Paradise – (CPK session no. 10)

Jakby zapytał się Was znajomy znajomego:

Hej, podobno znasz się na hifi, chciałbym coś kupić do słuchania, bo ostatnio jak mi się zepsuła miniwieża to słucham tylko z telewizora.

Co wtedy odpowiadacie?

We mnie budzi się niespełniony lekarz. I wcale nie chodzi o to, żeby z uśmiechem na twarzy szukać rozwiązań audiofilskich problemów. Chodzi o reakcje, gdy „pacjent” przychodzi przygotowany i przeanalizowany przez dr. Google, z całą listą Yamah i Pioneerów z linkami do Media Eksperta.

Ja wtedy odpowiadam, jak każdy lekarz:

Idź, spierdalaj w Media Expercie sobie kup

Ale po po chwili sobie uświadamiam, że nie jestem lekarzem z NFZ i nie mogę tak mówić do znajomych. I czasem to nawet powinienem zadzwonić do „pacjenta” i porozmawiać, czego lubi słuchać, jakich gatunków, czy głośno czy cicho…

I wtedy, moją pierwszą myślą jest:

Kup Tannoy Mercury M1 i jakiegoś NADa

Anagramem słowa NAD jest DNA, i właśnie tam jest to brzmienie we mnie. Jestem przesiąknięty brytyjską szkołą dźwięku i każdy kto chce zacząć, wejść w ten temat, jest przeze mnie właśnie tam kierowany. Argumentuję to również tak: jak Ci nie podjedzie, to NADa bardzo łatwo odsprzedać, tak samo Tannoy M1. W szczególności wersję czarną – „Shadow”.

Czytaj dalej →

Tannoy Mercury M1 – Days of Future Passed

Tannoy Mercury M1 (oraz cała seria M) to podręcznikowy przykład produktu, który znalazł się w odpowiednim miejscu i odpowiednim czasie. Ich „legendarność” nie wynika z kosmicznej technologii, a z genialnego stosunku jakości do ceny.

Wspominałem o tych kolumnach kilkukrotnie na tym blogu. Teraz poświęcam im osobny wpis, bo zdecydowanie na to zasługują. Zarówno ze względu na to jaką pozycję miały i mają na rynku, oraz dlatego, że ponad 20 lat temu były to pierwsze kolumny, które dały mi moment wytchnienia, moment zwolnienia w wertowaniu wątków na portalu audiostereo.

Czytaj dalej →

#1: The Final Cut

AD 2019 przed covidem jak jeszcze chodziłem do fryzjera

Słucham właśnie w internetowym Radiu 357 Topu Pink Floyd. (Nie zdarza mi się często słuchać radia przez streaming… to nie ma nic wspólnego z jakością i czarem radia analogowego. Radio przez internet to ciągle kiepsko skompresowana mp3ka)

Natomiast zupełnie nie o jakości streamingu chciałem pisać. Zasiadłem przed klawiaturą aby spróbować, w pewnym sensie sam przed sobą, wyjaśnić fenomen Pink Floyd.

Czytaj dalej →

Blaupunkt Nizza – Blue

Poznawanie świata muzyki płynącej przez zestawy z lat 60-tych czy 70-tych, czyli całe to nasze hobby, które można nazwać audiofilią w stylu vintage – to coś zupełnie innego niż dążenie do posiadania najlepszego zestawu na świecie. To nieustanny proces odkrywania i doświadczania. Można porównać tę podróż do konfucjańskiej drogi, która jest celem sama sobie. Satysfakcja nie płynie z ostatecznego „odhaczenia” idealnego zestawu, ale z samej podróży przez dekady historii inżynierii dźwięku – z testowania kolejnych „parapetów” od ITT, odkrywania magii średnicy w kolumnach Elac, czy dawania drugiej szansy zapomnianym wzmacniaczom Saby.

To nie jest liniowy rozwój!

Czuję się jak wędrowiec chodzący po świecie od wioski do wioski, czasem zagadujący rybaków w Kilonii, a czasem górali ze Szwarcwaldu. Czasami jestem zapraszany na drogie i wystawne przyjęcia, ale smak pieczonych ziemniaków w leśnej chacie też potrafi chylić nieboskłony.

Czasami łączę wymiary i szukam synergii, która w danym momencie pozwoli po prostu „opaść w fotel i przestać przepinać kable”. W tej perspektywie każdy kupiony amplituner (w ciemno, lub z polecenia) czy własnoręcznie zbudowana kolumna nie są tylko przystankami, ale pełnowartościowymi doświadczeniami, które czynią pasję „naturalną i prostą”, zamieniając pogoń za ideałem w czystą radość z obcowania z muzyką tu i teraz.

