie kopie głośników
  3. Jeśli uznaję projekt za rozwojowy – szukam ori w kraju kwitnącej wiśni.

Zaczęło się od tego skanu znalezionego w necie:

Czytaj dalej →

Elac 2100T – the pearl that was late

Los amplitunera Elac 2100T w moich zbiorach vintage audio bardzo podobny do losów Agnieszki Radwańskiej, która będąc bardzo dobrą tenisistką w całej swojej karierze trafiała w decydujących momentach na rywalki wybitne. Doskonale pamiętam wielkoszlemowy finał Wimbledonu 2012 przegrany przez Agnieszkę 1:2…  

Czytaj dalej →

Bang&Olufsen BEOVOX 5000 – The Return of the Giant Hogweed

Bang&Olufsen BEOVOX 5000

Być może są inne społeczności niż „melomani vintage”, które są w stanie tak szybko nawiązać relacje. Może wędkarze dzielą się zanętą, albo mechanicy wymieniają częściami. Zeszłego lata mój Gucio na spacerze wyrwał wędkarzowi siatkę z zanętą i częściowo wyjadł, a częściowo wysypał biegając po łące. Musiałem oddać 45 zł blikiem. Może gdyby tę zanętę wytrząsł pies innego wędkarza to obyło by się bez pieniężnych reparacji. Tak samo vintage audiofil zawsze będzie fair wobec innego vintage audiofila. 

Czytaj dalej →

SABA (State of Mind) – Freudenstad Stereo E

SABA Freudenstad Stereo E

Kolejna SABA… być może jestem nudny, ale taki w tym momencie jest mój stan umysłu. 

SABA kontra reszta świata. 

Gdyby uformować dwie drużyny koszykarskie, w jednej z nich grałyby same amplitunery SABA w w drugiej inne, najlepsze wzmacniacze świata, które do tej pory słuchałem, to ten pojedynek były na miarę pojedynku amerykańskiego dream teamu z czasów Jordana, Pippena i Igrzysk w Barcelonie z drużyną Liechtensteinu…. No może to trochę przesadziłem z tym Liechtensteinem, ale Jordan i spółka każdy mecz wygrywali różnicą średnio 44 punktów, niezależnie kto stał po drugiej stronie. Taki właśnie aktualnie jest mój stan umysłu. „SABA State of Mind” – parafrazując piosenkę Billy Joela. 

Czytaj dalej →

SABA Stereo 1 SRI-18 – Aurora Borealis

Kilka dni temu pomyślałem, że przygoda z lampą została na prawie rok wstrzymana przez Stereomeistera 35. On mnie po prostu nie oczarował. Wiem, że są osoby, którym bardzo pasuje jego brzmienie, ale powtórzę raz jeszcze: istnieją wzmacniacze germanowe, które brzmią podobnie, a nawet ciekawiej. Stereomeister nie oderwał mnie od podłogi, nie zabrał w zupełnie inny wymiar. 

Drugie podejście, które zrobiłem, to wcale nie SABA Automatic sprzed kilku dni, ale SABA SRI-18, którą kupiłem w przypływie emocji w październiku/listopadzie na eBay. Przyjechała do mnie z Francji, nie kosztowała dużo bo 150 euro. Sprzedający miał wystawionych kilka lamp i wszystkie opisane jako 100% sprawne – likwidacja kolekcji. Korespondowaliśmy nawet przez chwilę i zapewniał mnie, że SABA działa poprawnie i świetnie zabezpieczy przesyłkę. 

W połowie wszystko się zgadzało. Literalnie w połowie. 

Czytaj dalej →

Saba Studio 1 Automatic – Where do you think you’re going?

Znalazłem się w takim miejscu, gdy jedyne co przychodzi do głowy, to zrobić mały, albo całkiem duży porządek. Pozbierać wszystkie kable, przejściówki, zapasowe streamery i spakować do wora. Wzmacniacze stojące na szafce, pod szafką, obok szafki, wszystkie uporządkować, wynieść do garażu, przetrzeć kurze i zacząć ustawiać wszystko od początku… razem z Saba Studio 1 Automatic.

Saba Studio 1 Automatic

Czytaj dalej →

My Journey into Vintage… Röhrenverstärker

 Lampa! Lampa! Posłuchaj lampy! Tylko lampa! Dobra lampa to jest to!

 

Przez lata człowiek stykał się z takimi opiniami. Spora część rozmów o audio kończyła się w taki sposób, że jeden z rozmówców nagle zaczął mówić coś w stylu: „uuuuu, a taka i taka lampa to uuuuu, człowieku uuuu, inny świat„. I przez te całe lata nie do końca wiedziałem, czy więcej w tym fanatyzmu, bucowatości czy faktycznie świat lamp stoi na wysokiej platformie, z której spojrzenia w dół, na tranzystorowców, jak spojrzenia szlachty na tłuszczę, są całkiem uzasadnione. 

Czytaj dalej →

Elac 2000T – Wilcze stado

W tymi Elacami to jest tak, że one nie kosztują dużo. Aczkolwiek mam wrażenie że ich cena rośnie z każdym miesiącem od kiedy zacząłem się nimi interesować.

Na początku był 3400T a kilka dni później 3401T – oba grały identycznie. W sposób ciężki, pełny, niski, głęboki… Ale coś za coś – cierpiał detal. Dla jednych nie było to wadą, dla innych była to cecha dyskwalifikujące ten model. 

Na drugiej stronie mostu stał 2200T. Amplituner pod pewnymi względami kompletny. Idealnie balansujący dociążenie z detalem. Zachwyciłem się nim nie tylko ja, a raczej – także i ja – po rekomendacji Kamila. 

Ale modeli Elaców z tamtych lat było więcej. 

Czytaj dalej →