Jestem fanem Philipsa od połowy lat 80-tych, gdy moi rodzice dokonali rzeczy absolutnie karkołomnej i załatwili do domu porządną lodówkę tej marki. Całe moje dzieciństwo i młodość związana była z codzienną ekspozycją na logo PHILIPS w postaci tej lodówki.

Ta wyjątkowa sympatia i zaufanie do marku przekłada się na moje wybory przez resztę życia. Kiedy kupowałem pierwszego discmana – wybór padł na Philips, gdy potrzebowałem słuchawek – podświadomie wybierałem Philipsa. Niestety lata 90-te to był upadek wielu marek, księgowi w pierwszym rzędzie decyzyjnym, plastik i najtańsze rozwiązana. Kupując kolejne tanie rzeczy z logiem Philips mój entuzjazm opadał…
Ale kilka lat temu, za sprawą mojego sąsiada, który pracował w Holandii, trafiła w moje ręce cała seria sprzętów marki Philips z serii 22RHxxx – czyli sam początek lat 70-tych. Wiele z nich było naprawdę fantastycznych. W tym mój ulubiony 22RH590. Mam też coś z wcześniejszej linii czyli 22GHxxx, ale o tym innym razem. Natomiast serię późniejszą czyli 22AHxxx traktowałem z lekkim przymrużeniem oka. Druga połowa lat 70-tych, co czas kiedy sprzęty „udawały się” fifty-fifty. Czasami słychać było jeszcze inżynierów, a czasami już księgowych.
Miałem świadomość istnienia serii amplitunerów Philipsa z tych czasów, ale one również ciekawiły mnie fifty-fifty…