Mam w sobie ogromne poczucie wolności i szczęścia.

Kiedy rozpakowują kolejną paczkę z OLX nie mam żadnych oczekiwań. Cieszę się gdy sprzęt jest cały, a jeszcze bardziej, kiedy po podłączeniu gra. To nie jest liniowy rozwój! Sprzęty audio nie stoją w linii lepszy-gorszy. Każdy z nich jest pakietem wielu cech i mimo prób, mimo całych biznesów, które stoją za szufladkowaniem sprzętu audio – nie da się ich tak ułożyć.

Niebieska kropka

Czytaj dalej →

ITT Schaub & Lorentz 3000 vs 4000L

Kilka tygodni temu ruszyła mną ciekawość i kupiłem dwa amplitunery ITT Schaub & Lorentz z katalogu z lat 1968-1972. Model ITT 3000 oraz ITT 4000L. W pewnym sensie można traktować je jako wcześniejsze odpowiedniki modeli 3500 oraz 4500, które opisałem tutaj. W ten sposób myślałem zanim do mnie dotarły. Zmyliły mnie nazwy katalogowe odpowiednio rozpoczynające się na „3” oraz „4”. Jednak o ile 3500 i 4500 były produkowane na „tej samej płycie podłogowej”, czyli w przenośni są bardzo do siebie podobne w konstrukcji, to starsze rodzeństwo względem siebie dwa zupełnie inne sprzęty.

Czytaj dalej →

Kuba Columbia – The Comet, The Course, The Tail

Na początek – skrócona historia marki Kuba

Kuba była niemiecką firmą produkującą sprzęt radiowy i audio, działającą w latach 40-70 XX wieku. Marka powstała po II wojnie światowej w zachodnich Niemczech ALE! Została założona przez Pana Kubeczka z Wrocławia. Dokładnie to Pan nazywał się Gerhard Kubetschek i urodził się i przed wojną mieszkał w Breslau… 😉

Po wojnie Pan Kubeczek przeprowadził się na zachód i założył firmę produkującą piękne zestawy meblowe z elektroniką w środku. Patrząc na katalogi z tamtych lat nie da się stwierdzić czy ważniejsza była elektronika czy stolarka. Myślę, że jedno i drugie… w tamtych czasach tzw. radio furniture to był bardzo popularny kierunek.

Czytaj dalej →

Körting Hi-Fi Studio 1500

Igrzyska Olimpijskie piszą czasem takie scenariusze, że na podium staje zawodnik, który nie był przez nikogo typowany do medali. Ale formą dnia, doborem sprzętu lub dyspozycją rywali trafił tak, że to właśnie on z nim (medalem) wyjeżdża z wioski olimpijskiej. Takim zawodnikiem w lutym 2026 jest Körting Hi-Fi Studio 1500.

Körting Hi-Fi Studio 1500

Mindfuck jest dość duży, bo informacje w necie są szczątkowe. Ale w każdej z nich przewijają się trzy marki:

Czytaj dalej →

ITT 3500 vs ITT 4500

Jak każdy facet w średnim wieku obudziłem się dziś o 4:30 i pomyślałem, że to dobry moment na spokojne przetestowanie ITT 3500 vs ITT 4500. Miałem to robić już dwa tygodnie temu, ale skończyło się tylko na odkurzeniu i odsłuchach ITT 4500 i głowa powędrowała dalej.

Zacznę od końca. Od efektu tych odsłuchów. One grają tak samo!

A skoro grają tak samo, to dlaczego przez dwa lata wydawało mi się inaczej?

Czytaj dalej →

Elac 1000T – Computerwelt

Elac przez całe lata 60-te oraz początek 70-tych tworzył bardzo ładne amplitunery, o klasycznym jak na tamte czasy designie, prostokątne, w ciężkiej drewnianej obudowie, wykończone czernią i aluminium. O tym designie można powiedzieć to samo co designie samochodów Volvo. Klasyczne auta dla lekarza i prawnika. Nigdy nie powiesz, że są brzydkie, ale też nigdy nie powiesz, że są ekstrawaganckie.

I nagle przychodzi rok 1972

Elac 1000T

W cenniku z kwietnia 1972 po raz pierwszy pojawia się Elac Quadrosound 1000T. Efekty quasiquadro czy prawdziwe quadro odłóżmy na bok. To technologia, która na cmentarzu techniki leży obok domowych telewizorów 3D sprzedawanych razem z okularami. Aczkolwiek był to z pewnością protoplasta kin domowych i ówczesnych systemów Dolby Atmos.

Czytaj dalej →